Czy PGE Narodowy przetrwa epidemię koronawirusa?

Inne
Czy PGE Narodowy przetrwa epidemię koronawirusa?
fot. CyfraSport
Czy PGE Narodowy przetrwa kryzys wywołany pandemią koronawirusa?

W marcu na stadionie PGE Narodowym miało się odbyć 16 wydarzeń biznesowych. Na kwiecień zakontraktowanych było już 11. Nie odbędzie się majowy finał Totolotek Pucharu Polski oraz czerwcowy mecz kadry. Na sierpień przełożono Grand Prix Polski na żużlu. Na PGE Narodowym, jak w soczewce, widać problemy, z jakimi mierzą się dziś polskie firmy z branży eventowej. Czy nasza sportowa duma przetrwa atak koronawirusa? Czy „Narodowy” może zbankrutować?

PGE Narodowy to jedno z najważniejszych w Polsce miejsc, gdzie odbywają się nie tylko wielkie wydarzenia sportowe, ale też dziesiątki biznesowych konferencji, spotkań, masowych imprez rekreacyjnych. W sumie na Narodowym rocznie odbywa się ok. 500 wydarzeń.

 

Każdego dnia w ramach wycieczek przez stadion przewijały się setki dzieci i dorosłych. To dzięki tej masie ludzi i imprez nasza narodowa arena była dochodowa. Od kilku lat właściciel – czyli Skarb Państwa (a w jego imieniu minister sportu) - nie musiał dokładać do jej działalności ani złotówki.

 

Koszty – 2,5 mln miesięcznie

 

Rok 2018 – 20 całostadionowych imprez. Zysk - 6 mln 499 tysięcy złotych. Rok 2019 – 22 całostadionowe imprezy. Zysk – jeszcze nie zatwierdzony, ale na pewno wynoszący znów kilka milionów złotych. Do tego wspomniane setki innych wydarzeń.

 

Spółka zarządzająca Stadionem Narodowym – czyli PL 2012+ niechętnie dzieli się danymi na temat tego ile pieniędzy miesięcznie trzeba wydać, by pokryć koszty stałe, ale jak się nam udało dowiedzieć to nawet 2,5 mln złotych.

 

Spółka zatrudnia niemal 100 osób. Tylko podatek od gruntu i nieruchomości płacony do kasy miasta stołecznego Warszawa to kilka milionów złotych rocznie. Prąd, woda, ochrona, bieżące remonty, inne media – stadion nawet jeśli nie ma akurat żadnej imprezy i tak pochłania ogromne koszty.

 

Zobacz: Pavard, Ngapeth i Fourcade przekazali pamiątki na walkę z koronawirusem

 

Jak Narodowy radzi sobie z dramatycznym spadkiem dochodów, który nastąpił po zawieszeniu wszelkiej działalności eventowej i sportowej?

 

 - Najważniejsze dla nas jest zdrowie i bezpieczeństwo naszych gości, współpracowników i pracowników. Dlatego już na bardzo wczesnym etapie zagrożenia wdrożyliśmy procedury bezpieczeństwa, przede wszystkim wyłączyliśmy z działania takie atrakcje jak np. wycieczki z przewodnikiem, aby minimalizować rozprzestrzenienie się wirusa. W ślad za nami poszli nasi stali najemcy, posiadający ofertę skierowaną do klienta indywidualnego, jak np. Smart Kids Planet. Pracują jedynie niezbędne służby oraz najemcy powierzchni biurowych. W tej chwili nie odbywają się na stadionie żadne wydarzenia – mówi Włodzimierz Dola, prezes PL 2012+,  spółki zarządzającej stadionem.

 

Sponsorzy ratują pustą kasę

 

Według niego dochody spółki spadły, ale nie są zerowe. Stadion to niemal 22 tysiące metrów kwadratowych powierzchni biurowej, która w całości jest wynajęta. Dochody zapewniają też PGE, czyli partner tytularny Stadionu Narodowego oraz pozostali partnerzy.

 

Co teraz dzieje się na stadionie, jeśli nie można organizować żadnych imprez, czy konferencji?

 

- Ten czas staramy się wykorzystać, aby przygotować się do dalszej działalności. Planujemy nowe wydarzenia, przygotowujemy oferty, którymi będziemy w przyszłości chcieli zainteresować rynek oraz pracujemy nad zagadnieniami, którym normalnie nie mogliśmy poświęcić czasu w szczycie eventowym – zapewnia Dola. – Koszty działalności ograniczyliśmy je do absolutnego minimum. Mamy np. całkiem spore oszczędności na zużyciu prądu – dodaje prezes.

 

Kto może pracuje zdalnie. Na dziś spółka nie planuje zwolnień. Pytanie, jak będą sobie radzić kooperanci stadionu. Podczas imprez z pełną widownią do pracy – ochrony, cateringu, serwisu sprzątającego, monitoringu, służb informacyjnych – przychodzą nawet trzy tysiące ludzi. Wszyscy oni stracili z dnia na dzień możliwość zarabiania, lub dorabiania do pensji. 

 

Na rok 2020 zaplanowanych było 20 wydarzeń całostadionowych. Poza wspomnianymi już majowym finałem Totolotek Pucharu Polski, czerwcowym meczem kadry z Rosją i majowym finałem Pucharu Polski na dziś żadne nie zostało odwołane. Pierwsze, jakie przełożono to Grand Prix Polski na żużlu. Nowy termin to 8 sierpnia. Jak twierdzą przedstawiciele stadionu, wszystkie wydarzenia biznesowe, które miały się odbyć w marcu i kwietniu też zostały przełożone na późniejsze terminy. 

 

- Mam nadzieję, że jak sytuacja z pandemią się ustabilizuje, to jeszcze w tym roku reprezentacja Polski w piłce nożnej rozegra jakieś mecze na PGE Narodowym – dodaje Dola.

 

Na dziś prezes będzie musiał unieważnić „słynny” już przetarg na dostarczenie murawy na mecze piłkarskie w maju i czerwcu. W drugim podejściu (pierwsze się nie udało, bo wszyscy z oferentów byli zbyt drodzy) wystartowały dwie firmy – TAMEX Obiekty Sportowe S.A. oraz G & SYN BOISKA - Jerzy Gawlik. Tańszą ofertę złożyła ta druga firma, która za montaż i demontaż zażądała 1.618.920,00 zł brutto.

 

Zobacz: Tokio 2021: Kwalifikacje muszą zakończyć się do 29 czerwca 2021

 

- Przetarg zostanie unieważniony. W przypadku, gdyby jednak mecze piłki nożnej miały być rozgrywane w tym roku na PGE Narodowym to przeprowadzimy nowe postępowanie – wyjaśnia Dola.

 

Bankructwo? Nie ma takiego słowa!

 

A co stanie się jeśli stadion na siebie nie zarobi? Czy Narodowy może „zbankrutować”? Tę drugą ewentualność prezes Dola z miejsca odrzuca, wręcz nie chce, by mówić o czymś takim, jak bankructwo, bo jest ono niemożliwe. Co innego strata. Tej wykluczyć nie można. Prezes na dziś jest jednak dobrej myśli.

 

- Tak, planujemy pracę, aby uniknąć takiej sytuacji. Będzie to jednak ciężkie zadanie, bo wszystkie nasze linie przychodowe są ze sobą ściśle powiązane. Ponadto jeżeli ta sytuacja będzie się przedłużała, to nasze możliwości związane przede wszystkim z dostępnością kalendarza w tym roku będą coraz bardziej ograniczone. Ewentualna strata będzie wtedy pokryta z zysków lat poprzednich. Chcę jednak zaznaczyć, że rzeczywistość, w której przyszło nam żyć i pracować wymaga od nas odpowiedzialności. Państwo będzie obciążone ekonomicznymi skutkami pandemii, więc jeśli nie będzie takiej absolutnej konieczności, to nie będziemy sięgać do Skarbu Państwa o pomoc, a wręcz przeciwnie wesprzeć na miarę naszych możliwości tych, którzy tej pomocy potrzebują – kończy prezes PL 2012+.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze