Glinka: Naszych siatkarzy stać na olimpijskie złoto. Fajnie się ich ogląda

Siatkówka

- Uważam, że siatkarze mają bardzo duże szanse na igrzyskach w Tokio. Nie tylko na zdobycie medalu, ale wręcz zdobycie złotego medalu. Mają za sobą bardzo dobry sezon. Drużyna zgrywa się coraz lepiej. Wilfredo Leon coraz lepiej czuje się na boisku. Widać też, że trener Vital Heynen ma z chłopcami coraz lepszy kontakt. Fajnie ogląda się siatkówkę w ich wykonaniu - uważa Małgorzata Glinka, była reprezentantka Polski, dwukrotna mistrzyni Europy w siatkówce z 2003 i 2005 roku.

Michał Bugno: Od 28 lat Polska czeka na medal olimpijski w sportach drużynowych. Ostatni raz na igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku wywalczyła go młodzieżowa reprezentacja Polski w piłce nożnej, prowadzona przez Janusza Wójcika. Jak postrzega pani szansę, że kadra siatkarska Vitala Heynena może w tym roku tę długą, niefortunną passę przełamać?

 

Małgorzata Glinka: Uważam, że siatkarze mają bardzo duże szanse na igrzyskach w Tokio. Nie tylko na zdobycie medalu, ale wręcz zdobycie złotego medalu. Najważniejsze, żeby trafili z formą, żeby dopisało im zdrowie, żeby nikt nie odpadł przez jakąś głupią kontuzję i żeby wszyscy byli w dobrej dyspozycji. Jeżeli uda się to przygotowanie pociągnąć do igrzysk i będzie to robione z głową, to uważam, że chłopcy mogą zdobyć nawet mistrzostwo olimpijskie.

 

Taki cel stawia przed nimi trener Vital Heynen. Zacytuję jego słowa z rozmowy z WP SportoweFakty: "Jadę na igrzyska po medal, nie lubię brązu, a srebro jest trochę głupie. Jeśli wrócimy z medalem, powinniśmy być usatysfakcjonowani, taki stawiałem przed zespołem cel. Jednak ja szczęśliwy będę tylko ze złota". Biorąc pod uwagę, od jak dawna nie mieliśmy medalu w sportach drużynowych, można zakładać, że kibice bardzo ucieszyliby się również ze srebra czy brązu?

 

Tak, oczywiście. Olimpiada to najważniejsza impreza sportowa. Poprzez medal sportowcy mogą sobie na przyszłość zorganizować emerytury olimpijskie. Co miesiąc będą dostawać wynagrodzenia. To super sprawa, bo po zakońćzeniu kariery tych kontraktów nie ma, a im jakaś stabilność zostaje. Na pewno przeszliby do historii. Medal olimpijski jest bardzo ważny, ale ciężko jest go zdobyć.

 

Pytanie, kto miałby wywalczyć medal, jeśli nie drużyna dwukrotnych mistrzów świata. Ten miniony sezon 2019 był bardzo udany dla naszych siatkarzy - brązowe medale Ligi Narodów i mistrzostw Europy, srebro Pucharu Świata oraz awans na igrzyska olimpijskie. Jak pani podsumowałaby ten sezon w wykonaniu drużyny Vitala Heynena?

 

Uważam, że sezon był bardzo dobry. Drużyna zgrywa się coraz lepiej. Wilfredo Leon coraz lepiej czuje się na boisku. Widać też, że trener Vital Heynen ma z chłopcami coraz lepszy kontakt. Zawodnikom się chce. Wszystko można ocenić pozytywnie. Fajnie ogląda się siatkówkę w ich wykonaniu.

 

No właśnie. Wprowadzenie Wilfredo Leona do tej drużyny okazało się strzałem w dziesiątkę i wielką korzyścią dla tej drużyny, ale pewnie można było się tego spodziewać, bo zanim dołączył do kadry wielu ekspertów podkreślało, że to najlepszy siatkarz świata.

 

Oczywiście. Tylko to nie zawsze funkcjonuje tak, że jeżeli jesteś najlepszym siatkarzem świata, to będzie grał dobrze dla reprezentacji. Jest wielu zawodników, którzy grają dobrze w klubie, a w reprezentacji słabo. I nie wiadomo dlaczego. Uważam jednak, że jest to bardzo skromny siatkarz i bardzo dobry człowiek. Jest pracowity i ma jeden cel - chce wygrywać. To widać po nim, jak wypowiada się w wywiadach. Ma też dużą pokorę. Może dlatego, że pochodzi z Kuby i wie, że na wszystko trzeba sobie zapracować. Nic mu nie dano, tylko sam sobie to wywalczył. 

Michał Bugno, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze