Pindera o przełożeniu igrzysk: Jedyna rozsądna decyzja

Inne
Pindera o przełożeniu igrzysk: Jedyna rozsądna decyzja
fot. PAP
Igrzyska olimpijskie zostaną przełożone na 2021 rok.

Stało się to, co musiało się stać. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio zostały przełożone na przyszły rok. Ustalony wcześniej termin (24 lipca – 9 sierpnia 2020) ze względu na pandemię koronawirusa okazał się nierealny.

Wygląda na to, że podjęto jedyną rozsądną decyzję. Nie brakowało wprawdzie głosów, że Japończycy zrobią wszystko, by przeprowadzić igrzyska zgodnie z planem. Ale wszystko to, co działo się wokół, nie pozwalało wierzyć w skuteczną realizację tych planów.


Pandemia koronawirusa sparaliżowała świat. Sport od pewnego czasu też zamierał w kolejnych krajach. 15 marca komentowałem jeszcze w Polsacie finały badmintonowego All England z Birmingham. Tysiące ludzi na widowni, atmosfera wielkiego święta. Nikt z kibiców chyba nie spodziewał się, że to jedna z ostatnich sportowych imprez na Wyspach Brytyjskich. Następnego dnia przerwano rozgrywany w Londynie turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w boksie. Niektórzy - w tym dwójka Polaków - byli już o krok od awansu. Anglia nagle jednak zmieniła front w walce z koronawirusem. Poprzedni pomysł uznano za błąd. Po kilku dniach Wielka Brytania ogłosiła, że nie wyśle swojej ekipy do Tokio, jeśli igrzyska nie zostaną przełożone na inny termin. Wcześniej o takiej decyzji poinformowali Kanadyjczycy i Australijczycy. O przełożenie igrzysk apelował prezydent USA Donald Trump.

 

Zobacz: "To sytuacja wyjątkowa. Nasuwają się porównania do wojen"

 

O tym, że taki scenariusz jest możliwy, już wcześniej mówili ludzi związani z MKOL. Oficjalne wypowiedzi prezydenta Thomasa Bacha i członków Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich nie potwierdzały jednak tych informacji. Koszty byłyby niewyobrażalne. Japonia straciłaby od 38 do nawet 75 mld dolarów (takie są najnowsze wyliczenia), co odczuliby nie tylko Japończycy. A koszty przełożenia igrzysk to „tylko” 5,5 mld.


Jeszcze w niedzielę MKOL ogłosił, że daje sobie cztery tygodnie na podjęcie ostatecznej decyzji. Ale już w poniedziałek Kanadyjczyk Dick Pound, wieloletni członek tej organizacji, powiedział w rozmowie z USA Today, że igrzyska nie rozpoczną się 24 lipca.


Dziś wiemy już, że prezydent MKOL przyjął propozycję złożoną przez premiera Japonii Shinzo Abe, by przełożyć igrzyska na przyszły rok. A przecież jeszcze nie tak dawno premier Abe twierdził, że igrzyska nie są zagrożone, bo w Japonii wszystko zmierza w dobrym kierunku. Opór reszty świata - coraz bardziej przerażonej rozwojem wydarzeń - sprawił, że zmienił zdanie. A za nim również MKOL.

 

Zobacz: Lekkoatletyczne MŚ 2021 mogą zostać przesunięte z uwagi na igrzyska olimpijskie


W obecnej sytuacji przełożenie igrzysk to chyba najlepsze z możliwych rozwiązań. Czekanie z taką decyzją do ostatniej chwili byłoby nieodpowiedzialne i niesprawiedliwe dla większości potencjalnych uczestników tej największej sportowej imprezy. Teraz najważniejsza jest walka z koronawirusem. Sport musi poczekać na lepsze czasy. I wypada tylko mieć nadzieję, że za rok igrzyska w Tokio wszyscy będziemy świętować wygraną w tej niezwykłej konfrontacji.

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze