Iwanow: Mocny mistrz w słabej lidze. Legia pewnym liderem nie tylko dzięki sobie

Piłka nożna
Iwanow: Mocny mistrz w słabej lidze. Legia pewnym liderem nie tylko dzięki sobie
Fot. Cyfrasport

To dopiero początek marca, a z wielu stron słychać, że mistrza Polski już mamy. Pewna wygrana Legii Warszawa nad jej głównym konkurentem – Cracovią – poparta także wcześniejszym pogromem Jagielloni, czy jesienną wygraną również przy Kałuży, jak i pozostałe wydarzenia tego sezonu, dają nieodparte wrażenie, że inny scenariusz, niż powrót na ekstraklasowy tron ekipy z stolicy wydaje się mało prawdopodobny.

Odkąd pamiętam bardzo często używa się określenia, że największym rywalem Legii jest zawsze… Legia. Że jeżeli coś ma pójść nie po jej myśli, to głównie za sprawą własnych problemów, nieustającej presji i wewnętrznych zawirowań. Tym razem jednak duży wpływ na ewentualny brak dramaturgii na ligowym finiszu może być też dyspozycja rywali. Albo raczej - niedyspozycja.

 

Odwieczny przeciwnik warszawian, Lech Poznań, jest w czasie transformacji, traci do lidera aż 10 punktów. Przy Bułgarskiej w tej chwili nikt nikogo „nie ciśnieniuje”, odmłodzona drużyna potrafi cieszyć oko kibica, a jednocześnie momentami denerwować, jeśli nie jest w stanie wygrać takich meczów, jak ten piątkowy w Białymstoku.

 

Drugi z niedawnych wymagających rywali Legii – Jagiellonia – w tabeli jest zaledwie 11-sty. O białostoczanach możemy więc chwilowo zapomnieć. Oni muszą póki co marzyć o … górnej ósemce.

 

Broniący trofeum Piast Gliwice jest siódmy. Za siebie jeszcze patrzeć co prawda nie musi, ale podium to chyba jedyny realny cel tegorocznej wiosennej rywalizacji. Taka końcówka jak w „Pucharze maja” 2019 wydaje się niemożliwa do powtórzenia.

 

Zdobywca Pucharu Polski Lechia kandydowała do miana głównego rywala Legii „na lata”, ale po zimowym zamieszaniu musi się skupić na innych sprawach. I tak sportowo radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Ewentualny występ w europejskich pucharach może być jednak dla gdańszczan dodatkowym wydatkiem, a nie okazją do zarobku. A kasa świeci pustkami.

 

A ci bliżej Legii? Cracovia, Pogoń, Śląsk? Spójrzmy na ich sportowo-kadrowy potencjał. Zupełnie bez emocji i szczerze. Już? Dziękuję.

 

Oczywiście w tej lidze mimo wyżej wymienionych argumentów wszystko jest możliwe. Przed Legią trudny tydzień z wyjazdami do Gdańska i niedzielną wizytą Piasta przy Łazienkowskiej. Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, może tak oczekiwanych przez Ekstraklasę S.A. emocji w drugiej części wiosny już nie będzie. Ale w końcu chcieliśmy wreszcie mocnego mistrza? Czyż nie? A że w słabej lidze? Na to na razie w żaden sposób nie wpłyniemy.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze