Ekstraklasa: Wisła Płock ciągle bez zwycięstwa w 2020 roku

Piłka nożna
Ekstraklasa: Wisła Płock ciągle bez zwycięstwa w 2020 roku
fot. PAP

Wisła Płock w tym roku nie wygrała jeszcze spotkania, zanotowała drugą porażkę i ma trzy remisy. We wtorek przegrała u siebie z Rakowem Częstochowa 0:2.

Wisła Płock w tym roku nie wygrała jeszcze spotkania, zanotowała drugą porażkę i ma trzy remisy.

 

Mecz lepiej rozpoczęli płocczanie, od ataku na bramkę Rakowa, ale goście szybko opanowali nerwy i w 9. min wyszli na prowadzenie. Akcje rozpoczął Miłosz Szczepański, podał do Frana Tudora, który odegrał do Szczepańskiego. Do piłki doszedł Damian Michalski, piłka po jego strzale otarłą się o Jakuba Rzeźniczaka i wpadła siatki.

 

Wracający po kontuzji Rzeźniczak „zapewnił” sobie przerwę w grze na następne spotkanie. Wyprzedził obrońcę Rakowa, wybił piłkę, a chwilę potem zderzył się z rywalem, co sędzia uznał za zbyt agresywne i ukarał płockiego piłkarza żółtą kartką, czwartą w tym sezonie.

 

W 21. min po rzucie rożnym częstochowianie zrobili ogromne zamieszanie na polu karnym Wisły, piłkę głową uderzył Tomas Petrasek, a do bramki strzelił Sebastian Musiolik. I kiedy płoccy piłkarze już chcieli rozpoczynać od środka, sędzia Paweł Gil, na podstawie decyzji sędziów VAR, odgwizdał spalonego.

 

Szansę na wyrównanie mieli płocczanie w 29. min. Po akcji dwójkowej Dominka Furmana i Torgila Gjertsena, ten drugi oddał mocny strzał na bramkę gości, ale Jakub Szumski był na swoim miejscu i wybił piłkę poza boisko.

 

Jeszcze w 34. min Tudor oddał niespodziewany strzał na bramkę, ale Thomas Daehne nie dał się zaskoczyć. Do końca pierwszej połowy niewiele się działo, żadnej z drużyn nie udało się zmienić wyniku spotkania.

 

Po powrocie na murawę goście zaczęli od ataków. W 48. min próbował mocnym strzałem pokonać płockiego bramkarza Szczepański, ale Daehne wybił piłkę poza boisko. Po wykonaniu rzutu rożnego niewiele brakowało, a Daniel Mikołajewski był blisko wpakowania piłki do siatki.

 

W 59. min goście przeprowadzili kontrę, z której nic nie wynikało oprócz tego, że piłka wyszła poza boisko. Petr Schwarz wykonał rzut rożny, piłka poszybowała nad pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Petrasek i głową trafił do siatki, a jego drużyna prowadziła już 2:0.

 

Mimo osłabienia po tym, jak w 79. min druga żółtą kartkę ujrzał Igor Sapała, Raków kontrolował grę, a Wisła, bierny obserwator pojedynku, nie stworzyła żadnej sytuacji, po której mogła paść bramka. Był to jeden z najsłabszych meczów rozegranych przez Wisłę w tym roku.

 

Wisła Płock - Raków Częstochowa 0:2 (0:1)

 

Bramki: 0:1 Damian Michalski (9-samobójcza), 0:2 Tomas Petrasek (60-głową).

 

Wisła Płock: Thomas Daehne - Damian Michalski, Jakub Rzeźniczak, Alan Uryga, Angel Garcia Cabezali - Damian Rasak (60. Hubert Adamczyk), Mateusz Szwoch, Torgil Gjertsen, Dominik Furman, Giorgi Merebaszwili (60. Suad Sahiti) - Cillian Sheridan (77. Grzegorz Kuświk).

 

Raków Częstochowa: Jakub Szumski - Daniel Mikołajewski, Tomas Petrasek, Jarosław Jach, Fran Tudor - Igor Sapała, Petr Schwarz, Daniel Bartl (88. Kamil Piątkowski), Marko Poletanovic (58. Felicio Brown Forbes), Miłosz Szczepański (86. Rusłan Babenko) - Sebastian Musiolik.

 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 1 714.

 

Żółte kartki: Rzeźniczak, Garcia Cabezali, Sahiti - Sapała.

 

Czerwona kartka za drugą żółtą: Sapała (79).

jb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze