Magiera: Kobe, Arek, krótka podróż...

Koszykówka
Magiera: Kobe, Arek, krótka podróż...
Fot. PAP

Miałem napisać o czymś innym, więcej - miałem praktycznie gotowy tekst, aż w niedzielę wieczorem gruchnęła wiadomość, że w katastrofie śmigłowca zginął Kobe Bryant. Od razu przed oczami staje mi dzień, w którym zginął Arkadiusz Gołaś.

Nigdy nie byłem wielkim fanem koszykówki, ale oczywiście wiem kim był Kobe nie tylko dla dyscypliny, którą reprezentował, ale w ogóle dla świata sportu. Nie chcę wnikać, czy był najlepszy w historii, bo sam wychowałem się na Michaelu Jordanie i trudno mi ich w sensowny sposób porównać, ot po prostu - obaj byli koszykarsko wybitni i wielcy, zresztą nie o to tu chodzi.


Wiem co dzisiaj czują wszyscy ci, którzy byli fanami talentu Kobe Bryanta. Wiem co dzisiaj czują wszyscy ci, którzy z nim się znali. Wiem, co czują zwykli kibice kochający sport, a koszykówkę w szczególności. Wiem, bo w takich chwilach jak ta, przypomina mi się data 16 września 2005 roku i wiadomość o tragicznej śmierci w wypadku samochodowym Arkadiusza Gołasia. Wiem, co sam wtedy przeżywałem, co przeżywało wówczas wielu z kibiców i przeżywa do dzisiaj.


Obok takich historii nie da się przejść obojętnie. Po prostu się nie da. Są to historie niewyobrażalne, rodzinne tragedie, dramaty. Ktoś może powiedzieć, że są to historie, których można było uniknąć. Może i tak, ale z drugiej strony, czym byłoby życie bez pragnień, marzeń, realizacji swoich pasji. Gdzieś przeczytałem, że Kobe uwielbiał latać. Arek - tego feralnego dnia, 15 lat temu - ruszył w podróż za swoimi największymi marzeniami.

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze