Pindera: Czy olimpijski medal wciąż jest przepustką na zawodowy, bokserski tron?

Sporty walki
Pindera: Czy olimpijski medal wciąż jest przepustką na zawodowy, bokserski tron?
Fot. PAP

Mistrzowie olimpijscy najcięższych kategorii z reguły zostają zawodowymi czempionami, ale na sukces muszą trochę poczekać. Z tych, których oglądaliśmy w Rio de Janeiro najbliższy tytułu jest dziś Lawrence Okolie (14-0, 11 KO), który cztery lata temu medalu w wadze ciężkiej (91 kg) jednak nie zdobył. Kto jeszcze ma szanse sięgnąć po zawodowy pas mistrzowski i wielkie pieniądze i pójść w ślady choćby Anthony’ego Joshui?

Mierzący prawie dwa metry wzrostu 27-letni Anglik pokonał w Rio de Janeiro w pierwszej walce polskiego wicemistrza Europy Igora Jakubowskiego (choć trzecie starcie przegrał), by w kolejnym pojedynku ulec znakomitemu Kubańczykowi, Erislandy Savonowi i odpaść z olimpijskiego turnieju. Dziś czeka na termin i miejsce walki o pas WBO w wadze cruiser z byłym czempionem tej kategorii, Krzysztofem Głowackim. Bardzo prawdopodobne, że do tej potyczki dojdzie pod koniec marca w Chicago, ale to jeszcze nic pewnego.

 

Znacznie dalej od mistrzowskich walk są medaliści z Rio de Janeiro: złoty Jewgienij Tiszczenko (6-0, 4KO) i brązowy Rustam Tułaganow (2-0, 1 KO). Mierzący 196 cm, 28 letni, leworęczny Rosjanin, olimpijskie złoto dostał w prezencie, gdyż finałowej walki z Kazachem Witalijem Lewitem nie wygrał. Był to największy, sędziowski skandal w Brazylii. Ale ma przecież na swoim koncie również mistrzostwo świata, był mistrzem Europy. Do rewanżu z Lewitem szybko nie dojdzie, bo Kazach wciąż walczy na olimpijskich ringach. Nie obejrzymy też rewanżowej walki Tułaganowa z Tiszczenką.

 

28-letni Uzbek przegrał z Rosjaninem w półfinale olimpijskiego turnieju w Rio i postanowił spróbować, już jako zawodowiec, swych szans w niższej wadze – półciężkiej. 1 lutego w Kaliningradzie zmierzy się z Polakiem Norbertem Dąbrowskim (23-8-2, 10 KO).

 

Pozostali dwaj medaliści kategorii 91 kg igrzysk w Rio, wspomniany już Lewit oraz Savon na razie skoncentrowani są na kwalifikacjach się do turnieju olimpijskiego w Tokio (2020), gdzie są w stanie znów stanąć na podium. Być może przyjdzie im w Japonii rywalizować z naszym Mateuszem Masternakiem jeśli ten też przejdzie kwalifikacyjne sito. I to byłoby dla nich znakomite porównanie ze światem zawodowego boksu, gdyż Masternak to przecież  były mistrz Europy, mający za sobą walki o mistrzostwo świata.

 

Savon, tak jak jego słynny wujek, Felix Savon, siedmiokrotny mistrz świata i trzykrotny mistrz olimpijski w wadze 91 kg, raczej zostanie na Kubie. Nie sądzę, by uciekł z Gorącej Wyspy, tak jak wielu jego kolegów. Co innego Lewit, on być może po igrzyskach spróbuje zawodowego chleba.

 

Zacząłem od wagi 91 kg, ale w kontekście zawodowym zdecydowanie większe zainteresowanie budzi kategoria ciężka. Ci, którzy sięgali po olimpijskie złoto w tej wadze na ogół byli później zawodowymi mistrzami świata. Chyba że nazywali się Teofilo Stevenson (trzykrotny mistrz olimpijski) i o zawodowych walkach mogli tylko marzyć.

 

Czasami tak jak Cassius Clay (Muhammad Ali) czy Leon Spinks, po pasy w najcięższej kategorii sięgali nawet złoci medaliści wagi półciężkiej, ale to były wyjątki. Później, gdy dodano jeszcze kat. 91 kg,  mistrzowski pas w wadze ciężkiej zdobył Amerykanin Ray Mercer (złoty medalista IO w Seulu – 1988), a brązowy medalista tych igrzysk, Andrzej Gołota, czterokrotnie bił się o zawodowe tytuły. Teraz spróbuje dokonać tej sztuki Ołeksandr Usyk, złoty medalista wagi 91 kg z Londynu (2012), absolutny mistrz kategorii cruiser na zawodowym ringu, który wierzy, że zdobędzie też tytuł w najcięższej wadze.

 

W niej trzy pasy należą do złotego medalisty IO w Londynie, Anthony’ego Joshui, a czwarty (WBC) do Deontaya Wildera, który na igrzyskach w Pekinie (2008) zdobył brązowy medal w wadze 91 kg.

 

A kto z tych, którzy stawali na podium w Rio de Janeiro w najcięższej kategorii ma szansę pójść tą drogą?  Czy 27-letni Francuz Tony Yoka będzie zawodowym czempionem wagi ciężkiej, tak jak kiedyś Joe Frazier, mistrz olimpijski z Tokio (1964), czy George Foreman, złoty medalista z Meksyku (1968)? Później sukces ten powtórzą jeszcze Lennox Lewis i Riddick Bowe, złoty i srebrny medalista igrzysk w Seulu w wadze superciężkiej, Ukrainiec Władimir Kliczko (1996) oraz Rosjanin Aleksander Powietkin, mistrz olimpijski z Aten (2004).

 

Powtórzyłby też Mike Tyson, ale w Los Angeles (1984) go zabrakło, bo nieznacznie i kontrowersyjnie przegrał amerykańskie kwalifikacje z Henry Tilmanem. A Włoch Roberto Cammarelle, złoty, srebrny i brązowy medalista olimpijski, zawodowego kontraktu po prostu nie podpisał.

 

Wspomniany Tony Yoka (7-0, 6 KO) na razie stoczył tylko kilka walk i jego droga na szczyt może trochę potrwać. Srebrny medalista z Rio, Anglik Joe Joyce (10-0, 9 KO) ma ich trochę więcej, ale jest też siedem lat starszy i chyba nie tak utalentowany, choć równie duży. Obaj mają po dwa metry wzrostu.

 

Prawie dwa metry mierzy też 27-letni Chorwat Filip Hrgovic (10-0, 8 KO), który cztery lata temu zdobył medal brązowy nieznacznie przegrywając półfinał, a teraz chce raz jeszcze spróbować olimpijskiej szansy i będzie walczył w kwalifikacjach przed Tokio. Drugi z brązowych medalistów, 29-letni Kazach Iwan Dyczko (9-0, 9 KO) jakoś nie wygląda mi na przyszłego zawodowego czempiona, choć jest z tego grona najwyższy, mierzy aż 206 cm.

 

Duże szanse na sukcesy w gronie zawodowych superciężkich ma za to 25-letni Nigeryjczyk Efe Ajabga (198 cm wzrostu i 216 cm zasięgu ramion), który w Rio przegrał w ćwierćfinale z Dyczko, oraz inny ćwierćfinalista, jego rówieśnik, dwumetrowy Uzbek Bachodir Dżałołow (6-0, 6 KO), aktualny mistrz świata amatorów.

 

Olimpijczyk z Rio de Janeiro zdobył ten tytuł we wrześniu ubiegłego roku w Jekaterinburgu  mając już na koncie kilka zawodowych walk. To pierwszy taki przypadek w historii tej dyscypliny. I kto wie, czy to właśnie on z tego grona jako pierwszy nie zdobędzie mistrzowskiego pasa jednej z czterech liczących się organizacji. A wcześniej, bo już latem tego roku Uzbek stanie jeszcze na najwyższym stopniu olimpijskiego podium w Tokio.    

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze