Wspomnienie Gortata o Bryancie. "Kobe podarował mi buty z dedykacją"

Koszykówka

- Kobe Bryant był naszą ikoną. Po wielu latach rywalizacji na parkietach NBA, docenił mnie jako zawodnika. Trzy lata temu podarował mi buty z dedykacją. Było to bardzo miłe z jego strony. Parę razy miałem z nim okazję porozmawiać przed meczem - wspomina Marcin Gortat zmarłą tragicznie legendę NBA, jaką był Bryant.

Michał Bugno: Jak Pan przyjął tę tragiczną informację o śmierci Kobego Bryanta?

 

Marcin Gortat: Jest to załamująca informacja. Nikt nie spodziewał się, że nasza ikona i legenda, która przez lata budowała NBA, odejdzie w tak młodym wieku oraz w tak fatalnych okolicznościach. Ta informacja zwala z nóg. Nawet najtwardsi faceci teraz po prostu płaczą. Odszedł wspaniały człowiek, który był wzorem do naśladowania dla każdego koszykarza. Odszedł od nas, zostawił nas...

 

Mieliście okazję grać razem w NBA. Ma Pan jakieś osobiste wspomnienia związane z tym legendarnym koszykarzem?

 

Oczywiście, że tak. Najlepiej pamiętam moment sprzed trzech lat, gdy dostałem od niego buty, które osobiście podpisał. Po wielu latach rywalizacji na parkietach NBA, docenił mnie jako zawodnika. Było to bardzo miłe z jego strony. Parę razy miałem z nim okazję porozmawiać przed meczem. Nie da się ukryć, że był ogromnym wojownikiem, a także niezwykle profesjonalny w swoim podejściu do sportu. Nigdy nie było śmiechów na parkiecie. Zawsze był skoncentrowany na koszykówce.

 

Co decydowało o wyjątkowości Bryanta jako koszykarza? W czasach, gdy był jeszcze czynnym koszykarzem, już wtedy postrzegano go jako grającą legendę.

 

Przede wszystkim był zawodnikiem kompletnym, który posiadał niesamowite umiejętności. Słynął wręcz z morderczej etyki pracy. Swoim zaangażowaniem w pracę na treningach potrafił nawet wykończyć samych trenerów. Mam tu na myśli oczywiście zmęczyć ich. Miał fantastyczny charakter i podejście do koszykówki. Grając przeciwko niemu wielokrotnie podwajaliśmy, a nawet potrajaliśmy go, ale to i tak nic to nie dawało. Nie dało się go powstrzymać w żaden sposób. Potrafił się uwolnić z potrójnego krycia i oddać rzut w samej końcówce, gdzie wielu z nas ze zmęczenia nie dorzuciłoby już do kosza. Jednym zdaniem potrafił zarazić pozytywną energią każdego młodego koszykarza do jeszcze większego zaangażowania w trakcie treningu.

 

I tak postawa przyniosła mu wiele sukcesów. Pięciokrotnie świętował zdobycie mistrzostwa NBA z LA Lakers oraz był dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Ponadto wziął udział w osiemnastu meczach gwiazd NBA. Które z tych osiągnięć, Panu najbardziej zapadło w pamięć?

 

Jest ich sporo. Przede wszystkim pamiętam jego występ przeciwko Toronto Raptors, w którym zdobył 81 punktów. Jest to osiągnięcie, które dzisiaj w NBA jest praktycznie niemożliwe. Te wszystkie jego osiągnięcia pokazują z jaką postacią mieliśmy do czynienia. Przez 12 lat miałem okazję grać w jego epoce. Jest to dla mnie coś niesamowitego. Los Angeles żyło Bryantem. Jest to niebywała strata dla całego świata, a w szczególności dla LA.

A.J., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze