Trzecia walka Fury – Wilder już 18 lipca? Scenariusze rodzą się na pniu!

Sporty walki
Trzecia walka Fury – Wilder już 18 lipca? Scenariusze rodzą się na pniu!
Fot.PAP

Jeszcze nie opadł kurz bitewny po rewanżowej klęsce Deontaya Wildera z Tysonem Furym, a już mówi się o megahicie jakim byłaby walka nowego mistrza WBC  z Anthonym Joshuą, posiadaczem trzech pozostałych pasów. Ale Wilder ma w kontrakcie zagwarantowane, że może żądać trzeciego pojedynku. Mówi się już nawet o dacie 18 lipca.

Scenariusze rodzą się na pniu. Pierwszy to taki, że Wilder szybko zaleczy rany i zdecyduje się skorzystać z zapisu w kontrakcie, który daje mu prawo do trzeciej walki z Tysonem. Mówi się nawet o konkretnym terminie, pojedynek taki zostałby rozegrany 18 lipca. Legendarny promotor Bob Arum związany z Furym dodaje jednak od razu, że walka taka byłaby możliwa również w późniejszym terminie.

 

Oczywiście pytań przy okazji takiego scenariusza byłoby więcej. Nie wiemy, czy Mark Breland, który w siódmej rundzie rzucił ręcznik na znak poddania Wildera, zostanie w jego ekipie. Mistrz olimpijski z Los Angeles (1984) i późniejszy zawodowy czempion organizacji WBA w wadze półśredniej, został publicznie za to skrytykowany przez drugiego z trenerów i jednocześnie menedżera Wildera, Jaya Deasa. Były już czempion wagi ciężkiej, też nie był z tej decyzji zadowolony, ale być może spojrzy na to co się stało w MGM Grand Garden Arena w Las Vegas, gdy już opadną emocje chłodniejszym okiem i właściwie oceni decyzję Brelanda.

 

Jeśli jednak pozostanie przy wcześniejszym zdaniu przyjdzie szukać nowego trenera, chyba że Deas będzie już za sprawy czysto sportowe w teamie „Bronze Bombera” odpowiadać samodzielnie. To może mieć znaczenie przy podejmowaniu decyzji  o trzeciej walce z Tysonem Furym.

 

Frank Warren, brytyjski promotor „Króla Cyganów” ma inny pomysł. Uważa, że trzeba kuć żelazo póki gorące i możliwie szybko doprowadzić do hitowego pojedynku Tysona z Joshuą. A Wilder mógłby za odpowiednią opłatą trochę poczekać. Nie wiemy tylko jak sowita byłaby taka opłata, i jak długo Wilder musiałby czekać.

 

W historii tej dyscypliny bywały już takie przypadki, ale w tym konkretnym Deontay Wilder raczej nie pójdzie tą drogę, chyba że ma problemy o których nie wiemy. Bo to, że nie znalazł się po walce w Las Vegas w szpitalu, jeszcze wszystkiego nie wyjaśnia. Zapewne w innym miejscu przejdzie gruntowne badania.

 

Zakładając optymistyczny scenariusz z jego punktu widzenia,  trzecia walka  Fury – Wilder jest jak najbardziej prawdopodobna. A  czy ma ona sens, to już zupełnie inna sprawa. Gdyby szanse byłego już mistrza oceniać na podstawie tego co oglądaliśmy w rewanżu, są one znikome. Wydaje się bowiem, że Fury ma już na niego sposób.

 

Ale nie wszyscy myślą w ten sposób. Tomek Adamek, gdy go o to zapytałem odpowiedział krótko. – Jak dojdzie do trzeciego pojedynku Wilder wygra przez nokaut! Na razie, to mało popularna opinia, ale pożyjemy, zobaczymy.

 

Na przyszłość megahitem byłaby oczywiście unifikacyjna walka dwóch Brytyjczyków o wszystkie pasy i koronę króla wagi ciężkiej. Takie starcie zapełni każdy obiekt na świecie, lecz z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że Joshua najpierw stoczy walkę w obronie pasa IBF z Bułgarem Kubratem Pulewem i na niej też nie będzie pustych miejsc. A przecież w kolejce do walki z Joshuą stoi też Ołeksandr Usyk, który ma z nim walczyć o pas WBO.

 

Czy możliwy jest więc scenariusz, że Eddie Hearn z Joshuą wraz Warrenem, Arumem i oczywiście Tysonem Furym wyrzucą z kolejki czekających i zgodnie dążyć będą do megahitu, jakim niewątpliwie byłby ich unifikacyjny pojedynek?  Mam wątpliwości, ale wiem też, że o wszystkim i tak zadecydują pieniądze.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze