Heynen: Igrzyska przełożone na 2021 rok? Widzę same plusy!

Inne
Heynen: Igrzyska przełożone na 2021 rok? Widzę same plusy!
fot. Cyfrasport
Przeniesienie igrzysk olimpijskich na 2021 rok nie jest dla trenera Vitala Heynena problemem.

Przeniesienie igrzysk olimpijskich na 2021 rok nie jest dla trenera Vitala Heynena problemem. - Nasz zespół dopiero zbliża się do odpowiedniej średniej wieku, dlatego nie dostrzegam problemu. Wręcz przeciwnie, widzę tylko korzyści. Nie zauważyłem, aby którykolwiek z graczy obniżył poziom. Widzę same plusy - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy.

Marcin Lepa: Witam trenera. Po pierwsze chciałem zapytać, jak się Pan czuje w tych trudnych czasach? Jak pan sobie radzi bez meczów i treningów z siatkarzami?

 

Vital Heynen: Często dostaję takie pytania. Ludzie nie chcą mi uwierzyć, że właściwie lubię te chwile. Nie z powodu szalejącej pandemii koronawirusa. To jest akurat prawdziwe zło. Ten moment dostarcza nam czegoś nowego. Nie mogę się do niczego przygotować. Zajmuję się więc teraźniejszością. Są nią długie spacery, rozmyślanie, gotowanie. Teraz robię rzeczy, którymi nigdy się nie zajmowałem. Oglądam filmy oraz 20-minutowe przemówienia. Do tej pory udało mi się takich zobaczyć i przesłuchać około trzydziestu. Jest wiele zajęć, na które do tej pory nie miałem czasu. Zazwyczaj nie wiedziałem, czy są mi potrzebne. Teraz jest świetny czas, aby spojrzeć na życie i kilka spraw szerzej. Cieszę się z tego na ten moment. Jedyną rzeczą, której nie mogę się doczekać, jest powrót do gry. Może się on przedłużyć o kolejny miesiąc. To jest jedyna niedogodność. Obecnie jednak nie mogę narzekać.

 

Myślę, że ten stan rzeczy może potrwać dłużej niż następny miesiąc. Jest pan na to przygotowany? Czy ma pan kontakt ze swoimi zawodnikami z klubu i reprezentacji Polski? Czy wiecie jak wyjść z tej trudnej sytuacji?

 

To jest kolejny plus w tym momencie. W ostatnich tygodniach mam więcej czasu na kontakty z siatkarzami. Kiedy dzwonię do nich, czuję, że chcą porozmawiać. W normalnej sytuacji zawodnikom nie wypada odpowiedzieć: trenerze, nie przeszkadzaj. Obecnie wygląda to jeszcze inaczej. Kiedy dzwonię, słyszę: Jak miło jest porozmawiać z kimś innym niż moja dziewczyna. I dyskutujemy o innych kwestiach. Gdy piszę do kogoś wiadomość, otrzymuję bardzo długie odpowiedzi. Takie na które ktoś poświęca chyba z pół godziny, by je napisać. Uważam, że kontakt jest bardzo ważny i zawsze pokazuje to samo. Zespół czeka, aby kroczyć razem dalej. Wydaje mi się, że większość zadaje sobie pytanie: Kiedy znowu zagramy jako reprezentacja Polski? Będziemy chcieli wrócić do gry i nie możemy się tego doczekać.

 

Drużyna czeka na następny obóz przygotowawczy. Wiem, że ma pan już pewne plany na 2020 i 2021 rok. Padły już pewne propozycje od polskiej federacji. Jak wygląda sytuacja z kontraktem pomiędzy panem a Polskim Związkiem Piłki Siatkowej? Kilka dni temu prezes Kasprzyk przyznał, że pozostały do ustalenia tylko szczegóły, ale porozumienie jest blisko.

 

Prezes Jacek Kasprzyk ma rację. Federacja chce ze mną współpracować, a ja bardzo pragnę jechać na igrzyska olimpijskie. Dlatego teraz szukamy rozwiązania sytuacji. W następnym tygodniu mam przedstawić raport z naszej ostatniej rozmowy. Zaprezentuję także pomysły i plany odnośnie naszej współpracy, to jak będą wyglądać nasze przygotowania w kolejnych szesnastu miesiącach. Wymienimy się wspólnymi poglądami. Nie spodziewam się wielkich problemów. To jest bardzo ważny aspekt i będziemy o tym dyskutować. Zarząd mnie zna. Wie, jaki potrafię być. Niezwykle istotne jest, aby kierowało nami wspólne zaufanie.

 

ZOBACZ: Heynen skomentował zamieszanie wokół prowadzenia reprezentacji Polski

 

Wspomniał pan o współpracy z reprezentacją Polski do igrzysk olimpijskich. Z tym nie powinno być problemu, jak stwierdził prezes Kasprzyk. Ale czy zostanie pan do mistrzostw Europy, które odbędą się kilka miesięcy po igrzyskach?

 

Uważam, że w tym przypadku również można znaleźć rozwiązanie. Nie miałem tego w planach. Jednak zawsze zawodnicy są dla mnie najważniejsi. W tej sytuacji jestem w stanie odbyć rozmowy z federacją. Będę chciał dowiedzieć się, co na ten temat sądzą siatkarze. Wtedy będziemy mogli o tym myśleć. Może też się zdarzyć, że zawodnicy nie będą mieli ochoty na dalszą współpracę po igrzyskach i powiedzą: Vital, wystarczy! Uzgodniliśmy z zespołem, że jedziemy razem na igrzyska olimpijskie. Nigdy nie rozmawiałem z chłopakami o czymś innym. Najpierw więc porozmawiam z działaczami, później zwrócę się do siatkarzy i zobaczymy, jakie będą nasze ustalenia.

 

Lubi pan szukać pozytywnych aspektów w każdej sytuacji. Czy uważa pan, że rok dłużej pod wodzą Vitala Heynena może w jakimś stopniu bardziej zjednoczyć zespół? Zespolić, by był jeszcze mocniejszy? Czy ten okres może pomóc panu w lepszym przygotowaniu do igrzysk?

 

Vital Heynen: W takim razie ja też mam pytanie do pana, jako dziennikarza. Czy może mi pan podać negatywne strony tej sytuacji?

 

Siatkarze będą starsi.

 

Tak, ale w jakim wieku zawodnicy grają najlepiej? Kiedy byłem młodszym trenerem, analizowałem ligę włoską. Jakieś 15 lat temu, kiedy była to najsilniejsza liga na świecie, w czołowych zespołach nie było siatkarza w pierwszej szóstce, który miałby mniej niż 24 lata. Najmłodsi byli środkowi. Mieli około 28-29 lat. Atakujący mieli około 30 lat, przyjmujący mieli zazwyczaj 31-32 lata, a najstarsi byli rozgrywającymi mieli po 33-34 lata. Nasz zespół dopiero zbliża się do tej średniej wieku, dlatego nie dostrzegam problemu. Wręcz przeciwnie, widzę tylko korzyści. Nie zauważyłem, aby którykolwiek z graczy obniżył poziom. Najstarszym z siatkarzy jest Grzegorz Łomacz, który jest rozgrywającym. Reszta będzie w idealnym wieku do gry na igrzyskach. A mogą być nawet lepsi niż w tym roku. To niezwykle interesujące również dla młodych chłopaków. Mam na myśli Jakuba Kochanowskiego, który jest środkowym. Dwa lata temu miał świetny sezon, ostatni był słabszy. Mamy też takich graczy jak Maciej Muzaj i Bartosz Bednorz. Każdy zawodnik może stawiać kolejne kroki w reprezentacji narodowej. Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka czy Tomasz Fornal. Mamy bardzo długą listę siatkarzy, którzy mogą wzbić się na jeszcze wyższy poziom. Widzę same plusy.

 

ZOBACZ: Drzyzga: Przedłużenie umowy z Heynenem było formalnością

 

Powiedział pan że, chłopaki już czekają, aby znów spotkać się i trenować. Co by się stało, gdyby w tym roku nie udało się rozegrać Ligi Narodów? Mimo wszystko, będziecie chcieli wtedy wspólnie trenować?

 

Tak. Odpowiedź jest krótka i prosta tak. Częścią tego procesu będzie wspólne przygotowanie. Tak, jak zawsze powtarzałem. W pierwszym roku musimy się poznać, w kolejnym zacząć grać stabilnie. Później trzeba to wszystko dostroić. Korzyści są za każdym razem coraz mniejsze, ale musimy je wykorzystać. Naszym zadaniem jest zagospodarować ten czas. Na przykład Włosi w te wakacje nie zrobią nic. To jest nasza przewaga. Może to tylko jeden procent, ale kiedy przyjdzie do walki na igrzyskach, ten jeden procent może być decydujący. Dlatego jestem pewny, że wspólne treningi sprawią, że osiągniemy jeszcze wyższy poziom. To jest ważne głównie z mentalnego punktu widzenia. Wiele razy piszę z zawodnikami i zawsze otrzymuję wiadomości typu: Trenerze, nie mam problemu, abyśmy poczekali rok dłużej. Wtedy zdobędziemy medal. Poczucie wspólnoty, „team spirit" to bardzo ważne elementy.

 

Zażartuję. Powiedział pan...

 

To niebezpieczne, kiedy dziennikarz Polsatu Sport zaczyna żartować ze mną... (śmiech)

 

Dokładnie (śmiech). Kiedy pytał pan o złe strony, to siatkarze często żartują, że mogą nie wytrzymać dłuższego zgrupowania z trenerem. W dodatku bez grania meczów.

 

Nie spędzimy ze sobą dwóch lub trzech miesięcy z rzędu. Tego jestem pewien. Na ten moment, jeśli pojedziemy do ośrodka treningowego, nie będziemy mogli go przez jakiś czas opuścić. A pewnie oszalałbym, gdybym nie mógł gdzieś wyjść. Czas spędzony w Spale byłby więc krótszy. Jest jednak różnica między robieniem czegoś razem, a nie robieniem niczego. Ale jednego jestem pewien, nie zamknę się z siatkarzami na dwa-trzy miesiące. To jest ostatnia rzecz, jaką bym zrobił. To byłoby przeciwko moim zasadom, jakimi się kieruję w pracy. Można byłoby spędzić ze sobą kilka tygodni aż do czasu, kiedy ludzie mieliby siebie dość w zamknięciu. Ograniczylibyśmy się do kilku tygodni. Kilka tygodni wspólnego treningu i powrót do domów. Nawet jeśli przebywasz z najlepszym przyjacielem, żoną czy kimkolwiek innym przez dłuższy czas, później nadchodzi chwila, kiedy potrzebujesz kilku dni odpoczynku. Nie zamkniemy się więc na dłużej.

 

 

Cała rozmowa z Vitalem Heynenem w załączonym materiale wideo.

PN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze