„Lysarczak” wyróżniony! Prestiżowa nagroda dla polskiego debiutanta

Zimowe
„Lysarczak” wyróżniony! Prestiżowa nagroda dla polskiego debiutanta
fot. PAP
Alan Łyszczarczyk został wyróżniony.

Alan Łyszczarczyk otrzymał nagrodę dla najlepszego debiutanta w zespole Fort Wayne Komets. Polski napastnik miniony sezon spędził w lidze ECHL, która jest trzecim poziomem rozgrywkowym (po NHL i AHL) za oceanem. Dobra gra Polaka sprawiła, że nazwisko Łyszczarczyk często pojawiało się w mediach i jego wymowa sprawia już coraz mniej problemów dziennikarzom w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Łyszczarczyk w klubowym głosowaniu był nominowany aż w trzech kategoriach. Ostatecznie wygrał jedną - "Komet Rookie of the Year Award". To nagroda dla zawodnika, który przed tym sezonem rozegrał nie więcej niż 25 meczów na poziomie profesjonalnym.

 

- Jestem z tej nagrody bardzo zadowolony - mówi Łyszczarczyk. Cieszę się, że udało mi się otrzymać takie wyróżnienie, Pokazuje mi to, że ciężka praca się opłaca i nie idzie to na marne - podkreśla polski napastnik.

 

Wychowanek Podhala w swoim pierwszym sezonie w seniorskim hokeju rozegrał 57 meczów w barwach Fort Wayne Komets zdobywając 46 punktów za 19 bramek i 27 asyst. To dało mu czwarte miejsce w punktacji kanadyjskiej jego zespołu i był to również najlepszy wynik tzw. „pierwszoroczniaków”. Ten wynik dał Łyszczarczykowi 6. miejsce w klasyfikacji „pierwszoroczniaków” ligi ECHL (East Coast Hockey League).

 

Apetyt wzraszta w miarę jedzenia...

 

Pandemia koronawirusa nie oszczędziła także rozgrywek hokejowych za oceanem. Władze najważniejszych lig, czyli NHL, AHL i ECHL podjęły decyzję o przedwczesnym zakończeniu sezonu. Łyszczarczyk w rozmowie z Polsatsport.pl ocenił zakończony sezon i zdradził jakie ma plany na przyszłość. - Liga trochę mnie zaskoczyła, bo była bardzo fizyczna. Na przyszły sezon wiem co jeszcze muszę poprawić, jakie elementy podszkolić, aby być jeszcze lepszym i piąć się wyżej. Na pewno nie chcę zostać w tej lidze na kolejny sezon gdyż chcę iść bardziej w górę, bo taki cel sobie stawiam i mam nadzieję, że mi się uda - podkreślił 22-letni napastnik.

 

Cała rozmowa video z Alanem Łyszczarczykiem TUTAJ.

 

W corocznym wyborze najlepszych zawodników ekipy „Komet” w poszczególnych kategoriach decydują głosy kibiców, pracowników klubu i miejscowych dziennikarzy. Głosować można było poprzez internetową stronę klubu. Przypomnijmy, że Łyszczarczyk był nominowany jeszcze w dwóch innych kategoriach. "Komets Most Improved Player Award" - nagroda MVP, dla najbardziej wartościowego zawodnika ekipy Fort Wayne Komets w sezonie 2019/20. To wyróznienie otrzymał najskuteczniejszy gracz „Komet”, Brady Shaw. Polak był nominowany również w kategorii kategorii "Unsung Hero Award" - jest to nagroda dla zawodnika, którego ciężka praca, poświęcenie dla jego kolegów z zespołu i miłość do hokeja są w prawdziwym duchu dwóch legend "Komet": Robbiego Ironsa i nieżyjącego Terry'ego Pembroke'a. To wyróżnienie otrzymał Brett McKenzie.

 

Zobacz: Hokeista NHL celem rasistowskiego ataku

 

Łyszczarczyk to wychowanek Podhala Nowy Targ. W wieku 14 lat przeniósł się do Czech, gdzie występował w młodzieżowych zespołach Pirati Chomutow. W 2015 wyjechał do Kanady do jednej z najlepszych juniorskich lig świata, OHL. Przez cztery sezony reprezentował barwy Sudbury Wolves, Owen Sound Attack i Mississauga Steelheads. W sezonie zasadniczym rozegrał 251 meczów strzelając 87 goli i notując 111 asyst. W fazie play-off wystąpił trzykrotnie rozgrywając 21 spotkań podczas których zanotował 19 punktów za 11 goli i 8 asyst. Grał w reprezentacji Polski do lat 18 i 20. W 2018 i 2019 roku wystąpił również w Mistrzostwach Światach seniorów Dywizji IB zdobywając jedną bramkę i notując cztery asysty. Alan Łyszczarczyk z powodzeniem kontynuuje rodzinne tradycje hokejowe. Jego ojciec Dariusz to były napastnik reprezentacji Polski oraz zespołów Podhala Nowy Targ i JKH Jastrzębie. 

 

„Grzegorz Brzęczyszczykiewicz”...

 

Dobre występy Łyszczarczyka w barwach Fort Wayne Komets sprawiły, że jego nazwisko coraz częściej pojawiało sie w mediach za oceanem. Nie da się ukryć, że dla tamtejszych komentatorów czy dziennikarzy wymowa jego nazwiska mogła stanowić dużą trudność.

 

 

Alan Łyszczarczyk, z racji tego, że występuje za oceanem już od pięćiu lat nie uważa, aby wymowa jego nazwiska stanowiła duży problem - Nie,  nikt tutaj nie ma z tym problemu. Moje nazwisko wymawiają z tym swoim akcentem i wiadomo, że nie brzmi to jak Łyszczarczyk tylko bardziej „Lysarczak” - uśmiecha się polski napastnik.

 

Z podobnym kłopotem na początku swojej kariery w lidze NHL spotkał się Mariusz Czerkawski. - Moje imię i nazwisko wymawiano jako „Merjusz Czerkałski”, ale dosyć szybko dziennikarze nauczyli się poprawnej formy. Tym bardziej, że przed sezonem liga NHL wydaje specjalny skarb kibica, gdzie jest „Pronunciation of player names”, czyli specjalna wymowa imiona i nazwiska każdego zawodnika - mówi pierwszy Polak grający w najlepszej hokejowej lidze świata.

 

Zobacz: Wyłonili mistrza mimo koronawirusa!

 

Według „Official Guide & Record Book” ligi NHL prawidłowe wymiawianie i akcentowanie imienia i nazwiska Mariusza Czerkawskiego brzmi następująco: „MAIR-ee-UHZ cher-KAWV-skee”. - Każdy zespół w lidze NHL miał swoim komentatorów i dziennikarzy, więc bardzo szybko opanowali prawidłową wymowę nazwisk zawodników. Większego problemu z wymową mojego nazwiska nie mieli koledzy w szatni. W Szwecji byłem „Marre”, a za oceanem „Mario” lub „Chow” - to określenie wzięło się od rasy psa. Z racji tego, że w Stanach czy w Kanadzie „ch” wymawia się właśnie „cz”, więc stąd taki właśnie skrót. Potem pojawiły się przydomki „Polish Gretzky” czy „Polish Prince”, ale generalnie od samego początku wystepów w Ameryce nie było większych problemów z wymową mojego nazwiska - dodał na zakończenie Czerkawski.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze