Dwie reprezentantki Polski w drużynie marzeń turnieju kwalifikacyjnego do IO

Siatkówka

Dwie reprezentantki Polski znalazły się w drużynie marzeń turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, który został rozegrany w ubiegłym tygodniu w holenderskim Apeldoorn. Mowa o rozgrywającej Joannie Wołosz oraz przyjmującej Magdalenie Stysiak.

Awans do igrzysk olimpijskich w Tokio wywalczyły w niedzielę Turczynki, które w finale ograły gładko Niemki. Więcej trudności triumfatorkom sprawiły jednak Polki, które były bliskie awansu do finału. Ostatecznie podopieczne Jacka Nawrockiego przegrały jednak z Turcją i to rywalki dzień później zapewniły sobie bilety do Japonii.

 

Nic więc dziwnego, że w drużynie marzeń turnieju w Apeldoorn znalazły się dwie przedstawicielki zwycięskiej ekipy. Chodzi o libero Simge Akoz oraz środkową Edę Erdem. Polkom za skórę zaszła szczególnie ta pierwsza, która w półfinale obroniła wiele trudnych piłek, także w kluczowej końcówce czwartej partii.

 

Po dwie siatkarki w najlepszej siódemce turnieju mają jednak również Niemcy oraz Polska. Najbardziej wartościową atakującą wybrano Louisę Lippmann, która dopiero w finale została powstrzymana przez Turczynki. Z kolei na przyjęciu brylowała inna z reprezentantek Niemiec - Hanna Orthmann.

 

W polskiej drużynie szczególnie wyróżniła się Magdalena Stysiak i to ona, obok Orthmann, została wybrana jedną z dwóch najlepszych przyjmujących. Obok 19-latki miejsce w drużynie gwiazd przypadło Joannie Wołosz, która zdaniem organizatorów była najlepszą rozgrywającą imprezy w Apeldoorn. Siódemkę marzeń uzupełnia środkowa Niderlandów Robin De Kruijf.

 

Drużyna marzeń turnieju w Apeldoorn

 

Rozgrywająca: Joanna Wołosz (Polska)
Przyjmujące: Hanna Orthmann (Niemcy), Magdalena Stysiak (Polska)
Środkowe: Eda Erdem Dündar (Turcja), Robin De Kruijf (Niderlandy)
Atakująca: Louisa Lippmann (Niemcy)
Libero: Simge Akoz (Turcja)

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze