Liga Mistrzów: "Cudowny chłopiec" uciszy Anfield?

Piłka nożna
Liga Mistrzów: "Cudowny chłopiec" uciszy Anfield?
Fot. PAP
Latem Benfica otrzymała za Joao Felix 126 milionów euro. Czy Portugalczyć wreszcie zacznie udowadniać, że jest tyle wart. Bramka na Anfield byłaby najlepszym dowodem

Najbardziej frapująca para rozpoczynającej się we wtorek i rozłożonej na dwa tygodnie tury rewanżów 1/8 finału Ligi Mistrzów? Zdecydowanie środowa batalia Liverpoolu z Atletico na Anfield. I to z wielu względów.

Po pierwsze z powodu wyniku pierwszego spotkania w Madrycie, gdzie „The Reds” przegrali 0:1. Po drugie za sprawą zadyszki pędzącej dotychczas od zwycięstwa do zwycięstwa „czerwonej maszyny z Merseyside”. Po trzecie z możliwością odpadnięcia już w tej fazie rozgrywek obrońcy tytułu. Po czwarte z powrotem do skuteczności dwójki napastników "Los Colchoneros".

 

Nie ulega wątpliwości, że znając defensywne atuty drużyny Diego Simeone, Liverpool nie będzie miał lekko. Na Wanda Metropolitano bezwzględny lider angielskiej Premier League nie zdołał oddać ani jednego celnego strzału. A gdyby Alvaro Morata zachował więcej spokoju w polu karnym Alissona, faworyt wyjechałby z Hiszpanii z większym bagażem goli, poważnie zmniejszając swe szanse na udział w ćwierćfinale.

 

Skuteczność napastników madryckiego zespołu od dawna pozostawiała dość dużo do życzenia, ale wydaje się, że w środę Simeone będzie miał kim straszyć.

 

Wspomniany Morata wreszcie odblokował się w La Liga – mimo, że „jedynie” z rzutu karnego – a wiemy, że u napastników najmocniej działa tzw. prawo serii. W końcu w pełni zdrowia jest też Joao Felix – dwa gole w trzech ostatnich spotkaniach. I to głównie dzięki niemu w sobotę na twarzy argentyńskiego trenera pojawił się szeroki uśmiech. Choć jego zespół tylko zremisował z Sevillą 2-2 i to przed własną publicznością informacja o formie Portugalczyka ma szerszy kontekst.

 

Simeone wie doskonale, że na Anfield nie może liczyć tylko na stałe fragmenty. „Atleti” będą musieli szukać swych szans w kontratakach, a że może nie być ich zbyt wiele, najważniejsze będzie ich wykończenie. Nieprzewidywalność i pomysłowość Joao Felixa, który jest zupełnie innym napastnikiem niż Morata, Diego Costa czy występującego często również w pierwszej linii Angel Corea, będą jego największymi atutami. Szczególnie, że zarówno Virgil Van Dijk jak i Joe Gomez mają ostatnio problemy.

 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mecz z Finlandią przy pustych trybunach? Wojewoda jest "po słowie" z PZPN!

 

„Cudowny chłopiec”, za którego Benfica otrzymała latem aż 126 milionów euro, na razie nie robi cudów w swej nowej ekipie. W ubiegłym roku nawet zawodził, nie mogąc odnaleźć się w zupełnie innym sposobie gry i towarzystwie. Ale Simeone uparcie na niego stawiał. Kiedy Joao był zdrowy, raczej wychodził w pierwszym składzie. Argentyńczyk wiedział doskonale, że tylko dając mu szansę gry, a zatem także bolesnego zetknięcia się z trudniejszą rzeczywistością, uzyska od niego to, za co wydano tak duże pieniądze. Przecież taką kwotę wydaje się nieprzypadkowo i tylko za kogoś o wyjątkowym talencie.

 

Joao w meczach z wielkimi rywalami na razie zawodzi. Pamiętam też jego debiut w pierwszej reprezentacji w półfinale Ligi Narodów przeciw Szwajcarii, gdzie gra toczyła się zupełnie obok niego. Ale to już historia. Jeżeli w środę zagra na miarę swojego potencjału i zachowa zimną krew, napisze nową. Gol na wagę awansu na Anfield może być pierwszą spłatą wydanych na niego pieniędzy.

 

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze