30 lat od największego trzęsienia ziemi w historii boksu. "Bestia" padła po raz pierwszy

Sporty walki
30 lat od największego trzęsienia ziemi w historii boksu. "Bestia" padła po raz pierwszy
Fot. PAP

We wtorek mija 30 lat od bokserskiego trzęsienia ziemi jakim była porażka Mike’a Tysona z Jamesem „Busterem” Douglasem. To była pierwsza porażka Tysona, w dodatku bardzo bolesna, gdyż został znokautowany. Przy tej okazji warto pokusić się o ranking największych sensacji w historii wagi ciężkiej.

Nikt się tego nie spodziewał. 23-letni wtedy, niepokonany Mike Tyson, mający na koncie 37 zwycięstw (33 KO), nawet bez formy, mający poważne problemy osobiste, które opisze po latach w swojej przerażającej autobiografii, był zdecydowanym faworytem. Najwięksi spece przewidywali, że zniszczy Douglasa (28-4-1) najpóźniej w 90 sekund, notowania bukmacherów, jeszcze dzień przed walką (42:1) nie dawały najmniejszych szans jego rywalowi. Głośno mówiono już o starciu Tysona z Evanderem Holyfieldem, zaplanowanym na 18 czerwca 1990 roku w Atlantic City, za które miał dostać 22 mln dolarów. Holyfieldowi gwarantowano połowę mniej.

 

Mówiąc krótko, walka z Douglasem w Tokio miała być tylko formalnością. I choć Tyson nie prezentował się tego dnia najlepiej, w ósmej rundzie był bliski kolejnego zwycięstwa przed czasem. Ale Douglas zdołał w porę wstać, wrócić do życia i znokautować „Bestię” w dziesiątym starciu. Takiej sensacji w zawodowym boksie nie było ani wcześniej, ani później, choć historia tej dyscypliny zna wiele nieoczkiwanych rozstrzygnięć. Inna sprawa, że po dziewięciu rundach jeden z japońskich sędziów punktował 87:86 dla Tysona, drugi z Japończyków widział remis (86:86), a tylko Amerykanin (88:82) nie miał wątpliwości, że lepszy jest Douglas.

 

Taka rocznice to dobry moment by przypomnieć największe niespodzianki z historii boksu. Dziś te w królewskiej kategorii.

 

Przegranej Mike’a Tysona chyba nikt nie przebije, to sensacja wszech czasów, ale o drugie miejsce można się spierać. Dla mnie jest nią porażka Lennoxa Lewisa z Hasimem Rahmanem w ich pierwszym pojedynku, w kwietniu 2001 roku, w RPA.

 

Lewis (38-1-1) był wtedy o szczytu sławy, nie było od niego lepszego ciężkiego. Ale Rahmana (34-2) ewidentnie zlekceważył i zapłacił za to wysoką cenę. Amerykanin trafił w 5. rundzie potężnym prawym i Lewis został wyliczony. Zdołał wprawdzie wstać, ale walka została zatrzymana. Siedem miesięcy później Lennox Lewis skutecznie zrewanżował się Rahmanowi nokautując go w czwartym starciu.

 

Na trzecie miejsce w tym rankingu moim zdaniem zasługuje klęska jakiej doznał w czerwcu ubiegłego roku Anthony Joshua (22-0)  w pojedynku z Andy Ruizem Jr (32-1). Najtęższe eksperckie głowy nie przewidziały takiego rozstrzygnięcia. Joshua, mistrz olimpijski z Londynu (2012), posiadacz trzech mistrzowskich pasów w wadze ciężkiej padał na deski w nowojorskiej Madison Square Garden cztery razy, a bokserski świat na długo wstrzymał oddech. Minęło pół roku i Joshua znów miał swoje pasy, po tym jak w Arabii Saudyjskiej wygrał na punkty z jeszcze grubszym niż 1 czerwca 2019 roku, nie potrafiącym zadbać o siebie i swoją formę, Andy Ruizem Jr.

 

Miejsce czwarte to pierwsza walka Joe Louisa (24-0, taki miał wtedy rekord) z Maxem Schmelingiem (48-7-4) z 1936 roku. Wielkim faworytem był Louis, ale Niemiec zaskoczył wszystkich, nokautując „Browne Bombera” w 12 rundzie. Rewanż był jednak okrutny, w 1938 roku, też na Yankee Stadium w Nowym Jorku, Louis już w pierwszym starciu wyrównał rachunki, broniąc po raz czwarty tytułu mistrza świata wag ciężkiej.

 

Wygrana Jamesa Braddocka (50-25-7) z Maxem Baerem (40-7) w czerwcu 1935 roku też była dla ekspertów szokiem. "Cinderella Man" nie miał prawa wygrać, a jednak dokonał niemożliwego. Po latach Ron Howard nakręcił film, znany u nas jako „Człowiek ringu” opowiadający tę historię.

 

Szóste miejsce rezerwuję dla „The Rumble In The Jungle”. Jej globalny rozgłos był podobny do przegranej Tysona z Douglasem w Tokio, jeśli nie większy. W latach 70-tych Muhammada Alego znał przecież cały świat. Nic więc dziwnego, że o jego walce z George’em Foremanem wypowiadali się wtedy wszyscy. Foreman (40-0) był faworytem, swych słynnych przeciwników (Joe Frazier, Ken Norton) rozgniatał w ringu jak walec. Ali ( 44-2) miał być kolejną ofiarą.

 

Ale tacy jak „The Greatest” potrafią sprawiać niespodzianki. I taką właśnie sprawił Ali nokautując Foremana. Po latach, znakomity dokument „Kiedyś byliśmy królami” dostał Oscara, a gdy Foreman wprowadzał na scenę bardzo schorowanego już Alego, obecni tam wielcy światowego kina wstali i długo bili brawo.

 

Tak jak Ali sprawił sensację w Kinszasie, tak Foreman (72-4) dwadzieścia lat później poruszył Ziemię, nokautując w Las Vegas Michaela Moorera (35-0), odbierając mu w wieku prawie 46 lat mistrzowskie pasy. Komentowałem ten pojedynek siedząc w telewizyjnym studio z Jerzym Kulejem i Włodzimierzem Szaranowiczem i wciąż mam w pamięci wyraz twarzy naszego dwukrotnego mistrza olimpijskiego, który nie mógł zrozumieć, jak to się mogło stać.

 

Podobne zdumienie graniczące z niedowierzaniem malowało się na twarzy niemieckiego trenera Fritza Sdunka, gdy w marcu 2003 roku w Hanowerze Władimir Kliczko (40-1) kolejny raz padał na deski po ciosach leworęcznego Corrie Sandersa (38-2) z RPA. W pojedynku tym Ukrainiec bronił pasa WBO zdobytego trzy lata wcześniej.

 

Na tej liście nie może też zabraknąć pierwszej walki Mike’a Tysona (45-1) z Evanderem Holyfieldem (32-3). Słynny Lou Duva (był między innymi trenerem Andrzeja Gołoty) opowiadał kiedyś, że zarobił sporo pieniędzy stawiając na Holyfielda. Notowania bukmacherów (25:1) na korzyść Tysona były jednoznaczne, ale Duva, jak twierdził, zaryzykował.

 

Powoli kończył się rok 1996, Holyfield miał gorszy okres i problemy zdrowotne, więc Tyson idący od zwycięstwa do zwycięstwa po wyjściu  z więzienia wydawał się być zdecydowanym faworytem. My z Andrzejem Gmitrukiem, komentując ten pojedynek, też tak myśleliśmy. A stało się inaczej. W 11 rundzie Mitch Halpern zatrzymał pojedynek chroniąc Tysona przed ciężkim nokautem.

 

Mój osobisty ranking sensacyjnych rozstrzygnięć zamyka porażka Sonny Listona (35-1) z Cassiusem Clayem (19-0) w Miami. W lutym 1964 roku późniejszy Muhammad Ali był jeszcze młodym, 22 letnim Clayem, złotym medalistą igrzysk olimpijskich w Rzymie (1960) w wadze półciężkiej i nie łatwo było sobie wyobrazić, że może zatrzymać takiego niedźwiedzia jak Sonny Liston, ówczesnego, budzącego grozę czempiona królewskiej kategorii.

 

Gdy w grudniu 1996 roku, podczas pobytu na Florydzie, pytałem o Listona legendarnego Angelo Dundee’ego, wieloletniego trenera Alego, uśmiechnął się i powiedział tylko: to był straszny siłacz. Takiego Holyfielda np. rozgniótłby jak pluskwę. Co do tego, że był siłaczem i bardzo niebezpiecznym człowiekiem, związanym z mafią, zgoda. Był przy tym znakomitym pięściarzem, ale nie jestem przekonany, że tak łatwo poradziłby sobie z Holyfieldem, który miesiąc przed tą rozmową wygrał przed czasem z Tysonem. Nie ulega jednak wątpliwości, że w 1964 porażka Listona była sensacją. A boks miał dzięki niej nowego, wielkiego mistrza.

 

Największe sensacje wagi ciężkiej

 

1/ Mike Tyson – James Douglas, 11 luty 1990, Tokio. Douglas znokautował Tysona w 10 rundzie

 

2/ Lennox Lewis – Hasim Rahman, 22 kwietnia 2001, Carnival City, RPA.  Rahman znokautował Lewisa w 5 rundzie.

 

3/ Anthony Joshua – Andy Ruiz Jr , 1 czerwca 2019, Nowy Jork. Ruiz Jr znokautował Joshuę w 7 rundzie.

 

4/ Joe Louis – Max Schmeling, 19 czerwca 1936, Nowy Jork. Schmeling znokautował Louisa w 12 rundzie.

 

5/ Max Baer – James Braddock, 13 czerwca 1935, Nowy Jork. Punktowa wygrana Braddocka, który został mistrzem wagi ciężkiej

 

6/ George Foreman – Muhammad Ali, 30 października 1974, Kinszasa, Zair.  Ali znokautował Foremana w 8 rundzie

 

7/ Michael Moorer – George Foreman,  5 listopada 1994, Las Vegas. Foreman znokautował Moorera w 10 rundzie.

 

8/ Władimir Kliczko – Corrie Sanders, 8 marca 2003, Hanower. Sanders znokautował Kliczkę w 2 rundzie .

 

9/ Mike Tyson – Evander Holyfield , 9 listopada 1996, Las Vegas. Holyfield wygrywa w 11 starciu, Tyson poddany przez sędziego ringowego.

 

10/ Sonny Liston – Cassius Clay, 25 lutego 1964, Miami. Liston zgłasza kontuzję barku i nie wychodzi do 7 rundy. Cassius Clay (wkrótce Muhammad Ali) zostaje nowym mistrzem wagi ciężkiej. 

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze