MŚ w biathlonie: Supermikst z Norwegii najlepszy, polski tylko tłem

Zimowe
MŚ w biathlonie: Supermikst z Norwegii najlepszy, polski tylko tłem
fot. PAP/EPA

Kamila Żuk i Andrzej Nędza-Kubiniec zajęli we włoskiej Anterselvie 18. miejsce w supermikście, czyli rywalizacji par mieszanych, na mistrzostwach świata w biathlonie. Złoty medal wywalczyli Norwegowie Johannes Thingnes Boe i Marte Olsbu Roeiseland.

Biathloniści ze Skandynawii obronili zatem tytuł, wywalczony przed rokiem w szwedzkim Oestersund, kiedy pobiegli w identycznym składzie. Drugie miejsce w czwartek zajęli Niemcy Franziska Preuss i Erik Lesser, a trzecie Francuzi Anais Bescond i Emilien Jacquelin.

 

Strata Biało-Czerwonych rosła konsekwentnie od pierwszego strzelania, na którym Żuk musiała dwukrotnie dobierać amunicję. Już wtedy jej czas był o ok. pół minuty gorszy od wyników czołówki i Polacy nie liczyli się w walce nawet o pierwszą dziesiątkę.

 

Na kolejnej zmianie aż sześć dobierań miał Nędza-Kubiniec i na niewiele polskiej parze zdał się fakt, że później Żuk na 10 strzałów pomyliła się tylko raz. 22-letnia zawodniczka AZS AWF Katowice cieszyła się jednak, że tym razem poszło jej lepiej niż we wcześniejszych występach w imprezie w Tyrolu Południowym.

 

- Był mi potrzebny taki bieg po nieudanych startach, zwłaszcza na strzelnicy. Byłam podekscytowana, bo to był mój debiut w tej konkurencji w Pucharze Świata, a tym bardziej w mistrzostwach świata, ale obawiałam się tego biegu. Cieszę się jednak, że zaryzykowałam. Udowodniłam sobie, że te wcześniejsze wpadki to były właśnie tylko wpadki - stwierdziła Żuk.

 

W tej konkurencji medale mistrzostw świata przyznano po raz drugi w historii. Przed rokiem Polska w składzie z Kingą Zbylut i Nędzą-Kubińcem uplasowała się na 23. miejscu.

 

W poprzednich występach w tej konkurencji w Pucharze Świata Biało-Czerwoni zajęli 16. miejsce w szwedzkim Oestersund i 15. w słoweńskiej Pokljuce.

 

- Jeżeli sobie sprawdzimy nasze wyniki w tym sezonie, to ten dzisiejszy jest na miarę naszych możliwości. Ale to są mistrzostwa świata i każdy ma większe oczekiwania. My również przed naszą sztafetą stawiamy większe wymagania. Nas nie stać na to, żebyśmy mogli doładowywać podczas strzelania. Kamila strzelała najlepiej dotychczas na tych mistrzostwach, ale zapłaciliśmy za błędy Andrzeja i dlatego skończyliśmy na 18., a nie na 12. miejscu - analizowała prezes Polskiego Związku Biathlonu Dagmara Gerasimuk.

 

Olsbu Roeiseland zdobyła już piąty medal podczas MŚ w Anterselvie. Wcześniej była też najlepsza wraz z rodakami w sztafecie mieszanej oraz indywidualnie w sprincie na 7,5 km. W biegu na dochodzenie oraz na 15 km wywalczyła brązowe krążki.

 

- To jest coś niesamowitego, nie wiem co powiedzieć. To znacznie więcej, niż oczekiwałam przed rozpoczęciem imprezy. To zdecydowanie najlepsza chwila w mojej karierze. Miałam na dziś pomysł, żeby wystartować powoli, ale wczoraj mieliśmy spotkanie Johannesem i on powiedział mi, że Włosi są tuż za naszymi plecami, więc mam ruszać jak najszybciej umiem. To najlepszy biathlonista na świecie, musiałam go posłuchać - powiedziała z uśmiechem zdobywczyni w sumie 10 medali mistrzostw świata.

 

Boe w zawodach w Południowym Tyrolu wywalczył dotychczas cztery krążki. Również był w składzie zwycięskiej sztafety mieszanej, a poza tym zdobył srebro w biegu na dochodzenie i na 20 km.

 

W piątek biathlonistów czeka dzień przerwy. W sobotę odbędą się sztafety 4x6 km kobiet i 4x7,5 km mężczyzn, a w niedzielę, ostatniego dnia mistrzostw - biegi ze startu wspólnego.

 

Transmisje sobotnich i niedzielnych biegów w Polsacie Sport Extra.

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze