Polski mistrz olimpijski: Japończycy będą gotowi na igrzyska, ale co z resztą?

Inne
Polski mistrz olimpijski: Japończycy będą gotowi na igrzyska, ale co z resztą?
fot. PAP
Polski mistrz olimpijski: Japończycy będą gotowi na igrzyska, ale co z resztą?

- Jestem przekonany, że Japończycy będą gotowi na zorganizowanie igrzysk w ustalonym terminie, ale pytanie, co z resztą świata?” – zastanawia się mistrz olimpijski z Atlanty i dwukrotny mistrz świata w judo Paweł Nastula.

Z uwagi na pandemię koronawirusa, w ostatnim czasie odwołano m.in. turnieje Grand Slam w Rosji oraz Grand Prix w Maroku, Gruzji i Turcji. Z kolei mistrzostwa Europy, które w dniach 1-3 maja miały się odbyć w Pradze, przesunięto na drugą część czerwca. Wszystkie wymienione zawody planowane były w cyklu kwalifikacji olimpijskich.

 

- Byłem w Japonii w momencie, kiedy zaczynały się problemy z wirusem. Spędziłem tam trzy tygodnie i widziałem jak oni zachowują się w kryzysowych sytuacjach. Przede wszystkim dbają o czystość, o bezpieczeństwo swoje i innych osób. Zresztą już wcześniej, jeśli ktoś zachorował na grypę, zakładał maseczkę, by nikomu nie narobić kłopotów. W taksówkach kierowcy zawsze mieli założone rękawiczki. Takich przykładów jest więcej. Jestem przekonany, że Japończycy będą gotowi na zorganizowanie igrzysk w ustalonym terminie, ale pytanie, co z resztą świata? - stwierdził jeden z najsłynniejszych polskich judoków w historii.

 

Zobacz także: Co z IO w Tokio? "Nie ma idealnego rozwiązania"

 

Nastula, który 26 czerwca będzie obchodził 50. urodziny, wcale nie jest przekonany, czy w maju i czerwcu uda się dokończyć dwuletni cykl kwalifikacji. W kalendarzu międzynarodowej federacji IJF w dniach 8-10 maja jest Grand Slam w Baku.

 

- Wszyscy powinni mieć równe szanse na zdobycie kwalifikacji, więc może tak się zdarzyć, że turnieje rangi Grand Slam i Grand Prix będą organizowane co tydzień. Ale z drugiej strony, czy jest sens jechać na tak mocne zawody bez specjalistycznego przygotowania? Na co dzień można biegać, porobić jakieś ćwiczenia siłowe w warunkach domowych, idealnie byłoby, gdyby ktoś miał swoją mini siłownię, a ja należę do tych szczęśliwców. Ale i tak nic nie zastąpi typowych treningów judo oraz randori, czyli walk sparingowych. Nie wyobrażam sobie wyjazdu na kwalifikacje czy mistrzostwa Europy po kilku tygodniach spędzonych w mieszkaniu. Można sobie wyobrazić znacznie niższy poziom sportowy, a przecież nie o to chodzi na igrzyskach. Na olimpiadzie mają walczyć najlepsi i na najwyższych obrotach - dodał złoty medalista igrzysk w Atlancie w 1996 roku.

 

W judo o awansie na olimpiadę decydują miejsca w rankingu w poszczególnych kategoriach, z tym, że z jednego kraju może pojechać tylko jedna osoba w wadze. Na dziś „bilety” do Japonii zdobyliby: Agata Perenc (52 kg), Julia Kowalczyk (57 kg, na miejscu premiowanym jest także Anna Borowska), Agata Ozdoba-Błach (63 kg), Beata Pacut (78 kg) i Maciej Sarnacki (+100 kg).

 

- Szkoda naszych zawodników, którzy zbliżali się do czołówki światowych, jak np. Piotr Kuczera (90 kg), zdobywali punkty, a tymczasem wszystko zostało zatrzymane. Kwalifikacje stanęły na głowie i zastanawiam się, co zrobi międzynarodowa federacja. A może trzeba będzie jednak przesunąć igrzyska i nie o rok, ale na 2022 rok. Wszyscy mogliby ochłonąć i rozpocząć – miejmy nadzieję – normalny cykl kwalifikacji. Kiedyś zimowa i letnia olimpiada były w jednym roku, więc pewnie to dałoby się zrobić. Inna sprawa, że niektórzy sportowcy, w tym w judo, igrzyskami w Tokio chcieliby zakończyć kariery, a nie ma szans na ich przedłużenie o rok czy dwa - przyznał Nastula.

 

Zobacz także: Euro przełożone. Czas na Igrzyska 

 

Poza triumfem w IO 96, zwyciężał w MŚ w 1995 i 1997 roku oraz w ME w 1994, 1995 i 1996 roku. Miał też srebrne krążki mistrzostw globu i kontynentu. Po zakończeniu kariery pozostał przy judo i od 20 lat prowadzi Nastula Club na stołecznych Bielanach. Prowadzone są tam także zajęcia w innych dyscyplinach, jak: zapasy, kickboxing, MMA i wiele innych.

 

- Zajęcia judo prowadzimy, a raczej prowadziliśmy patrząc na to, co się obecnie dzieje, w Łomiankach, Laskach, Dziekanowie Leśnym i Polskim, Nowym Dworze Mazowieckim oraz Warszawie. Zasada jest taka, że mądrze wprowadzamy dzieci do judo, uczymy, rozwijamy, a nie wymagamy od razu wygranych. One mają zwyciężać, ale za 10-15 lat. Jest wiele przypadków, kiedy młodzi trenerzy natychmiast chcą sukcesów, a dzieciaki po paru latach takiego podejścia mają dość treningów i odchodzą. Wszystko trzeba robić z głową. Mam w grupie utalentowany osoby, np. 16-letnią Aleksandrę Kowalewską. Już cztery razy była na zgrupowaniach w Japonii, a to dzięki pomoc naszych firm-sponsorów. Staram się tak prowadzić jej karierę, aby efekty przyszły w najlepszym momencie. Kiedy nadejdzie moment wejście na wysokie seniorskie obroty, wtedy trzeba być gotowym, a nie w wieku młodzika czy kadeta - podkreślił utytułowany judoka.

 

Przez długie laty kariery Nastula walczył i wygrywał z wieloma znakomitymi zawodnikami. W finale w Atlancie pokonał Koreańczyka Kim Min-Soo. W walkach o złote medale MŚ pokonał Rosjanina Dmitrija Siergiejewa i Brazylijczyka Aurelio Miguela.

 

 - Rywalizowałem z gwiazdami judo, lecz najtrudniej było nie z wymienioną trójka, choć szczególnie wspominam Miguela, lecz z Francuzem Stephanem Traineaue. Przegrałem z nim pięć razy, m.in. w finale MŚ w 1991 roku, a wygrałem tylko raz na jego terenie w Paryżu -  dodał Nastula, który w kraju walczył też z innymi legendami – pokonał Waldemara Legienia i przegrał z Rafałem Kubackim.

jb, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie