Popowicz-Drapała: Każdy kolejny medal nadal sprawia mi olbrzymią radość

Lekkoatletyka
Popowicz-Drapała: Każdy kolejny medal nadal sprawia mi olbrzymią radość
fot. PAP

– Kocham to, co robię. Każdy kolejny medal nadal sprawia mi olbrzymią radość. Tomasz Gollob, z którym się przyjaźnię, powiedział mi kiedyś, że jeżeli tylko jara mnie dalej to, co robię, to nie powinnam przestawać, więc nie zamierzam kończyć kariery – powiedziała Marika Popowicz-Drapała po wywalczeniu złotego medalu w biegu na 60 m podczas halowych mistrzostw Polski w lekkoatletyce.

Po sobotnich finałach halowych mistrzostw Polski w lekkoatletyce w Toruniu powiedzieli:

 

Marika Popowicz-Drapała (złoty medal w biegu na 60 m; 7,29): Młodzież napiera, a mi od dwóch lat jest trochę trudniej trenować, bo jestem mamą. Radość jest więc tym większa. Ja, trener i moja rodzina — wszyscy wiemy, ile wkładamy w to wysiłku i jak dobrze musimy to zaplanować logistycznie. Kiedyś mówiłam, że po tylu latach w sporcie raczej nie zostanę trenerem. Teraz już nie jestem tego taka pewna. Uwielbiam sport. Kocham to, co robię. Każdy kolejny medal nadal sprawia mi olbrzymią radość. Tomasz Gollob, z którym się przyjaźnię, powiedział mi kiedyś, że jeżeli tylko jara mnie dalej to, co robię, to nie powinnam przestawać, więc nie zamierzam kończyć kariery. To złoto jest bodaj moim 60. medalem mistrzostw Polski, licząc wszystkie kategorie wiekowe. Smakuje mi, jako młodej mamie, znakomicie. Chcę uzyskać kwalifikację i reprezentować Polskę na igrzyskach olimpijskich w Tokio.

 

Remigiusz Olszewski (złoty medal w biegu na 60 m; 6,71): To moja szósta wygrana z rzędu. Jeszcze w 2014 roku było srebro. Bardzo się cieszę, bo troszeczkę było nerwów na starcie. Nie ma jednak co szukać dziury w całym. Po raz kolejny wyjeżdżam z Torunia ze złotem. To świetna hala, szybka bieżnia, więc czego można chcieć więcej.

 

Norbert Kobielski (złoty medalista w skoku wzwyż; 2,29): Zawsze wzorowałem się na Sylwku Bednarku. Jest moim przyjacielem i od zawsze udziela mi wielu rad, więc rywalizacja między nami absolutnie nie jest niezdrowa. Cieszy niezwykle rekord życiowy, szczególnie że osiągnięty po infekcji. Sezony letnie w ostatnich latach miałem lepsze, więc może to dobry prognostyk przed igrzyskami olimpijskimi. Bardzo chcę jechać do Tokio i będę walczył o kwalifikację. Już 11 marca zaczynamy pracę na obozie. Później planujemy wyjazd na zgrupowanie zagraniczne, ale nie wiemy jeszcze, czy nie pokrzyżuje nam planów koronawirus. Oczywiście, że wszyscy mamy w głowie zagrożenie z nim związane, ale w sezonie halowym ta epidemia nie powodowała większych problemów, bo startowałem głównie w mityngach w kraju.

 

Dawid Tomala (złoty medal w chodzie na 5 km; 19.42,96): Byłem przygotowany na lepszy wynik. Kontrolowałem cały czas rywali, nie czułem się zagrożony. Ciężko jest samemu powalczyć o lepszy rezultat, ale dla mnie priorytetem było zdobycie kolejnego medalu. Dla nas — chodziarzy — hala jest przerywnikiem w treningu. To nie jest nasz dystans docelowy, bo my chodzimy 20 lub 50 km. Teraz szykuję się do mistrzostw Polski w lecie, podczas których zadebiutuję w chodzie na 50 kilometrów.

 

Karol Hoffmann (złoty medal w trójskoku; 16,18): Do każdych mistrzostw Polski podchodzę bardzo poważnie. Nie powiem, że jestem takim samym zawodnikiem jak przed kontuzją, bo te 1,5 roku rehabilitacji zostawiło ślad. Wiadomo, że bardzo chciałbym wrócić do regularnych skoków na poziomie 16,70 czy 16,80, ale zdarzają się takie zawody jak dzisiaj, gdzie są to okolice 16 metrów. Nic na to w tej chwili nie jestem w stanie poradzić. Wiem, że skakałem w karierze o wiele dalej, ale pozostaje robić tylko wszystko, żeby wrócić do tamtej dyspozycji.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze