Cięcia w norweskim narciarstwie, skoczkowie stracą najwięcej

Zimowe
Cięcia w norweskim narciarstwie, skoczkowie stracą najwięcej
fot. PAP
Sezon 2019/2020 zaczął się dla norweskich skoczków rewelacyjnie. Teraz idą złe czasy?

- Skrócony sezon i odwołane zawody spowodowały, że wstępnie obliczone straty wynoszą około pięciu milionów euro. Tylko za marzec. W każdej dyscyplinie naszej federacji pozostał na etacie tylko główny trener oraz osoby odpowiedzialne za finanse i współpracę ze sponsorami - poinformowała w sobotę Norweska Federacja Narciarska (NSF). Skoczkowie narciarscy ucierpią na tym najbardziej.

Władze norweskiego związku zdecydowały się podjąć działania wyjątkowo dotkliwe dla swoich pracowników. Tymczasowo pracę straciło 96 ze 142 zatrudnionych osób. Najwięcej etatów zlikwidowano w skokach narciarskich, w których pozostało zaledwie siedmiu zatrudnionych. Wcześniej było ich 23.

Z powodu ogromnych strat drastycznie zmniejszył się także budżet przeznaczony na szkolenie skoczków. To m.in. efekt przerwania z powodu koronawirusa cyklu Raw Air. Konkursy w Oslo i Lillehammer odbywały się przy pustych trybunach, zawody w Trondheim i Vikersund zostały odwołane. Później zdecydowano się zakończyć sezon skoków narciarskich.

Norwegowie przeznaczają na tę dyscyplinę ogromną kwotę, do soboty wynosiła ona trzy miliony euro na sezon. Obecnie postanowiono zmniejszyć ją o 750 tysięcy (25%), ale nie jest powiedziane, że nie będzie kolejnych cięć.

- Nadal zatrudnieni pozostają dwaj trenerzy Alexander Stoeckl w reprezentacji męskiej i Christian Meyer, szkoleniowiec kobiet - powiedział dyrektor d/s skoków narciarskich w NSF Clas Brede Brathen, który nie zapewnił jednak, że i ta sytuacja nie ulegnie zmianie.

ZOBACZ: Dwukrotna mistrzyni olimpijska wspomaga walkę z pandemią

Przerwany sezon nie był w wykonaniu norweskich skoczków sezonem marzeń. Rozpoczął się co prawda od zwycięstwa Daniel Andre Tande w konkursie w Wiśle-Malince, ale później podopieczni Stoeckla skakali ze zmiennym szczęściem. W Pucharze Narodów zajęli jednak trzecie miejsce, minimalnie wyprzedzając Polaków. Indywidualnie najlepszym z nich był 21-letni Marius Lindvik, który był siódmy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, drugi w turnieju Czterech Skoczni i trzeci w przerwanym cyklu Raw Air.

Na dziewiątym miejscu rywalizację w Pucharze Świata zakończył Tande, który po udanym początku sezonu, później spisywał się coraz gorzej. Walczył z kontuzjami, grypą oraz własną psychiką.

- Jestem zrozpaczony i nie wiem, co się dzieje. Czy to wina kostki, czy mojego stanu psychicznego. Nic mi nie wychodzi - mówił po nieudanym starcie w Garmisch-Partenkirchen, w noworocznym konkursie Turnieju Czterech Skoczni, z którym wiązał olbrzymie nadzieje.


Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze