PŚ w biathlonie: Fourcade wygrał na pożegnanie. Boe z Kryształową Kulą

Zimowe
PŚ w biathlonie: Fourcade wygrał na pożegnanie. Boe z Kryształową Kulą
fot. PAP
Kończący w sobotę sportową karierę Martin Fourcade wygrał w Kontiolahti ostatnie zawody tego sezonu w Pucharze Świata w biathlonie.

Kończący w sobotę sportową karierę Martin Fourcade wygrał w Kontiolahti kończące sezon 2019/2020 zawody Pucharu Świata w biathlonie. Francuz był najlepszy w biegu na dochodzenie na 12,5 km, ale Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej odebrał Norweg Johannes Thingnes Boe.

31-letni Fourcade w piątek poinformował, że w przyszłym sezonie nie pojawi się na biathlonowych trasach. Pożegnanie jednego z najlepszych zawodników tej dyscypliny w historii odbyło się bez udziału publiczności. Organizatorzy podjęli taką decyzję ze względu na szerzący się na świecie koronawirus.

 

W sobotę na podium stanęło trzech Francuzów. Drugi był Quentin Fillon Maillet - strata 2,9 s, a trzeci Emilien Jacquelin - 4,5 s. Jako czwarty finiszował Boe - 8,3, który na trasę ruszył jako pierwszy i miał 21 sekund przewagi nad Fourcade'em, ale w sobotę zadecydowała postawa na strzelnicy. Norweg pomylił się aż cztery razy, podczas gdy Francuz - trzy.

 

Jedyny Polak w stawce Grzegorz Guzik zajął 40. miejsce - 3.39,5 straty. Ale i tak zaliczył spory awans, bo na trasę ruszał jako 51.

 

Zobacz także: PŚ w biathlonie: Fourcade kończy karierę.

 

Po minięciu mety Fourcade czekał na rywali. Pożegnał się ze wszystkimi, a później francuska ekipa wyjęła szampana.

 

"Nie mógłbym napisać piękniejszego scenariusza. Dziękuję za ten weekend. Oczywiście szkoda, że na trybunach nie ma kibiców, ale jak wiele lat temu zaczynałem swoją przygodę z biathlonem, to też nie miałem fanów. Cieszę się, że są moi następcy, to ułatwiło mi podjęcie decyzji o zakończeniu kariery. Wierzę, że zostawiam reprezentację Francji silną" - powiedział w jednym z pierwszych wywiadów za metą.

 

Te zawody były dla niego też symboliczne, bo właśnie w Kontiolahti dziesięć lat temu odniósł swoje pierwsze z 79. zwycięstw w zawodach Pucharu Świata.

 

- Moją chęć dawania z siebie najlepszego i przenoszenia gór wcale nie minęła. Ale teraz chcę to przełożyć na inne dziedziny życia - chcę skupić się na tym, by być dobrym ojcem i widzę się też w polityce - przyznał.

 

Fourcade w biathlonowym świecie będzie kojarzyć się zawsze jako osoba niezwykle ambitna, nienasycona sukcesami, często prowokacyjna i związana z walką z dopingiem. "Zawsze walczyłem i na szczęście też wygrywałem. Niewielu wie, że często też cierpiałem, ale upadałem i wstawałem. Przede wszystkim jednak dorosłem i sport ukształtował mój charakter" - podkreślił.

 

Do sportu trafił dzięki swojemu starszemu bratu Simonowi i na wiele lat zdominował rywalizację. Wcześniej tylko "Król Biathlonu" Ole Einar Bjoerndalen osiągał większe sukcesy. Jego najbardziej cieszy jeden rekord - siedem lat z rzędu wygrywał Kryształową Kulę. I teraz też niewiele brakowało, bo Boe wyprzedził go o zaledwie... dwa punkty. Do jego największych osiągnięć należy też doliczyć pięć złotych medali igrzysk olimpijskich i 13 mistrzostw świata.

 

- Nigdy nawet nie śniłem o takich sukcesach - przyznał i dodał, że już jako dziecko nienawidził przegrywać. Ciężko znosił nawet drugie miejsca. Nie wszyscy go jednak w środowisku biathlonowym lubili. Mówili o nim, że jest arogancki i lubi prowokować. Przeciwnikom nie podobało się także, że po ostatnim strzelaniu potrafił podnosić ręce w geście triumfu, mimo że do mety miał do pokonania jeszcze kilkaset metrów.

 

W ostatnich latach jednak mocno się uspokoił. Zmieniło go rodzicielstwo. Napisał biografię, został ambasadorem igrzysk w Paryżu 2024, stworzył serię drewnianej broni dla dzieci, które chcą od najmłodszych lat trenować biathlon. Wszystkie jego aktywności pozasportowe spowodowały jednak też słabsze wyniki. Nie miał czasu na regenerację, podjął się zbyt wielu projektów.

 

- Nagle straciłem wszystkie moje mocne strony. Zrozumiałem, że biathlon to trudna dyscyplina i nie wszystko przychodzi z łatwością" - mówił po sezonie, w którym nie zdobył żadnego medalu mistrzostw świata.

 

Fourcade nie chciał jednak w ten sposób schodzić ze sceny. Postanowił jeszcze raz poświęcić wszystko dla sportu. I to się udało. Ten sezon był udany. W Anterselvie wywalczył dwa złote medale mistrzostw świata.

 

- Jestem dumny z tego, że udało mi się przezwyciężyć moją słabość. Udowodniłem sobie, że potrafię i teraz mogę przejść na emeryturę" - powiedział.

 

To były ostatnie zawody PŚ w tym sezonie. Na niedzielę zaplanowane były jeszcze sztafeta mieszana oraz supermikst, ale postanowiono ich nie rozgrywać, żeby zawodnicy szybciej mogli wrócić do domów. Ostatnia runda, która miała się odbyć 20-22 marca w Oslo-Holmenkollen, została odwołana z powodu pandemii koronawirusa.

 

    Wyniki biegu na dochodzenie na 12,5 km:
 
  1. Martin Fourcade (Francja)           31.25,4 (3 karne rundy) 
  2. Quentin Fillon Maillet (Francja) strata 2,9 s (2)
  3. Emilien Jacquelin (Francja)             4,5 (4)
  4. Johannes Thingnes Boe (Norwegia)        8,3 (4)
  5. Arnd Peiffer (Niemcy)                  14,1 (2)
  6. Erlend Bjoentegaard (Norwegia)         15,6 (0)
 ...
 40. Grzegorz Guzik (Polska)              3.39,5 (3)
 
     Końcowa klasyfikacja generalna PŚ:
 
  1. Johannes Thingnes Boe (Norwegia) 913 pkt
  2. Martin Fourcade (Francja)        911
  3. Quentin Fillon Maillet (Francja) 843
  4. Tarjei Boe (Norwegia)            740
  5. Emilien Jacquelin (Francja)      726 
  6. Simon Desthieux (Francja)        672
 ...
 72. Grzegorz Guzik (Polska)           26
 
 
     Końcowa klasyfikacja biegu na dochodzenie:
 
  1. Emilien Jacquelin (Francja)      232 pkt
  2. Martin Fourcade (Francja)        230
  3. Quentin Fillon Maillet (Francja) 230 
 ... 
 63. Grzegorz Guzik (Polska)            9

 

 

KN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze