Jarosz: Nawet święta w stanie wojennym były fajniejsze, ale tego „piątego seta” wygramy i znów będzie normalnie

Siatkówka
Jarosz: Nawet święta w stanie wojennym były fajniejsze, ale tego „piątego seta” wygramy i znów będzie normalnie
fot. Cyfrasport
Maciej i Jakub Jaroszowie. Ojciec i syn. Obaj związani od zawsze z siatkówką.

Maciej i Jakub Jaroszowie. Ojciec i syn. Obaj związani od zawsze z siatkówką. Obaj reprezentanci kraju. Maciej – dziś komentator Polsatu Sport. Jakub – atakujący GKS Katowice. Mieszkają we Wrocławiu, a jednak się nie widują. Jak spędzą święta. Jak przeżywają ten trudny czas? Opowiedzieli o tym w programie „Poranek z Polsat Sport”.

Rodzina Jaroszów to jeden z najbardziej znanych i „najdłuższych” stażem siatkarskich klanów w Polsce. Pierwszy był Zbigniew Jarosz, zawodnik, mistrz Polski z Gwardią Wrocław, reprezentant kraju, potem trener. Następnie Komandor Rajdu Polski, wiceprezes Polskiego Związku Motorowego.

 

Jego syn Maciej reprezentował Polskę, trzy razy był wicemistrzem Europy. Potem był świetnym trenerem, zdobywał m.in. mistrzostwo Polski z AZS Częstochowa. Teraz jest czołowym komentatorem Polsatu Sport.

 

Jakub Jarosz, syn Macieja, grał w kadrze, ma za sobą występy m.in. w lidze włoskiej, Asseco Resovii, obecnie jest atakującym GKS Katowice. Drugi z synów Macieja Marcin też grał w siatkówkę na poziomie ekstraklasowym, obecnie jest trenerem.

 

Z Jakubem i Maciejem widzowie czwartkowego „Poranka z Polsatem Sport” mogli spotkać się za pomocą łączą wideo. Obaj Jaroszowie – ojciec i syn - są w rodzinnym Wrocławiu, ale zgodnie z zasadami izolacji nie widują się. Kuba z rodziną mieszka w domku z ogródkiem, Maciej w apartamencie w centrum Wrocławia.

 

- Zaczynam już mocno tęsknić za siatkówką. Ostatni mecz zagrałem 8 marca z Jastrzębskim Węglem. Od tamtej pory nie miałem kontaktu z prawdziwą siatkówką. Adrenalina coraz mocniej buzuje. To jednak zupełnie coś innego niż np. przerwa wakacyjna. Teraz zostaliśmy oderwani od grania w trakcie sezonu i zaczyna nam bardzo tego brakować  – relacjonuje Kuba, który stara się ruszać w domu.  

 

- Na pewno nie mogę robić tego, co najbardziej bym chciał, czyli grać w siatkówkę. Na szczęście mam jednak w domu spory arsenał urządzeń do treningu, przez te lata gry zgromadziłem ich sporo. No i mam świetnego partnera do gry w piłkę nożną – dodaje ze śmiechem, wskazując na siedzącego obok syna Kacpra.

 

- Każdy dzień zaczynam od gierki w piłkę. Potem mam swoją sztangę, inne udogodnienia. Mogę się solidnie zmęczyć – dodaje Jakub Jarosz.

 

Z racji czasu, w jakim jesteśmy nie mogło zabraknąć pytań o święta. Cała rodzina Jaroszów spędzi je w odosobnieniu, jak większość Polaków.

 

- Dla nas to będzie też czas próby, jeśli chodzi o przygotowanie dań świątecznych – przyznaje Jarosz junior. – Nie mamy bowiem wielkiego doświadczenia w ich przygotowaniu. Na pewno sprężymy się z żoną. Będzie też tradycyjne stukanie się jajeczkiem. Wygrywa ten, komu nie pęknie. W poniedziałek będzie wielka zabawa w śmigus-dyngus. Na to czekamy najbardziej – mówi uśmiechając się w kierunku syna Kacpra były atakujący reprezentacji Polski.

 

- Z reguły spotykaliśmy się wszyscy, żeby wspólnie zjeść jajeczko. Niestety, w listopadzie odszedł mój tata. Takie jest życie. Będziemy Go wspominać. Ale tych świąt zbliżających się nie będę chciał wspominać. Jesteśmy od siebie rzut kamieniem – zwłaszcza tam, gdzie mieszka moja mama, czy teściowa, a nie mogę ich odwiedzić. Raz w tygodniu robię zakupy, zostawiam na wycieraczce i uciekam do domu. Oczywiście zjemy białą kiełbaskę i jajeczko, życzenia sobie złożymy, ale myślę, że nawet w stanie wojennym święta były fajniejsze. Bo można się było spotkać. Mogliśmy razem usiąść przy stole, porozmawiać o tych trudnych czasach. A teraz co najwyżej Skype, komputer, telefon – mówi Jarosz senior, ale zaraz dodaje.

 

- Żeby nie popaść w pesymizm – zawsze byliśmy mistrzami piątego seta. Ta piąta partia przed nami. Jak się sprężymy, to ją wygramy. Tego życzę wszystkim ludziom, nie tylko środowisku siatkarskiemu, ale całemu społeczeństwu. Żebyśmy za rok o tej porze mogli się spotkać normalnie. Wtedy będziemy się mocno radować – stwierdził Maciej Jarosz, który odpowiedział też na pytanie Przemka Iwańczyka dotyczące najnowszej fryzury, a raczej jej braku u syna Jakuba, który ogolił się maszynką niemal na „zero”. Pytanie brzmiało czy Jarosz senior też… ogoli się na łyso.

 

 

Odpowiedź w materiale wideo.

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze