Święty-Ersetic: Pandemia pokrzyżowała nam plany

Inne
Święty-Ersetic: Pandemia pokrzyżowała nam plany
fot. Cyfrasport
Justyna Święty-Ersetic, liderka polskiej sztafety 4x400m.

- Ten rok miał być wisienką na torcie. Miałyśmy jasno określony cel, miałyśmy zamiar jechać do Tokio po to, aby nawiązać walkę o medal, żeby spełnić swoje największe marzenie. Niestety musimy to marzenie przełożyć na przyszły rok – mówi w wywiadzie dla Polsatsport.pl liderka polskiej sztafety 4x400m Justyna Święty-Ersetic.

Aleksandra Szutenberg: Jak wygląda Twoje życie w czasie pandemii koronawirusa?


Justyna Święty-Ersetic: Nie jest lekko, wiele spraw trzeba było odsunąć na dalszy plan. Są problemy z treningami. Nie ma miejsc, w których możemy realizować plan. Ja już sobie zorganizowałam siłownię na podwórku – taki plus i ułatwienie, a jeśli chodzi o bieganie – biegam po ścieżkach polnych. Tam jestem sama. Jest na tyle bezpiecznie, że mogę trenować.


Jak wygląda teraz Twój dzień? Spotykasz się z trenerem? Czy on Ci daje ewentualnie wskazówki przez telefon?


Jestem w stałym kontakcie z trenerem. Czasami przyjeżdża do mnie i trenujemy. Nie możemy sobie pozwolić na sytuację, że nie będzie mnie widział przez dwa miesiące. Musi sprawdzać, w jakiej jestem dyspozycji i jak wygląda moja technika, także widujemy się. Czuwa nad wszystkim. Tak naprawdę teraz moim jedynym zajęciem w ciągu dnia jest trening. Wychodzę tylko na trening, a resztę dnia spędzam w domu.


Gdzie byłabyś teraz, gdyby nie pandemia?


Obecnie chyba byłabym w domu, ale wcześniej spędziłabym trzy tygodnie na zgrupowaniu w Afryce i po świętach zaraz zbierałabym się na kolejne zgrupowanie do Turcji.


Oprócz tego że trenujesz indywidualnie, to rywalizujecie w sztafecie. I to chyba właśnie medal w sztafecie był tym realnym celem na Tokio 2020. Powiedz, jak obecna sytuacja zmieniła Wasze przygotowania i plany? Domyślam się, że się nie spotykacie?


Nie, ale jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Nie wiadomo jakie są najbliższe plany, bo nie wiadomo, jak sytuacja się potoczy. Czy w najbliższym czasie wszystko zacznie się normować, czy będzie dalej się to rozwijało. Póki co siedzimy w domach i czekamy na jakieś informacje. Czekamy też na odpowiedź, co będzie w tym roku z mistrzostwami Europy. Czy będziemy miały imprezę docelową, do której się będziemy mogły przygotowywać, czy po prostu będziemy trenować, żeby podtrzymywać formę i zacząć przygotowania do igrzysk z wyższego pułapu. Sprawa z igrzyskami się już rozwiązała, ale nadal żyjemy w jednej wielkiej niewiadomej. Mimo wszystko mam nadzieję, że będziemy mogły jeszcze w tym, sezonie wystartować i poczuć tę adrenalinkę na bieżni.


Bardzo dobrze startowałyście w ostatnich latach – finały indywidualne biegów na 400m - Twoje i Igi, medale najważniejszych imprez w sztafecie. To wszystko składało się na to, że można było w ten medal olimpijski w Tokio w 2020 roku wierzyć. Jak myślisz, czy to przesunięcie o rok wpłynie na Waszą korzyść, czy jednak ta sytuacja pokrzyżowała Wasze plany?


Myślę, że jednak to trochę nasze plany pokrzyżowało. Byłyśmy w znakomitych dyspozycjach, potwierdzałyśmy to na każdej imprezie. Ten rok miał być taką wisienką na torcie. Miałyśmy jasno określony cel, miałyśmy zamiar jechać do Tokio po to, aby nawiązać walkę o medal, żeby go przywieźć w końcu do kraju, żeby spełnić swoje największe marzenie. Niestety musimy to marzenie przełożyć na przyszły rok, ale wierzę w to bardzo głęboko, że jeśli będzie zdrowie, to zdołamy w przyszły roku też powalczyć.


To jaka była Twoja pierwsza reakcja na tę ostateczną decyzję, że igrzyska są przesunięte o rok?


Było mi przykro. Poniekąd wiedziałam, ze taka decyzja zapadnie, bo to była jedyna słuszna decyzja, ale nie ukrywam, że taka łezka smutku poleciała. To miała być nasza wielka impreza, do której przygotowywałyśmy się długi, długi czas. Niestety nie doszło do niej i trzeba cierpliwie poczekać. Szkoda, bo motywacja też teraz spadła i tak naprawdę na obecną chwilę trenujemy, bo trenujemy. Pytanie tylko, czy jest po co. Czy jest w tym jakiś sens, czy w tym sezonie uda się gdzieś wystartować…

ZOBACZ TEŻ: #Coronacamp, czyli niecodzienny sposób pływaków na kwarantannę


Czy pamiętasz, kiedy ostatni raz tyle czasu spędzałaś w domu?


Nie, absolutnie nie.


Widzisz więc jakieś pozytywy tej sytuacji?


Oczywiście. Staram się szukać pozytywów, bo inaczej można by zwariować. Mam wielki ogródek, więc mam gdzie wyjść w ciągu dnia. Jestem w trakcie budowy, więc zajmuję się teraz tym. Pewnie gdybym była na zgrupowaniach, budowa by stała i nic by się nie działo. Teraz to jest takie moje zajęcie. Poza tym, tak jak u wszystkich – porządki, ale przede wszystkim spędzam czas z rodzina.


Czy z dziewczynami łączycie się na wideo treningi, albo chociaż wideo spotkania – wszystkie razem, czy są to raczej rozmowy indywidualne?


Raczej indywidualne. Co prawda mamy założoną grupę na Messengerze i tam jesteśmy wszystkie ze sobą w stałym kontakcie, ale tak to raczej kontakt indywidualny. Wczoraj z resztą rozmawiałam z Gosią. Czekamy, kiedy będziemy mogły pojechać razem na zgrupowanie.


Kilka dni temu rozmawiałam z trenerem naszej kadry kajakarek. Tomasz Kryk powiedział o swoich zawodniczkach, że to są dojrzałe kobiety, które miały osobiste plany tuz po igrzyskach olimpijskich Tokio 2020. Czy Wam może też przesunięcie igrzysk nie skomplikowało jakichś planów życiowych?


Tak naprawdę to nie wiem. Żyłyśmy myślą, żeby pojechać na igrzyska. Myślę, że każda z nas później chciała podejmować decyzje. Ja osobiście czekałam na te igrzyska, bo chciałam sobie w końcu troszeczkę odpocząć. Tak zawsze jest coś, gonitwa za czymś. Myślę więc, że ta sytuacja skomplikowała mi trochę sprawę pod względem psychicznym, ale dzięki temu trzeba patrzeć na przyszły rok i będzie co robić. Mam nadzieję, że sam czas do igrzysk szybko minie. Przed nami halowe mistrzostwa Europy w Polsce i festiwal sztafet w Chorzowie, także będzie gdzie się zaprezentować.


Ten czas na odpoczynek przyszedł trochę szybciej… Jak będziesz spędzać tegoroczne święta? Czy to będą takie święta, jak zwykle, czy jednak będą się różniły?


Myślę, że będą się trochę różniły, bo zazwyczaj byłam na zgrupowaniu w tym czasie, a teraz będę w domu. Tak naprawdę wydaje mi się, że w obecnej sytuacji to będzie dzień jak co dzień i mam nadzieję, że wszyscy do tego tak podejdą. Mam nadzieję, że każdy zostanie w domu. To na pewno będą inne święta dla nas wszystkich, ale może właśnie dzięki takim świętom, w przyszłym roku święta wielkanocne będą dla wielu osób wyjątkowe.

 

 

Cała rozmowa z Justyną Świety-Ersetic w załączonym materiale wideo.

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze