Bas: Wielu uważa, iż speedrower to wyścigi dzieciaków lub tych, którym nie było dane zostać żużlowcem

Inne
Bas: Wielu uważa, iż speedrower to wyścigi dzieciaków lub tych, którym nie było dane zostać żużlowcem
fot. Materiały prasowe

„Żużel na... rowerach” czy też „młodszy brat żużla” - to najczęstsze określenia speedrowera. Sportu, który choć jest widowiskowy to cały czas pozostaje w cieniu wielu innych dyscyplin, którym udało się wypromować medialnie. Speedrower uważany jest za sport niszowy i nawet spora liczba sukcesów Biało-Czerwonych na arenach światowych niewiele w tym temacie zmienia.

Czym właściwie jest speedrower? Jest to sport wizualnie przypominający żużel, choć ten fakt sprawia, że często speedrowerzyści postrzegani są jako dzieci bawiące się w żużel, a nie jak sportowcy. - To tak, gdybyśmy śmiali się, że BMX Racing to podwórkowa zabawa w motocross. A tak nie jest, czego przykładem może być np. wywodzący się ze środowiska speedrowerowego, obecny członek teamu Kacpra Woryny – Bartosz Giemza – mówi Artur Pisarek, były zawodnik. Wracając do odpowiedzi na pytanie z pierwszego zdania – jest to sport, który jest zasadniczo połączeniem kolarstwa ze sportem żużlowym. Oprócz samego sprzętu (rowery wzorem motorów nie mają hamulców i korzystają z jednorzędowych przełożeń tzw. single-speed). Podstawową różnicą są tory, które liczą od pięćdziesięciu do dziewięćdziesięciu metrów, a start wyłożony jest kostką brukową lub betonem, tak jak to było w żużlu w połowie XX w.

 

Obowiązuje inny system punktacji wyścigu, bowiem tutaj triumfator inkasuje 4 „oczka” za zwycięstwo, a kolejni na mecie mają przypisywane odpowiednio: 3 punkty, 2 oraz 1. Zamiast znanej z wyścigów torowych FIM zielonej lampki sygnalizującej, że za chwilę zwolni się maszyna startowa, na speedrowerze sędzia podaje komendy słowne. Zawodnicy, podobnie jak to się odbywa w żużlu, ustawiają się na polach startowych przed taśmą. Te jednak nie dzielą toru na cztery części, są bowiem wąskimi „paskami” na betonowym odlewie. Zanim taśma pójdzie w górę sędzia podaje specjalne komendy „do startu” i „gotów” po tej drugiej rywalizujący nie mogą się w ogóle poruszyć pod groźbą wykluczenia, co robi różnicę w stosunku do żużla. Również bardzo potrzebnym żużlowi nieraz niuansem jest możliwość powtórzenia wyścigu w pełnej obsadzie nie tylko po upadku na pierwszym łuku. Praca arbitra też wygląda nieco inaczej – nie siedzi on w wieżyczce lecz przemieszcza się wewnątrz owalu, z bliska śledząc poczynania zawodników.

 

Swoją karierę na speedrowerze rozpoczynali m.in. Kacper Gomólski (obecnie Zdunek Wybrzeże Gdańsk), Jakub Jamróg (Speed Car Motor Lublin), Damian Baliński (Stainer Unia Kolejarz Rawicz), Adam Skórnicki (Orzeł Łódź), Rafał Dobrucki czy Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra). Sportowych początków nie wstydzi się także nasza lekkoatletka, mistrzyni w rzucie młotem – Anita Włodarczyk, która wielokrotnie podkreśla, że speedrower bardzo wiele wniósł do jej życia. Jej ojciec zarządzał swego czasu klubem RKS Pavart Rawicz, a brat Karol z sukcesami podbijał tory krajowe i europejskie. Także i Włodarczyk ma na swoim koncie medal – złoty, Drużynowych Mistrzostw Europy Juniorów.

 

W najbliższym sezonie speedrowerzystów ponownie czeka rywalizacja w światowym czempionacie. Rywalizacja o tytuły indywidualne, parowe oraz drużynowe odbędzie się na czterech torach: Salisbury, Le Fevre, Findon oraz Murray Bridge. Jednym z uczestników tournée będzie brązowy medalista IMŚ 2019 – Dawid Bas.

 

W minionym sezonie podczas mistrzostw świata zdobyłeś dwa złote medale – w drużynie i w parach, brązowy krążek indywidualnie i dodatkowo jeszcze złoto Pucharu Federacji. Czyli czempionat był dla Ciebie bardzo udany.

 

- I tak i nie. Wiadomo, że złote medale bardzo cieszą i nagradzają trud włożony w cały sezon, a szczególnie, gdy zdobywa się medal z najcenniejszego krusząca przed swoją domową, świętochłowicką publicznością (to właśnie tam odbył się finał MŚ Par – dop. aut.). Jest trzecie złoto za Drużynowy Puchar Federacji, gdzie dopiero w przedostatnim biegu zapewniliśmy sobie triumf, a mnie było dane być liderem Biało-Czerwonych w tej rywalizacji. Niedosyt jest na pewno po finale indywidualnym, gdzie miałem realne i bardzo duże szanse na to, by z Leszna wrócić z tytułem mistrza świata.

 

Jesteś młodym zawodnikiem i z pewnością jeszcze uda ci się stanąć na najwyższym stopniu podium tych zawodów.

 

- Kiedyś mówiłem, że co się odwlecze to nie uciecze i dopóki będę ścigał się w lewo to będę celował w tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. O tym, co wydarzyło się w Lesznie staram się już nie rozpamiętywać, a najbliższa okazja do pokazania swojej siły już za kilka miesięcy w Australii. Wierzę, że uda mi się stamtąd wrócić z jeszcze bardziej okazałym dorobkiem czyli kompletem trzech złotych medali i dodatkowo zwycięstwem w Pucharze Federacji.

 

Jak wygląda taki wyjazd do Australii pod względem finansowym oraz logistycznym?

 

- Finansowo to przeróżnie. Wszystko zależy od przeróżnych czynników – zakwaterowanie, bilety lotnicze, transport tam na miejscu. Wielu szuka możliwości przenocowania u znajomych czy australijskiej Polonii. Tak samo jest z biletami – regularnie przeglądamy serwisy, które oferują bilety, by zakupić je w promocyjnej lub jak najtańszej cenie. Ja mogę odpowiedzieć za siebie, że całość – mój wyjazd plus transport sprzętu to koszt około dziesięciu tysięcy złotych.

 

I całość tej kwoty pokrywasz z własnej kieszeni czy masz wsparcie sponsorów, partnerów?

 

- Chciałbym w jak najmniejszym stopniu oprzeć się na wsparciu domowego budżetu. Szukam partnerów na sezon 2020, szukam także partnerów stricte pod wyjazd do Australii, a tej misji towarzyszy nam także specjalny hasztag #straya2020. Nie jest jednak łatwo, ponieważ wiele firm ma już dopięte budżety, a ci co nie mają to wolą zaangażować się w bardziej znane sporty czy sportowców.

 

W ostatnich latach zmienia się jednak trend w marketingu sportowym. Coraz większe korzyści wizerunkowe dla marki przynieść może konsekwentne inwestowanie w sporty niszowe.

 

- Zgadza się. Są one atrakcyjne, a przez ten fakt, że są niszowe to i nie są obsadzone przez sponsorów. Naszym problemem jest fakt, że wielu uważa, iż speedrower to wyścigi dzieciaków lub tych, którym nie było dane zostać żużlowcem. A to wcale nieprawda, przecież nikt nie powie teraz Anicie Włodarczyk takich słów czy Patrykowi Dudkowi, który kilka lat temu był wicemistrzem świata na żużlu. Niestety, brak medialności sportu sprawia, że będziemy cały czas postrzegani jako amatorzy, niezależnie od sukcesów. Dlatego tutaj na pewno słowa szacunku dla redakcji Polsatu Sport, która odwiedza nasze obiekty przy okazji większych imprez i trafiamy dzięki temu do większej rzeszy fanów.

 

W jaki sposób będziesz przygotowywał się do mistrzostw świata?

 

- Najlepiej jak umiem czyli jazdą w lewo (śmiech). Czeka mnie sporo jazdy, ponieważ będę ścigał się w CS Superlidze w barwach MS Śląska Świętochłowice, w 1. lidze okręgu południowego w barwach TPD Kalety, a ponadto kilka razy udam się do Wielkiej Brytanii, gdzie jestem zawodnikiem Poole Comets. W tej chwili (stan na 7 marca) mam w kalendarzu ponad trzydzieści imprez, choć nie znamy wszystkich terminarzy. Obstawiam, że przed wylotem do Australii odjadę jakieś pięćdziesiąt imprez.

 

Mistrzostwa Świata to jednak nie są jedyne twoje cele sportowe na sezon 2020.

 

- Zgadza się. Wychodzę z założenia, że co ma być to będzie i co będzie mi dane zdobyć to zależy od dyspozycji danego dnia, ale na pewno takie dwa główne plany na ten rok na krajowym „podwórku” to dwa złote medale mistrzostw Polski – drużynowo z MS Śląskiem oraz indywidualnie, ponieważ jeszcze nie udało mi się wygrać krajowego czempionatu.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w nadchodzących miesiącach.

 

- Również dziękuję za zainteresowanie. Korzystając z okazji zapraszam do polubienia mojego profilu: Facebook.com/DawidBas.CSrider.

KN, Informacja prasowa

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze