EBL: Najstarszy koszykarz ligi lubi dawać młodym "prztyczki w nos"

Koszykówka
EBL: Najstarszy koszykarz ligi lubi dawać młodym "prztyczki w nos"
fot. Cyfrasport

Najstarszy koszykarz Energa Basket Ligi Filip Dylewicz, który w sobotę będzie obchodzić 40. urodziny, cieszy się, że nadal może występować w najwyższej klasie rozgrywek. - Uskrzydla mnie, gdy na treningach daję prztyczka w nos młodszym - powiedział zawodnik BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski.

Dylewicz debiutował w ekstraklasie w wieku 17 lat, pod koniec 1997 roku, a najwięcej sezonów - 16 - spędził w Treflu Sopot. Obecne rozgrywki rozpoczynał w 1. lidze w zespole z Leszna, ale 14 listopada dołączył do Stali Ostrów Wlkp., w której współpracuje z młodszymi od siebie szkoleniowcami: 37-letnim pierwszym trenerem Łukaszem Majewskim oraz 30-letnim Arturem Packiem, specjalistą przygotowania motorycznego i mentalnego.

 

- Nie mam z tym żadnego problemu, jestem profesjonalistą, a biorąc pod uwagę mój wiek i chęć kontynuowania kariery muszę po prostu zaakceptować taką sytuację. Nie zastanawiam się na razie, jak długo będę biegał po parkietach. Może zostanę Vince'em Carterem polskiej koszykówki? Może trafię do Księgi Rekordów Guinnessa? Najważniejsza jest to, co w głowie, a nie wiek, choć znam swoje ułomności fizyczne, a ostatnio na siłowni klubowej dostałem butelkę z wodą, na której było napisane 39/40. Młodsi zawodnicy śmieją się, że podnoszę ciężary dobrane dla 40-latka - powiedział, nawiązując do prawie 43-letniego Amerykanina, który 5 stycznia został pierwszym koszykarzem w historii NBA grającym w czterech różnych dekadach, bo debiutował w 1998 roku.

 

Siedmiokrotny mistrz Polski (2004-09 z Prokomem Treflem Sopot, 2014 z PGE Turów Zgorzelec) i dwukrotny MVP finałów (2008, 2014) nie wie, kiedy przyjdzie mu "zawiesić buty na kołku".

 

- Na głupich sprintach Przemek Żołnierewicz młodszy o 15 lat i 30-letni Jarek Mokros coraz bardziej mnie wyprzedzają, więc jak to będą dwie długości w przypadku Jarka albo gdy dojdę do wniosku, że nie jestem w stanie pomóc zespołowi, to wtedy powiem "koniec". Wiem, że młodszy już nie będę, ale koszykówka to nie tylko szybkość, lecz też IQ i głowa. Żałuję, że nie spotkałem na swojej drodze wcześniej takiego trenera, jak Artur Pacek. Na każdym treningu podnosi moją motywację. Zaproponował mi też, byśmy razem napisali książkę. Wymyśliłem już nawet tytuł: "Nigdy nie jest za późno". Chodzi o tę świadomość, że warto się rozwijać, poprawiać niezależnie od wieku - podkreślił.

 

Dylewicz nie ukrywa, że koszykówkę - na zajęcia z tej dyscypliny posłała go w Bydgoszczy babcia - zawsze traktował jako zawód, ale nie pasję, choć z roku na rok docenia, jak wiele otrzymał i osiągnął jako zawodnik.

 

- Cieszę się, że nadal mogę być częścią zespołu, robić to, co kocham - powtarzam te słowa za trenerem Miodragiem Rajkovicem, z którym współpracowałem w Turowie. Doceniam z roku na rok coraz bardziej, jakie miałem szczęście, że trafiłem do koszykówki. Dla niektórych my-zawodnicy jesteśmy bohaterami i przynosimy radość, inni nas nie lubią, a nawet nienawidzą, ale to są zawsze emocje. Miło, gdy idziesz ulicą i ktoś cię pozna, uśmiechnie się - dodał były kadrowicz, który uczęszczał do technikum spożywczego w Bydgoszczy i gdyby nie babcia, zostałby - zgodnie z kierunkiem wybranej specjalizacji - cukiernikiem.

 

Skrzydłowy Stali, mimo krótkiego, 28-meczowego epizodu w lidze włoskiej w sezonie 2009/10, jest dumny, że mógł spotkać na swojej koszykarskiej drodze czołowych zawodników Europy i świata.

 

- Olimpijczycy, mistrzowie Euroligi - Litwini Darius Maskoliunas, Tomas Masiulis, Serb Milan Gurovic, Belg Thomas Van Der Spiegel, Argentyńczyk Ruben Wolkowyski to koledzy z szatni. To już historia, ale będę miał co wspominać. Grałem też przeciw zawodnikom NBA: hiszpańskim braciom Gasolom, Argentyńczykowi Luisowi Scoli czy Turkowi Huseyinowi Besokowi. Absolutny top światowej koszykówki, która dała mi wszystko w życiu: sukcesy, emocje, także pieniądze - przyznał.

 

W jego pamięci pozostanie też jeden z najlepszych koszykarzy w Polsce Adam Wójcik, zmarły na białaczkę w sierpniu 2017 roku.

 

- Podziwiałem go jako nastolatek, a potem dzieliliśmy pokoje na zgrupowaniach reprezentacji i w klubie. Będzie zawsze dla mnie drogowskazem, nie tylko w koszykarskim znaczeniu, ale jako człowiek. Nigdy nie miałem w pokoju plakatów Michaela Jordana czy LeBrona Jamesa, przyznam się, że koszykówką nie interesowałem się, ale Adam był kimś wyjątkowym dla mnie. To były super relacje międzyludzkie - podkreślił Dylewicz.

 

Jak przyznał, w blisko 25-letniej karierze trzech trenerów było dla niego szczególnie ważnych.

 

- Traktowałem ich zawsze tak, jak ludzie swoich szefów, którzy przychodzą, zmieniają się i odchodzą. Nie przywiązywałem zbyt dużej wagi do kolejnych szkoleniowców, ale niewątpliwie trzech mocniej odcisnęło się na mojej karierze. Po pierwsze, Andrej Urlep jako trener reprezentacji zrobił ogromne wrażenie profesjonalizmem, naprawdę dobrze czułem się w jego drużynie narodowej. Potem Żan Tabak ze swoją filozofią i nowym spojrzeniem na koszykówkę oraz wspomniany już Artur Pacek. Gdybym wziął cząstkę każdego z nich i złożył w jedną całość, to powstałby typ idealnego - dla mnie - szkoleniowca - ocenił.

 

Dylewicz zdaje sobie sprawę, że w tym sezonie nie pokazał jeszcze wszystkich umiejętności, z drugiej strony przyznaje, że ciągle musi walczyć z ambicjonalnym podejściem do treningów i meczów. W 10 występach w barwach Stali zdobywał średnio 6,6 pkt i miał 4,5 zbiórki.

 

- Z jednej strony jest podświadomość, która mówi: "masz tyle i tyle lat, tu cię boli, tam się coś odzywa, nie możesz być tak szybki jak kiedyś, wsadzać piłki do kosza". Z drugiej strony pojawia się ambicja. To ona i moje aspiracje cały czas "pytają", dlaczego nie gram 30 minut w każdym meczu? Gdy rozmawiam z bliskimi, wszyscy mówią, że zrobiłem już dużo i teraz to inni mają nieść to na swoich barkach. Pracuję ciężko i nadal mam poczucie odpowiedzialności. Wiem, że trzeba wymienić bezpiecznik w głowie, bo nadal mogę dużo - podsumował.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELA ENERGA BASKET LIGI

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze