UFC: Błachowicz zaskoczy Andersona? "Tam go jeszcze nie widzieliśmy"

Sporty walki

Jan Błachowicz w najbliższy weekend zmierzy się po raz drugi z Coreyem Andersonem na gali UFC Fight Night w Rio Rancho. Polak ma za sobą ciężki obóz, podczas którego wspólnie ze sztabem pracowali nad przygotowaniem niespodzianek dla rywala. - Anderson zawsze unika walki w parterze z pleców. Tam go jeszcze nie widzieliśmy - mówi tajemniczo Robert Jocz, trener Błachowicza z klubu WCA Fight Team.

Maciej Turski: Wydaje mi się, że się po raz kolejny powtórzę, ale spotykamy się przed kolejną, najważniejszą walką Jana Błachowicza w karierze. Czy trener ze swojej pozycji odczuwa rosnącą presję?

 

Robert Jocz: Najważniejsza walka dopiero się zbliża, ale to nie będzie jeszcze walka z Coreyem Andersonem. Najważniejsza będzie walka o pas. Stres? Wiadomo, jest napięcie, ale zawsze nam to towarzyszy. Jesteśmy zmobilizowani i jedziemy po zwycięstwo.

 

Wróćmy jeszcze na chwilę pamięcią do ostatniej walki Jana z Jacare Souzą. Czy było po tym pojedynku wiele materiału do przeanalizowania? Czy wiele wniosków trzeba było wyciągnąć po tym występie?

 

Wygrana jest wygraną, ale jak najbardziej - wnioski zostały wyciągnięte. Cieszę się, że tamtą walką wykonaliśmy kolejny krok w drodze po nasz cel, w drodze do walki o tytuł. Tym razem postaramy się nie popełniać tych samych błędów.

 

A co szwankowało w opinii trenera?

 

Nie powiem nic odkrywczego. Za długo Janek pozostawał na siatcę. Pracowaliśmy jednak nad tym sporo i wierzę, że już pod tym względem będzie wyglądało to znacznie lepiej.

 

Sięgamy pamięcią do 2015 roku i pierwszej walki z Coreyem Andersonem z gali UFC 191. Trener nie prowadził wtedy Janka, ale z pewnością wnikliwie analizował ten pojedynek. Pozostaje pytanie, czy jest jednak sens porównywać aktualną dyspozycję obu zawodników w porównaniu do tego, co prezentowali kilka lat temu?

 

Upłynęło wiele czasu... O dyspozycji Janka z tamtego występu nie ma co mówić. Sam Janek określił swoją dyspozycję przed tą walką jako najgorszą w swojej całej karierze. Patrząc na Coreya też trochę się zmieniło. Poprawił się zdecydowanie w stójce, jest pewniejszy siebie, ale nadal ma słabe strony. Będziemy się starali to wykorzystać.

 

Patrząc na liczby, statystyki obu zawodników od razu zwraca się uwagę na obalenia. Jeśli Janek był obalany w swoich walkach, to przegrywał. Z kolej Anderson w tych statystykach notuje bardzo dobre liczby. Czy faktycznie jest to płaszczyzna, na którą zwracaliście największą uwagę?

 

Wspólnie z Jankiem cały czas pracujemy nad tym elementem i nie ma żadnych obaw. Mamy nadzieję, że wszystko odpowiednio zagra. Jeśli mamy się czegoś obawiać, to zupełnie innego scenariusza. Może Corey zdecyduje się boksować z Jankiem? Jest ośmielony ostatnimi występami, będzie szukał obalenia, ale być może także przy ich okazji szukał bokserskich wymian.

 

I tak też różnie wyglądają ostatnie cztery walki Andersona. Dwie pierwsze wygrane z Gloverem Teixeirą oraz Patrickiem Cumminsem to był popis skutecznych obaleń Amerykanina...

 

Z Gloverem miałem okazję oglądać pojedynek z bliska w Hamburgu. Anderson w tej walce zaprezentował taką grę, jaką dwaj ostatni przeciwnicy zaserwowali Jankowi. Ciosy, skrócenie dystansu, trzymanie na siatce i jak się uda to wywrócić. Wydaje mi się, że jeśli Corey nie będzie się czuł dobrze w stójce, to właśnie takiego rozwiązania poszuka w kolejnym pojedynku.

 

Dwie ostatnie walki z Ilirem Latifim i Johnym Walkerem wyglądały zupełnie inaczej...

 

Z Latifim można było się spodziewać, że nie będzie szukał sprowadzenia, a wręcz przeciwnie - skupi się na ich obronie. Ilir jest ciężki do wywrócenia. Wyprzedzał go ciosami, ale Latifi nie jest wybitnym stójkowiczem. Zastanawiamy się też cały czas, co by się wydarzyło, gdyby na plecach wylądował Corey? Tego jeszcze nie widzieliśmy.

 

Mówimy sporo o stylu Andersona, ale przecież Janek to też zawodnik, który może spróbować narzucić styl walki i zmusić Coreya to swojej gry.

 

Janek uwielbia rewanże. Jest ich mistrzem. Miał już ich kilka w karierze i zawsze wychodził obronną ręką. Tak też było z Jimim Manuwą w UFC. Widzę w nim wiele sportowej złości i chęć wygranej. Jest dodatkowo zmotywowany tą porażką z przeszłości, którą zafundował mu Anderson. Jeśli ta złość się pojawia, Janek jest lepszym zawodnikiem. Przy walce z Jacare trochę tego zabrakło. Brazylijczyk był miłym goście i trochę rozleniwił Janka. Brakowało zęba, żeby "przykurzyć". Teraz Janek będzie dodatkowo naładowany.

 

Transmisja karty głównej gali UFC Fight Night: Anderson vs Blachowicz 2 w nocy z soboty na niedzielę, 15/16 lutego, od godziny 2:00 w Polsacie Sport.

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze