Kołodziej: Czerpać radość z jazdy

Inne
Kołodziej: Czerpać radość z jazdy
fot. Cyfrasport

Drużynowy i indywidualny mistrz Janusz Kołodziej przed kolejnym sezonem nie stawia sobie konkretnych celów. - Chcę się dalej cieszyć żużlem, jak to ma miejsce przez większość mojego życia - powiedział zawodnik Fogo Unii Leszno.

Sezon 2019 był bardzo udany dla 35-letniego żużlowca urodzonego w Tarnowie. Z leszczyńskim zespołem po raz ósmy w karierze wygrał rozgrywki ekstraligi, a do tego dołożył czwarte złoto indywidualnych mistrzostwach Polski. Pod względem osiągnięć na polskich torach, jest obecnie jednym z najbardziej utytułowanych zawodników.

 

Kołodziej nie ukrywa, że sezon byłby bardziej udany, gdyby osiągnął lepsze wyniki w cyklu Grand Prix. Wprawdzie wygrał turniej w Pradze, a we Wrocławiu był czwarty, jednak w pozostałych rundach spisywał się słabiej. Zdobył tylko 57 punktów i został sklasyfikowany na 14. pozycji. A to oznacza, że w tym roku zabraknie go w rywalizacji o mistrzostwo świata.

 

- Na Grand Prix są inne tory, dużo krótsze i okazało się, że na nich nie czuję się do końca dobrze. Choć pracowałem nad sobą, chciałem coś zmienić, to jednak nie miałem tyle czasu, żeby wprowadzić większe zmiany. Z drugiej strony nie chciałem, żeby słaba dyspozycja przeniosła się z Grand Prix na polskie tory i to się udało. Jak rywalizowałem na dłuższych torach, to jazda wyglądała znacznie lepiej. W Pradze udało się wygrać i myślałem, że to zwycięstwo pozwoli mi złapać wiatr w żagle, ale zabrakło powtórki. We Wrocławiu była szansa na lepszy wynik, wiozłem nawet trzecie miejsce, ale je straciłem - tłumaczył jeden z liderów Fogo Unii Leszno.

 

Z tego też powodu doświadczony zawodnik wciąż chce się uczyć - właśnie jazdy na krótkich torach.

 

- Tak moja kariera się ułożyła, że przez większość czasu jeździłem na długich torach. I nawet jak trafiłem na krótsze, to miałem problemy, ale potem szybko to sobie rekompensowałem i zapomniałem o tych kłopotach. Okazało się jednak, że muszę po prostu nauczyć się na nich jeździć, żeby lepiej je poczuć. Brakuje mi właśnie tego czucia, bo potem ciężko jest ustawić motocykl. Dopiero jak to sobie poukładam, to wówczas pomyślę o powrocie do cyklu Grand Prix - tłumaczył.

 

Żużlowiec nie stawia sobie konkretnych celów na najbliższy rok. Jak podkreślił, chce czerpać przede wszystkim radość z tego sportu.

 

- Nie układam sobie w głowie, co muszę zdobyć w tym sezonie. Chcę się dalej cieszyć żużlem, jak to ma miejsce przez większość mojego życia. Ja na motocyklu czuję się wolny jak ptak, jak będzie ta radość, to i sukcesy przyjdą. Jestem o tym przekonany. Natomiast nie ukrywam, że chcemy w Lesznie zdobyć kolejne mistrzostwo. Nie mamy żadnych zmian w składzie i to jest dobre. Dzięki temu lepiej rozumiemy się na torze, a także poza nim - zaznaczył.

 

Leszczynianie obecnie przebywają na zgrupowaniu w hiszpańskim w Llorent de Mar, gdzie tradycyjnie mogą pojeździć na motocrossie.

 

- Wreszcie mamy kontakt z motocyklem, a ja bardzo lubię jeździć na motocrossie. Fajnie się ćwiczy w hali, ale my jesteśmy trochę z innego sportu. I mi zawsze zimą brakuje jazdy. W lutym już przebieram nogami, zwłaszcza gdy widzę taką jak ostatnio pogodę za oknem. To trochę dobija - przyznał.

 

Po powrocie do kraju mistrzowie Polski będą przymierzać się do treningów na własnym stadionie, tym bardziej że tegoroczna zima jest bardzo łagodna.

 

- Tak naprawdę to już nawet dziś można znaleźć warunki do jazdy, ale z drugiej strony nie można jednak na siłę możliwie wcześnie wyjeżdżać na tor. My w marcu musimy powoli się rozkręcać, ale systematycznie. Gdyby nagle wróciła zima, to taka przerwa z powodu pogody byłaby dla nas niekorzystna, wybiłaby nas z rytmu i wprowadziła niepotrzebną nerwowość. Jak zaczniemy za wcześnie, to też możemy za szybko się "wypalić". Formy musimy nam wystarczyć na cały sezon - podsumował Kołodziej.

KN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze