Pindera: Czy Fury zostanie znokautowany przez Wildera? A może na odwrót, nokautującym będzie Tyson?

Sporty walki
Pindera: Czy Fury zostanie znokautowany przez Wildera? A może na odwrót, nokautującym będzie Tyson?
Fot. PAP

22 lutego, w MGM Grand Garden Arena w Las Vegas poznamy odpowiedź na tytułowe pytania. Rewanżowy pojedynek Deontay’a Wildera z Tysonem Furym nie ma zdecydowanego faworyta, każdy scenariusz jest więc możliwy, nawet  remis, który padł w pierwszej walce, do której doszło 1 grudnia ubiegłego roku w Los Angeles. 

Sędziowie punktowali wtedy 113:113 oraz 115:111 (dla Wildera) i 114:112 (dla Fury’ego), ale większość obserwatorów uznała, że remisowy werdykt był krzywdzący dla „Króla Cyganów”. To on bowiem wygrał większość rund, ale był też dwa razy na deskach. W tym drugim przypadku, w 12 rundzie, wydawało się, że zostanie wyliczony. Ale wstał i bił się do końca.

 

Wtedy Fury (29-0-1, 20 KO) sporo ryzykował. Nie brakowało głosów, że na walkę z Wilderem (42-0-1, 41 KO) zdecydował się zbyt wcześnie, biorąc pod uwagę fakt, jak długo zmagał się z depresją. Fury w tym najgorszym dla siebie czasie walczył też z ogromną nadwagą, wracając na ring musiał zrzucić ponad 60 kilogramów.

 

Zdążył wygrać wprawdzie dwa pojedynki, ale klasa rywali nie dawała żadnych podstaw do optymizmu w starciu z kimś takim jak mistrz z Alabamy. Ojciec Tysona, John Fury, był walce z Wilderem zdecydowanie przeciwny, poróżnił się z tego powodu z synem, przestał się do niego odzywać. Zadzwonił dopiero w dniu pojedynku ze słowami wsparcia twierdząc, że wierzy w jego zwycięstwo.

 

22 lutego w narożniku Tysona nie będzie trenera Bena Davisona. Fury zmienił go na amerykańskiego szkoleniowca Javana Hilla, bratanka legendarnego Emanuela Stewarda. Nie jest tajemnicą, że John Fury, ojciec Tysona, miał o Davisonie złe zdanie, twierdził publicznie, że poklepywanie syna po plecach, to za mało i ten powinien poszukać sobie na jego miejsce kogoś innego.

 

Dziś słyszymy już opinie ekspertów, że w obliczu tak ciężkiej próby, jaką będzie rewanż z Wilderem, nie jest to roztropna decyzja. Izu Ugonoh rozmawiał na ten temat między innymi ze swoim byłym szkoleniowcem, Nowozelandczykiem Kevinem Barrym, który obecnie przebywa w Las Vegas i wie co nieco na temat tej walki i formy Tysona, który tam się przygotowuje. Nie tylko jego zdaniem Javan Hill preferuje inny styl, niż to, do czego przyzwyczaił nas Fury, ale z drugiej strony, to inteligentny trener, który z pewnością nie będzie chciał właśnie teraz wprowadzać zbyt wiele zmian.

 

Nie ulega jednak wątpliwości, że Tyson Fury jest w wielkiej formie. Jego kondycja i szybkość podczas sparingów robią ponoć wielkie wrażenie. Ale czy to wystarczy na Wildera? „Król Cyganów” mówi krótko, że chce go znokautować, dlatego zamienił Davisona na Hilla.

 

Teddy Atlas, znany trener, komentator i ekspert uważa, że Deontay Wilder wygra rewanż i znów obroni pas WBC. – Fury nie będzie lepszy niż w pierwszej walce, a Wilder może być.

 

To samo twierdzą ludzie z obozu „Bronze Bombera”, ale ich stanowisko jest jak najbardziej zrozumiałe. Jay Deas, trener i menedżer Wildera mówi przy okazji, że Deontay będzie ważył więcej niż w pierwszej walce z Furym. Wtedy, w dniu pojedynku ważył zaledwie 209 funtów (94,8 kg), a więc niewiele więcej niż wynosi górny limit wagi cruiser. Teraz należy oczekiwać, że wniesie na wagę około 100 kg i będzie bił jeszcze mocniej.

 

Tyson Fury w swojej autobiografii „Bez maski” przyznaje, że Wilder jest najmocniej bijącym z tych z którymi walczył. – Nawet jak bił w gardę czułem jego ciosy.

 

Współczynnik nokautów (95,55 procent) Wildera musi robić wrażenie. Coraz częściej słyszymy opinie, że dysponuje najpotężniejszym, pojedynczym, uderzeniem w historii wagi ciężkiej. I jest w tych opiniach sporo racji, wystarczy obejrzeć jak nokautował swych rywali, chociażby Artura Szpilkę, Dominica Breazeale’a czy ostatnio Luisa Ortiza. Po prostu usypiał ich jednym ciosem z prawej ręki.

 

34-letni Wilder jest szczupły, waży niewiele, ale ma 201 cm wzrostu, zasięg 211 cm i plecy szerokie jak trzydrzwiowa szafa. Jest bardzo szybki i piekielnie dynamiczny. Tym, który szlifuje jego bokserskie umiejętności jest wciąż Mark Breland, były zawodowy mistrz świata i złoty medalista igrzysk w Los Angeles (1984) w wadze półśredniej. To nie jest przypadek, że Wilder ma na koncie 41 nokautów w 43 walkach. Pełny dystans wytrzymali z nim tylko Bermane Stiverne, w ich pierwszym mistrzowskim pojedynku, oraz Fury, choć ten był już na granicy nokautu.

 

Prawdopodobieństwo, że 22 lutego w Las Vegas Wilder dopnie swego i znokautuje „Króla Cyganów” jest więc całkiem spore. Ale może też z nim wygrać na punkty, choć taki scenariusz jest w moim odczuciu znacznie mnie realny. A jeszcze mniej prawdopodobny jest remis, którego jednak nie można odrzucić.

 

31-letni Tyson Fury jest wybrykiem natury. 206 cm wzrostu, zasięg 216 cm, prawie 120 kg masy i chyba najszybsze, najwytrzymalsze nogi w tej dywizji. A przy tym spryt, inteligencja i wielkie umiejętności czysto bokserskie. Nikt w tej wadze nie potrafi tak jak on zmieniać pozycji w zależności od potrzeb, i odbierać argumenty rywalom.

 

Ale jego ostatni pojedynek nie był najlepszy. Szwed Otto Walin zalazł mu za skórę, a przy tym mocno rozbił łuk brwiowy na który założono Tysonowi 47 szwów. Lepiej nie myśleć co będzie, gdy kontuzja odnowi się w starciu z Wilderem.

 

Wszystko wskazuje na to, że rewanżowa wojna Wilder – Fury w Las Vegas będzie wielkim widowiskiem. Zwolennicy Brytyjczyka nie mają wątpliwości, że to on będzie zwycięzcą i znów zostanie mistrzem świata. Doceniając atuty „Króla Cyganów” stawiam jednak na Wildera i jego snajperskie oko. Będzie cierpliwy, poczeka, wyceluje i trafi prawą. Tym razem mocniej niż w Los Angeles i po raz 11 obroni tytuł organizacji WBC.

 

I co wtedy?  W kontrakcie jest jeszcze trzecia walka.

 

     

 

 

 

 

 

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze