2001 do 2020, czyli kiedy sport się zatrzymał

Sporty walki
2001 do 2020, czyli kiedy sport się zatrzymał
fot. PAP
Na zdjęciu Bernard Hopkins, Don King i Felix Trinidad.

Ósma rano, Manhattan, Nowy Jork. 36-letni Bernard Hopkins właśnie skończył bieg dookoła Central Parku. Wrócił do apartamentu hotelu “St. Regis”, wziął prysznic i zaczął przygotowywać się do treningu medialnego w małym klubie, tuż przy Wall Street. Data: 11 września 2001 roku. Nie ma innego okresu w amerykańskim sporcie, który bardziej przypomina to, co dzieje się po ataku pandemii koronawirusa.

Alan Hopper, szef prasowy Dona Kinga, jeden z najinteligentniejszych ludzi boksu - i nie tylko - jakich kiedykolwiek poznałem, namawiał mnie na wyjazd na walkę Bernard Hopkins - Tito Trinidad. - Przyjedź, jakoś to ogarniemy. Świetna walka, unifikacyjna w średniej, a Nowy Jork zawsze jest najładniejszy we wrześniu! - mówił wówczas. Nie poleciałem, już nawet nie pamiętam dlaczego. Na początku tygodnia, jak zawsze, przyszedł rozkład medialnych spotkań - otwarte treningi Hopkinsa i Trinidada we wtorek, konferencja w czwartek, ważenie w piątek i wielka gala w Madison Square Garden w sobotę.

 

“Wtorek rano, gdzieś obok Wall Street, trening medialny...” - to pierwsza rzecz o jakiej pomyślałem, patrząc w domu w Chicago, jak drugi samolot wbija się w wieżę World Trade Center. Telefony nie działały, można było tylko oglądać telewizję. Z Alanem rozmawiałem dwa dni później. - Gdyby trening był o 9, a nie o 10 rano, Hopkins, Trinidad, ja, każdy z nas pracujących przy tej walce już by nie żył. Sala, gdzie mieliśmy robić trening jest teraz gdzieś pod gruzami World Trade Center, Żyjemy pożyczonym życiem - przyznał.

 

Kiedy padały wieże, zespół medialny, który zajmował się obsługą gali (Kelly Swanson, Alan Hopper, Malik Chambers, asystent Hopkinsa) był w Niles Restaurant na 7 Ulicy, tuż obok Madison Square Garden, kiedy na ekranach pojawił się obraz pierwszego samolotu uderzającego w północną wieżę. - Jedliśmy śniadanie, kiedy pojawił się ten obraz na ekranie. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Pamiętam, że powiedziałam coś w rodzaju, że “będzie ciężko tam teraz dojechać na trening”, kiedy uderzył drugi samolot. Po minucie zdaliśmy sobie sprawę co się naprawdę dzieje”- wspomina Kelly Swanson, której firma do dziś obsługuje prawie wszystkie największe imprezy pięściarskie w USA.

 

- Tego dnia nikt z nas nie wiedział, co się będzie dalej działo, co będzie obiektem kolejnego ataku terrorystów. Powiedziałem chłopakom, że trzeba przenieść się na Bronx - bo kto będzie bombardował czarne getto? Nie wiedziałem, czy trenować, czy nie. Kiedy dowiedzieliśmy, że walka jest tylko przełożona o dwa tygodnie, wiedziałem, że muszę to wygrać - mówił później “B-Hop”.

 

Przez następne kilka godzin trwały dyskusje, czy zapowiedziana na cztery dni później gala się odbędzie, ale kiedy oficjalnie padło słowo “terroryzm”, wszyscy wiedzieli, że Hopkins i Trinidad nie wyjdą w sobotę na ring. Żeby wylecieć z Nowego Jorku, ekipy zawodników potrzebowały kilku dni. Swanson i Hopper wylecieli dopiero w sobotę. Zamknięte były mosty łączące Manhattan, tunele, nie funkcjonowało metro, nie działały lotniska.

 

29 września: pierwsza sportowa impreza na Manhattanie po ataku, który spowodował śmierć prawie trzech tysięcy ludzi. Wszystkie ściany Madison Square Garden, przy samym wejściu, pokryte były zdjęciami zaginionych podczas ataku - prośbami o jakiekolwiek informacje o najbliższych.

 

Niezwykłe środki bezpieczeństwa nie zniechęciły ponad 19 tysięcy fanów do wypełnienia hali do ostatniego miejsca, a hymn USA odśpiewany przez policjanta, który pracował przy oczyszczaniu zburzonych wież World Trade Center, do dziś jest uznawany za jedno z najbardziej dramatycznych momentów w historii amerykańskiego sportu. Trinidad, po znokautowaniu w trzech poprzednich walkach Vargasa, Joppy i Thiama, był faworytem. Był także faworytem portorykańskich fanów “Tito”, stanowiących dwie trzecie widowni.

Ale to Hopkins dominował, tocząc jedną z najlepszych walka w karierze. Znokautował Trinidada w ostatniej, dwunastej rundzie walki. - Czekaliśmy na konferencję prasową, była około drugiej w nocy. Obok mnie siedział Don King. Był zmęczony, palił swoje cygaro i ziewał. Tej nocy, na moich oczach przybyło mu pięć lat - mówił Hopkins.

Przemysław Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze