Kowalski: Siedem mln euro za Karbownika waży dwa razy tyle co miesiąc temu

Piłka nożna
Kowalski: Siedem mln euro za Karbownika waży dwa razy tyle co miesiąc temu
fot. Cyfrasport
Kowalski: Siedem mln euro za Karbownika waży dwa razy tyle co miesiąc temu

Michał Karbownik znalazł się na okładce hiszpańskiego dziennika sportowego z Sevilli – „Estadio deportivo”, przedstawiany jako najważniejszy cel obu klubów z tego miasta. Jeszcze przed wybuchem epidemii z jego agentem negocjowały oba kluby ze stolicy Andaluzji. I Betis, i Sevilla. Według Hiszpanów, Legia chciała za niego 8-10 mln euro, ale transakcja może niebawem zostać dopięta za 7 mln.

Jeszcze w styczniu na łamach portalu Polsatsport.pl przedstawiałem argumenty za pozostawieniem 19-latka jeszcze przez jakiś czas w Ekstraklasie. Dziś po ponad miesiącu kryzysu związanego z pandemią, sytuacja zmienia się o 180 stopni. Jeśli Hiszpanie rzeczywiście będą w stanie tyle zapłacić, nie ma co zwlekać. Wypada kasować pieniądze i ratować klub.

 

Zobacz także: Zostawcie Karbownika, czyli dlaczego Legia nie powinna sprzedawać swojego asa

 

Trzeba też zauważyć, że ekonomiczna zapaść, która się już rozpoczęła, bez wątpienia spowoduje zmniejszenie cen na rynku transferowym piłkarzy. Już słychać, że najbogatsze kluby za zawodników, których do niedawna kupowały po 40, 50 czy 60 milionów euro, dziś będą płacić dużo mniej, albo po prostu zaczną szukać tych tańszych. Takich jak Karbownik. Czyli de facto dzisiejsze 7 mln euro za transfer zawodnika to na piłkarskim rynku znacznie więcej niż jeszcze miesiąc temu.

 

Hiszpanie przypomnieli, że ich cel znalazł się w „Pięćdziesiątce przyszłości” (zawodnicy od 16 do 21 lat) stworzonej przez poważnych korespondentów UEFA.com za 2019 rok, wśród takich zawodników jak Ansu Fati z Barcelony.

 

Karbownik grający na pozycji lewego obrońcy w ciągu kilkunastu meczów w Ekstraklasie uzyskał tyle samo asyst co jego poprzednik, zarabiający ogromne pieniądze, 30-letni Czech Adam Hlousek przez 3,5 roku. Wrażenie robiły jego rajdy po skrzydle, sposób w jaki doskakiwał do piłki i błyskawicznie, korzystając z dużej szybkości, uciekał rywalom. Był ewidentnie powiewem świeżości w całej Ekstraklasie i jednym z najlepszych pomysłów krytykowanego w tamtym czasie trenera Aleksandara Vukovica (choć do pierwszej drużyny wziął go wcześniej Ricardo Sa Pinto). W związku z tym, że polskiej lidze właścicielom klubów generalnie chodzi o to, aby jak najszybciej i jak najdrożej sprzedać zawodników, od razu pojawiły się informacje o licznych chętnych na taki transfer. Klub i menedżer poinformowali nawet, że odrzucili ofertę na 5 mln euro! Ile to miało wspólnego z prawdą? Trudno powiedzieć. Zadawaliśmy sobie pytanie, czy szybki wyjazd po jednej zaledwie udanej rundzie (albo nawet sezonie) wśród seniorów to jest dobry pomysł w przypadku tego akurat zawodnika?

 

Jeszcze na początku roku wydawało się, że nie, teraz jednak sytuacja ekonomiczna zmierza w takim kierunku, że pogardzenie kwotą w granicach 7 mln euro, byłoby krokiem samobójczym. Warto oczywiście wybrać taki klub, który nie sprawiłby, że młody Polak odbije się od niego i jak w przypadku choćby Szymona Żurkowskiego (tylko trenował z Fiorentiną i został wypożyczony do Serie B), będzie on tracił jedynie czas i zamiast rozwijać, cofał się piłkarsko.

 

Najbardziej pozytywnym przykładem dobrego poprowadzenia kariery i właściwych wyborów dokonanych przez zawodnika i jego otoczenie, jest przykład innego niedawnego legionisty Sebastiana Szymańskiego. Poszedł on za 5,5 mln euro do Dinama Moskwa i ewidentnie w Rosji błyskawicznie się rozwinął, awansując także do pierwszej reprezentacji Polski. Ani nie poszedł do najlepszej ligi europejskiej, ani do najlepszego klubu w kraju. Można powiedzieć, że trafił w sam raz.

 

I właśnie o to chodzi w całym tym biznesie. Aby menedżerowie powodowani chęcią zysku, mimo wszystko odpowiednio diagnozowali przyszłe miejsca pracy naszych młodych graczy, a nie, mówiąc ich językiem, „parkowali” graczy w konkretnym klubie, średnio się później losami podopiecznych interesując. Innymi słowy, postarali się w miarę uczciwie odpowiedzieć na pytanie, czy taki zawodnik będzie tam miał dobrą perspektywę na grę. Trzeba wiedzieć, jaki styl preferuje trener, jaka jest konkurencja, kto rządzi w szatni, jaka presja kibiców, jaka możliwość szybkiej aklimatyzacji, znajomość języka itd. Tutaj trzeba delikatności, wyważenia, odrzucanie pokusy zdobycia błyskawicznych pieniędzy. Niby abecadło w tej branży, ale jednak nie przez wszystkich stosowane, Po prostu nie wszystkich menedżerów na to stać. Agent Karbownika, Mariusz Piekarski zalicza się do nielicznych, którzy na taki luksus mogą sobie pozwolić.

 

Obserwując ligę hiszpańską po katem możliwości gry dla Polaka, wydaje się, że lepszym wyborem Karbownika byłby dwunasty w tabeli Betis niż trzecia Sevilla, ale…

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze