Narkun czeka na odpowiedź Askhama? "Wywołał mnie do tablicy i mówię: sprawdzam"

Sporty walki

Tomasz Narkun (17-3, 3 KO, 13 SUB) nie może doczekać się powrotu do klatki organizacji KSW. W ostatnich tygodniach coraz częściej mówi się o potencjalnym starciu z mistrzem kategorii średniej Scottem Askhamem (19-4, 12 KO, 2 SUB). Co na ten temat sądzi Narkun? - Mam wielką ochotę na taki pojedynek. Wywołał mnie do tablicy i chcę go sprawdzić. Ktoś w końcu musi mu utrzeć nosa - mówi Narkun.

Maciej Turski: Po raz kolejny widzimy Cię na sali warszawskiego klubu WCA Fight Team. Czy to regularna wizyta, czy może coś już powolutku się klaruje?

 

Tomasz Narkun: Zawsze związane jest to z jakimś rodzajem przygotowań. Staram się odwiedzać Warszawę w miarę możliwości, aby sprawdzać swoje umiejętności na tle innych zawodników. Przyjechałem do stolicy załatwić kilka spraw i przy okazji jestem na sali. Nic nadzwyczajnego.

 

Jak można się domyślić, na sali sporo czasu spędzasz z Jankiem Błachowiczem. Niebawem stoczy kolejny pojedynek dla organizacji UFC i zmierzy się z Coreyem Andersonem. Jak możesz ocenić jego formę? Coś udało się dostrzec wyjątkowego?

 

Janek ma przed sobą trudną walkę, z wymagającym, solidnym zapaśnikiem. Na pewno sporo czasu poświęcił właśnie na poprawę i szlifowanie umiejętności w tej płaszczyźnie. Zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Sparowaliśmy sporo, zawsze to korzyść dla nas obu. Jakby nie było obaj należymy do czołówki półciężkich w Europie. Jeśli chodzi o sam pojedynek, stawiam Janka w roli faworyta. Myślę, że będzie zupełnie innym zawodnikiem.

 

Jak Janek zmienił się na przestrzeni ostatnich miesięcy? Widzisz w jakichś elementach wyjątkowy progres? Wydaje się, że sporo zmieniło się także pod względem mentalnym.

 

Na pewno ten bagaż doświadczeń, który posiada Janek, okaże się pomocny. To już kolejna walka w tym roku kalendarzowym, walczy regularnie z dobrym skutkiem. Janek wygląda na bardzo zdeterminowanego i jest naprawdę głodny tej wygranej. Pamiętajmy, że to walka rewanżowa, a to zawsze wiąże się z dodatkowymi emocjami. To będzie zupełnie inny pojedynek. Teraz to Janek narzuci swój styl, ruszy pierwszy i będzie dyktował warunki. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się przynajmniej tak dobrze jak w walce z Lukiem Rockholdem.

 

Liczymy, że właśnie tak będzie. Janka rozpiera energia, ale podobnie jest z Tobą. Kilka miesięcy czekasz na kolejną walkę i chyba już ta przerwa trwa nieco dłużej niż planowałeś. Z czego to wynika? Dlaczego nie udało się powrócić pod koniec roku? Takie miałeś plany...

 

Energia mnie rozpiera, pomimo ciężkich treningów. A dlaczego? Bo nie mogę się doczekać powrotu do klatki. Dobrze zauważyłeś, chciałem wrócić wcześniej, ale los chciał inaczej. Czekamy na szybki powrót i ogłoszenie kolejnej walki. Opcje są trzy - marzec, kwiecień i maj. Czekamy, więcej na razie nie mogę powiedzieć.

 

Co zadecydowało o tym, że nie udało się wrócić? Względy promocyjne, biznesowe, sportowe? Może to wszystko nie składało się organizacji, aby po prostu wrzucić Cię na kartę walk jak kolejny, dodatkowy pojedynek? Otrzymałeś jakieś wytłumaczenie?

 

Mam wysoką pozycję w organizacji, jestem jej czołowym zawodnikiem. Nigdy nie będę walczył ze słabymi przeciwnikami i oczekuję dużych wyzwań. Znalezienie takich rywali nie jest najłatwiejsze. Potrzeba czasu na negocjacje, zmiany kontraktowe i inne sprawy związane z podpisaniem umowy. Ja to rozumiem, że to jest pracochłonne i wcale nie takie łatwe, jak może się wydawać. Najprawdopodobniej będę toczył już tylko główne walki podczas gal organizowanych przez KSW, a tak eksponowane miejsce wymaga odpowiedniej jakości.

 

W mediach społecznościowych zrobiło się głośno na temat potencjalnej walki ze Scottem Askhamem. Doszło do wymiany zdań pomiędzy Wami i pomysł wygląda naprawdę interesująco. Dlaczego jeszcze nie otrzymaliśmy żadnego potwierdzenia? Coś stoi na przeszkodzie?

 

Z mojej strony jest naprawdę wielka ochota na takie starcie. Pamiętajmy, że on dwa razy pokonał mojego klubowego kolegę Michała Materlę i poradził sobie z Mamedem Khalidovem, z którym ja dwukrotnie wygrałem. Kibice chcą tej walki. A dodatkowo Anglik jest bardzo zaczepny i mocno prowokuje. Mam wrażenie, że fani też za nim w Polsce nie przepadają i czekają na to, żeby ktoś utarł mu nosa. Myślę, że jestem odpowiednią osobą, aby go zatrzymać. Krzyczał, że chce zabrać mi mój pas mistrzowski i tylko na to czekam. Jeśli jest gotowy na takie wyzwanie, to go zapraszam.

 

Czy ewentualne zbijanie dodatkowych kilogramów poniżej limit kategorii półciężkiej wchodzi w grę?

 

Jestem dużym półciężkim. W roztrenowaniu ważę ponad 105 kilogramów, więc zbijanie poniżej mojej kategorii nie byłoby łatwą sprawą. Gdyby to było możliwe, to nie miałbym żadnych problemów, żeby sprawdzić się w dywizji średniej. Na dzisiaj nie jestem tym zainteresowany z przytoczonych względów.

 

Dlaczego Ty miałbyś być zawodnikiem, który zatrzyma Scotta Askhama? Jakie będą Twoje atuty w tym pojedynku? Wszyscy znali możliwości Anglika, a do tej pory w KSW nikt go nie zatrzymał.

 

Myślę, że moja presja, niewygodny styl i ponadprzeciętna siła jak na kategorię ciężką byłyby głównymi atutami. Zostałem zaproszony do tablicy i jestem gotowy na takie wyzwanie. Moja odpowiedź brzmi "tak", zakładam rękawice i róbmy to.

 

W który miesiąc celujesz najchętniej? Do marcowej gali pozostało coraz mniej czasu...

 

Myślę, że w ciągu najbliższych dni powinniśmy mieć już konkretny termin. Lubię toczyć walki jak najczęściej. Życzyłbym sobie nawet cztery walki w roku, ale na tym poziomie to nie takie proste. Wiadomo, że organizacja KSW przygotowuje wszystko skrupulatnie i to rozumiem, choć troszkę ubolewam nad tą regularnością występów. Taką cenę płaci się za wygrywanie kolejnych walk.

 

Czy Łódź i najbliższa gala wchodzi w ogóle w grę?

 

Sam chciałbym znać odpowiedź na to pytanie... Życie jest zwariowane i nizego nie możemy wykluczyć.

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze