Białorusini nie boją się koronawirusa? „Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach”

Inne
Białorusini nie boją się koronawirusa? „Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach”
fot. PAP
Białorusini buntują się przeciw koronawirusowi! „Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach”

Białoruś to jedno z ostatnich miejsc, gdzie życie w dobie koronawirusa, zarówno to codzienne, jak i to sportowe toczy się w miarę „normalnie”. Gra zarówno piłkarska liga, jak i ukochana przez prezydenta Łukaszenkę, liga hokejowa. Ba, białoruski satrapa wziął udział w meczu o swój puchar.

Drużyna Łukaszenki pokonała 12:3 „reprezentację” obwodu grodzieńskiego. Wszystko pokazywała telewizja. Na trybunach był komplet.


„Lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na kolanach” – powiedział Aleksandr Łukaszenka tuż po meczu, ubrany jeszcze w hokejowy strój.


Wcześniej w kilku innych „cywilnych” wywiadach stwierdził, że panika może być gorsza od wirusa i najwyraźniej wzmocnieniu ducha w narodzie miał służyć pokazowy mecz.

 

Zobacz: Tokio 2020: Nowy termin igrzysk już w tym tygodniu?


Faktem jest, że na Białorusi liczba zakażonych jeszcze w piątek nie przekraczała 100 osób. Rząd nie zamknął granic. Wprowadza się pewne obostrzenia – np. nowy rozkład zajęć na uczelniach. Część imprez masowych zostało odwołanych. Jeden z nielicznych nakazów, jaki wprowadzono i to ledwie kilka dni temu, to obowiązkowa, 14-dniowa kwarantanna, dla osób przyjeżdżających na Białoruś z krajów, w których jest koronawirus.


Wszystkie inne sprawy toczą się w miarę normalnie. Prezydent Łukaszenka, który w tym roku będzie ubiegał się o reelekcję, a rządzi krajem od 1994 roku uważa, że zatrzymanie gospodarki, wprowadzenie kwarantanny dla społeczeństwa, będzie groźniejsze od koronawirusa. Swoje poglądy na pandemię i sport w jej czasie wyłożył w pomeczowym wywiadzie.


- Czy coś może mnie powstrzymać przed grą w hokeja? I dlaczego miałoby powstrzymać – pyta Łukaszenka. Wprawdzie strój hokeisty od biedy mógłby być kombinezonem „przeciwwirusowym”, ale prezydent żadnej maski nie używa. Bo i po co? Jak twierdzi, hokejowa hala jest idealnym miejscem chroniącym przed wszelkimi wirusami.

 


- Tutaj żadne wirusy nie latają. Hokejowa hala, to jak wielka lodówka. To jest nawet lepsze od sportu. Ta hala jest najlepszym antywirusowym lekarstwem – stwierdził rządzący żelazną ręką Białorusią Łukaszenka.


Na trybunach może nie było pełno, ale kilkuset kibiców „dopingowało” drużyny. Zapewne mocniej tę, w której grał białoruski „ojciec narodu”. Ani jednej maseczki, wszyscy blisko siebie. Widać wyraźnie, że doping udawany i mocno sterowany. Jak za najlepszych lat „komuny”.


Na piłkarskich boiskach też wciąż gra się na Białorusi. I to całkiem na serio. Wprawdzie frekwencja na trybunach trochę spadła, widać, że niektórzy noszą maseczki. Przed wejściami na stadiony mierzy się temperaturę wchodzącym kibicom, ale już na trybunach nikt nie zaleca np. siedzenia co drugie krzesełko.


- Nasza liga jest jedną z nielicznych na świecie, która kontynuuje rozgrywki – przyznaje rzecznik białoruskiej federacji piłkarskiej Aleksander Alejnik. – Telewizje sportowe potrzebują czegoś do pokazywania. W ten czy inny sposób zainteresowanie naszymi rozgrywkami wzrasta – uważa rzecznik i zgadza się z nim wielu kibiców.

 

Zobacz: Ważna zmiana w turnieju piłkarskim na igrzyskach olimpijskich?


Na Białorusi otwarte są też puby i restauracje, nikt nie każe zostawać ludziom w domach. Białoruskie władze na każdym kroku podkreślają, że mają wirusa pod kontrolą. W kraju są do dyspozycji cztery tysiące respiratorów. Łukaszenka w jednym z wywiadów stwierdził, że o kwarantannie narodowej zacznie myśleć wtedy, gdy będzie taka potrzeba.


Warto przypomnieć, że do niedawna uważał tak premier Wlk. Brytanii, zakażony dziś i odbywający kwarantannę, Boris Johnson. Równie odważny był prezydent USA Donald Trump. Dziś w USA mówi się, że umrzeć na koronawirusa może nawet 200 tysięcy osób.


Białorusini w Europie wciąż nie są jedyni. Szwedzi też uważają, że nie ma co się zamykać. Ich piłkarskie drużyny właśnie rozpoczęły przedsezonowe sparingi.


Tymczasem we Włoszech już nikt nie neguje faktu, że rozegrany w Mediolanie, przy niemal pełnych trybunach, mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Atalantą Bergamo, a Valencią był prawdziwą bombą biologiczną…

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze