Kowalkiewicz: Lekarz powinien przerwać moją ostatnią walkę

Sporty walki

- Nie miałam pretensji do lekarza, choć z perspektywy czasu uważam, że powinien przerwać moją ostatnią walkę z Yan Xiaonan. Zaoszczędziłby mi w ten sposób wiele bólu (…) Chciałabym wrócić do zdrowia, stoczyć dwie zwycięskie walki w UFC, a potem przejść na sportową emeryturę - mówi Karolina Kowalkiewicz, która podczas lutowej gali UFC w Auckland doznała kontuzji oka, przez co czeka ją minimum dziewięć miesięcy przerwy od MMA.

Michał Bugno: Karolina, przede wszystkim jak z Twoim zdrowiem, jak z okiem, bo po ostatniej walce problemy wyglądały bardzo poważnie?
 
Karolina Kowalkiewicz: Z dnia na dzień jest coraz lepiej. W piątek minęły równo cztery tygodnie od operacji. Jeszcze nie widzę super dobrze, ale każdego dnia zauważam poprawę. 
 
Kiedy na po raz pierwszy opowiadałaś o kontuzji na filmiku na Instagramie, wyglądało to naprawdę bardzo poważnie. Wyobrażam sobie, że musiała to być dla ciebie potężna dawka stresu.
 
Tak, to jest poważna kontuzja i na początku bardzo się bałam. Nie wiedziałam, czy uda mi się wrócić do Polski, czy może będę musiała przechodzić operację w Nowej Zelandii. Wolałam jednak oddać się pod opiekę zaufanych lekarzy w naszym kraju. Do Polski wróciłam trochę później niż planowałam, ale udało się. Lekarze zajęli się mną i zoperowali oko. Kontuzja polegała na tym, że w pierwszej minucie walki dostałam uderzenie w gałkę oczną, która złamała dolną ścianę oczodołu. Moje oko pod wpływem uderzenia wpadło do zatoki szczękowej. Został uszkodzony nerw i mięsień. Zrobiła się przepuklina. To bardzo niefajne rzeczy.
 
Czytałem, że operację wykonywało aż trzech lekarzy. Na czym ona polegała?
 
Operacja polegała na tym, że wyciągnęli mi oko ze szczeliny, ze złamania i włożyli tam stalową płytkę. Naprawili całość i wyczyścili uszkodzoną zatokę. Operował mnie chirurg twarzowo-szczękowy, laryngolog, a na sali obecny był też okulista, który nadzorował, żeby moje oko nie zostało uszkodzone.
 
W którym momencie dowiedziałaś się, że z okiem będzie zupełnie dobrze i możesz być spokojna?
 
Tak naprawdę zaraz po walce. Jeszcze w poniedziałek wieczorem, kiedy udało mi się zdzwonić z doktorem Michałem Michalikiem. Kiedy go usłyszałam, wiedziałam, że będzie OK. Bardzo mnie uspokoił. Powiedział, że dobrze się mną zajmą. Przesłałam mu wszystkie badania, jakie zrobiono mi w Nowej Zelandii. Uspokajał mnie, że nie ma się czym martwić. Kiedy go usłyszałam, wiedziałam, że będzie OK.
 

Zobacz: Błachowicz: Jones nawywijał, ale czekam na walkę o pas


Odczułaś potężne wsparcie od kibiców?
 
Tak! Czegoś takiego się nie spodziewałam. To było naprawdę coś niesamowitego. Zawsze po walce lubię się na chwilę odciąć od ludzi i mediów społecznościowych i pobyć sama ze sobą oraz z najbliższymi. A tu ze wszystkich stron dostawałam mnóstwo wiadomości i ciepłych słów. Wielu ludzi pytało mnie o stan mojego zdrowia. Nie miałam sumienia się odcinać. Chciałam pozostać z nimi w kontakcie. Poczułam się w obowiązku uspokoić ich, że wszystko będzie OK. Tyle osób mnie wspierało i się o mnie martwiło, że aż było mi głupio.
 
Z powodu problemów z okiem dostałaś informację, że nie możesz wracać samolotem do Polski. Odczułaś ulgę, że chwilę później się to udało? Właściwie od połowy marca wprowadzono wielkie ograniczenia w podróżowaniu, odwołano większość lotów i gdyby powrót się przeciągnął, mógłby być duży problem z powrotem do kraju… 
 
Tak. Gdybym przeszła operację na miejscu, musiałabym odczekać jeszcze 2-3 tygodnie. Moment powrotu do Polski wypadałby mniej więcej na teraz, więc prawdopodobnie bym nie wróciła. Cieszę się, że udało mi się przyjechać do Polski tak szybko.
 

Z powodu kontuzji oka nie możesz teraz trenować, a w grę wchodzi podobno nawet półtoraroczna przerwa. Jak do tego podchodzisz?

 

Zalecenia lekarzy są różne. Okulista, który był obecny podczas mojej operacji, powiedział, że dla niego bezpiecznym terminem powrotu do sparingów jest minimum dziewięć miesięcy, żeby nic złego nie stało się z okiem ponownie. Zastosuję się do zaleceń lekarzy i poczekam ze sparingami dziewięć miesięcy.

 

 

 

Czego najbardziej zabrakło w twojej ostatniej walce z Yan Xiaonan?

 

Tego, żeby lekarz przerwał walkę.

 

Miałaś pretensje, że tego nie zrobił?

 

Nie miałam pretensji, choć z perspektywy czasu uważam, że lekarz powinien przerwać tę walkę. Absolutnie nie mam pretensji do trenerów, bo oni nie są lekarzami i nie wiedzieli, co się stało. Gdybym na przykład miała świadomość, jakiej doznałam kontuzji, to prawdopodobnie sama przerwałabym tę walkę. Natomiast nie mam pretensji do lekarza, bo cały czas powtarzałam, że chcę walczyć dalej. Do samego końca wierzyłam, że dam radę. Niestety, czasami wiara w siebie to trochę za mało. Absolutnie nie mam do nikogo pretensji, aczkolwiek – powtórzę - uważam, że lekarz powinien przerwać tę walkę. Zaoszczędziłby mi w ten sposób wiele bólu.

 

Zobacz: Jędrzejczyk wskazała, kto jest jej ulubionym piłkarzem. "To jest temperament!"

 

Ostatnie cztery walki w UFC nie były dla ciebie szczęśliwe, ale w UFC nikt ciebie nie skreślił. Możesz liczyć na występy w przyszłości?

 

Tak. To też nie jest tak, że jestem początkującą zawodniczką, dopiero zaczęłam walczyć w UFC i wszystkie cztery walki z rzędu mam przegrane. Tak naprawdę jestem w tej organizacji od samego początku stworzenia kategorii do 52 kg. Nigdy nie odmawiałam żadnych pojedynków. Zawsze podejmowałam trudne wyzwania. Tę walkę też przegrałam nie dlatego, że byłam słabsza, a z powodu kontuzji. UFC patrzy na takie aspekty. Dostałam zapewnienie, że będą czekali na mój powrót do zdrowia i czeka na mnie miejsce na karcie walk.

 

Takie zapewnienie na pewno daje ci dużą motywację, żeby wracać do zdrowia i treningów. Mówisz, że planowałaś walczyć do 37. roku życia. Teraz czeka cię 1,5 roku przerwy. Zakładasz, że uda ci się wrócić i stoczyć jeszcze 1-2 walki?

 

Mam nadzieję. To jest moje wielkie marzenie, żeby stoczyć choć jedną walkę, a dwa pojedynki to szczyt moich marzeń. Nie proszę o więcej. Chciałabym wrócić do zdrowia, stoczyć dwie zwycięskie walki w UFC, które mam zapewnione w kontrakcie, a potem przejść na sportową emeryturę. A co do przerwy, to los sprawił, że ze względu na obecną sytuację na świecie, nie tylko ja, ale i wszyscy zawodnicy będą musieli poczekać na kolejne pojedynki.

Michał Bugno, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze