Milionerzy na łopatkach

Siatkówka
Milionerzy na łopatkach
fot. CyfraSport

W polskiej klubowej siatkówce jest kilka spotkań, które na stałe zapisały się w historii dyscypliny. Historii związanej oczywiście z występami w europejskich pucharach. Do grona tych spotkań dołączył w sobotę mecz Jastrzębskiego Węgla z Zenitem Kazań, zakończony zwycięstwem polskiej drużyny 3:2.

Wynik tego spotkania śledziliśmy w większej grupie na warszawskim Torwarze oczekując na ligowy mecz Vervy Warszawa z Visłą Bydgoszcz. Szczerze mówiąc, kiedy na wyświetlaczu telefonu pojawił się rezultat 13:9, wielu z oglądających tekstową relację z meczu po prostu udało się do swoich zajęć. Kiedy później usłyszeli, że Jastrzębski Węgiel odwrócił losy spotkania i wygrał tie-breaka 16:14 zwyczajnie nie mogli w to uwierzyć. Niemożliwe - to słowo odmieniane było przez wszystkie przypadki.

 

Owszem, zdarzały się mecze, że zespoły niwelowały straty w końcówkach setów, ale to co zrobili Jastrzębianie zasługuje na dodatkowe słowa uznania, gdyż po drugiej stronie siatki nie stali jacyś „Janki” czy „Antki”, tylko jedni z najlepszych siatkarzy na świecie - od Sokołowa przez N’Gapheta aż po Michajłowa, czy Butkę. Po serii zagrywek Jakuba Buckiego i fenomenalnej postawie całej drużyny w ekipie z Jstrzębia zapanowała euforia. W drużynie z Kazania szok i niedowierzanie. Do niedawna czynny zawodnik, a dziś trener, Aleksiej Wierbow po ostatniej piłce padł na boisko przy ławce rezerwowych i długo się nie podnosił.

 

Dla Wierbowa jako trenera mecz z Jastrzębskim Węglem będzie znakomitym doświadczeniem zawodowym. To pewne. Co ciekawe, podobne doświadczenie przeżył też jako zawodnik i też z polskim klubiem. Kilkanaście lat temu występował jako libero w Iskrze Odińcowo nazywanej wówczas „drużyną milionerów”, co nie dziwi, gdyż stać ją było na zatrudnienie każdego, w tym samego Giby - wówczas mistrza świata i najlepszego siatkarza na świecie.


Los zetknął wtedy Iskrę z AZS-em Częstochowa w 1/8 Pucharu CEV. W Odińcowie wyraźnie wygrali gospodarze, ale w rewanżu w Częstochowie lepszy okazał się AZS. O awansie do kolejnej rundy decydował „złoty set”, który w wypełnionej po brzegi hali Polonia gospodarze wygrali 15:13. Przełomowym momentem spotkania był as serwisowy Krzysztofa Wierzbowskiego na Gibie.

 

Częstochowscy kibice, którzy tęsknią za wielką siatkówką w ich mieście, wspominają ten mecz do dzisiaj. Podobnie pewnie będzie w Jastrzębiu, tylko w tym przypadku i perspektywie dalszej rywalizacji w rozgrywkach Ligi Mistrzów można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, cytując słowa klasyka, że tutaj historia rodzi się na naszych oczach.

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze