Prezes Eltrox Włókniarza: Zawodnicy muszą być fair. Nie chcemy ich okradać

Żużel
Prezes Eltrox Włókniarza: Zawodnicy muszą być fair. Nie chcemy ich okradać
fot. Cyfrasport
Dla mnie ważny jest każdy klub, nie tylko polski. Istotne jest aby to wszystko funkcjonowało dobrze przez kilka lat a nie dwie, trzy kolejki

- Bardzo istotne jest to, żeby zawodnicy podeszli fair do sytuacji, która będzie w polskim żużlu po pandemii. Nikt nie chce ich okradać. Chcemy, żeby dobrze zarabiali, ale zdaję sobie sprawę z tego, że są kluby, w których problemem może być dopięcie pewnych żądań zawodników - zaznaczył prezes ekstraligowego Eltrox Włókniarza Częstochowa, Michał Świącik.

Krystian Natoński: Podstawowe pytanie jak klub funkcjonuje w obecnych realiach? Wiemy, że sport zawodowy to także pieniądze.

 

Michał Świącik: My sprzedajemy produkt pt. "widowisko sportowe" dla kibica i sponsorów. Jeżeli tego produktu nie ma, to na razie pokazują się mniejsze problemy. Dla nas istotą jest to, i podobnie jest w innych dyscyplinach sportu, co będzie działo się za trzy tygodnie, miesiąc i dwa miesiące. Informacja od rządu dotycząca wznowienia imprez masowych jest dla nas kluczowa. Jest także kluczowa dla naszych sponsorów. Liczę na jak najszybszy powrót do normalności, pod bezwzględną kontrolą służb medycznych oraz sanitarnych, ale jednak żebyśmy wrócili, ponieważ jest to nam wszystkim potrzebne. Siedzenie w domu zmniejsza rozprzestrzenianie się wirusa, ale z drugiej strony zakazy wyjścia do parku są moim zdaniem niepotrzebne. Wracajmy do kultury fizycznej z zachowaniem odpowiednich zasad i cieszmy się tym sportem, aby nie dać się oszaleć.

 

Może dojść do scenariuszu, w którym żużel będzie, ale bez kibiców. Bierzecie taki scenariusz pod uwagę?

 

Bierzemy każdy scenariusz pod uwagę i dla nas prezesów jednym z najważniejszych aspektów widowiska są kibice. Tym bardziej, że Częstochowa jest najczęściej odwiedzanym stadionem w Polsce, bijemy rekordy od dwóch, trzech lat. Potrafimy pod tym względem pozostawić za sobą kluby piłkarskie, co nas bardzo cieszy. Start do meczu bez kibiców byłby dla nas bardzo dużym problemem i porażką. To wszystko robi się przecież dla fanów, którzy są też sponsorem klubu. Z drugiej strony nie wszystko od nas zależy. Musielibyśmy sobie zadać pytanie - poczekać i nie jechać miesiąc lub dwa miesiące dłużej czy jechać dla kibiców przed kamerami. Pewnie większa część kibiców powiedziałaby nam "jedźcie, pokażcie nam ten żużel". Musimy jednak pamiętać, że ewentualny start zawodów sportowych trzeba uzgodnić, dokonać pewnych zmian. W tej chwili jest dwutygodniowa kwarantanna. Proszę sobie wyobrazić mecz piłkarski lub żużlowy, w którym jeden z zawodników zachoruje na koronawirusa, a dzień wcześniej miał zawody. Wówczas trzeba byłoby poddać kwarantannie praktycznie cały zespół i zaplecze. To już jest problem sanepidu jak to wszystko rozwiązać.

 

Zobacz także: Wielki gest sponsora polskiego klubu w walce z koronawirusem!

 

Mecze przy pustych trybunach to także problem natury finansowej, zwłaszcza jeżeli na stadion przychodzi komplet publiczności.

 

Utrata zysku z biletów jest bardzo kosztowna, aczkolwiek nie jest najistotniejsza. Pamiętajmy jednak, że w klubach jest dużo sponsorów lokalnych, którzy potrzebują dotrzeć poprzez kibiców na trybunach. Oczywiście jest też dużo sponsorów, którzy potrzebują tzw. reklamy globalnej i oni są wyłącznie nastawieni na pokazywanie meczów w telewizji. Dla tych wszystkich sponsorów musimy coś wypracować w razie jakby rząd podjął decyzję o rozpoczęciu imprez sportowych, ale nie masowych.

 

Przyjmijmy czarny scenariusz, w którym nie ma żużla w tym roku. Musi być jakiś deadline, ponieważ w pewnym momencie dojdziemy do ściany i stwierdzimy, że nie ma po prostu czasu na rozegranie całego sezonu. Jak bardzo może to wpłynąć na finanse?

 

 

Z pewnością wpłynie i to bardzo i nie ma tutaj wątpliwości. Rynek troszeczkę się zmieni. My jako prezesi klubów będziemy chcieli dać naszym sponsorom, darczyńcom nowy, lepszy produkt jak tylko wrócimy do normalności. Coś co pomogłoby ożywić funkcjonowanie ich firm. Co do pytania do kiedy możemy czekać, byłbym ostrożny. W 2015 roku Włókniarz nie startował w rozgrywkach ligowych i robiłem wszystko, poprzez organizację różnych turniejów, aby utrzymać tego kibica. Rok bez żużla może okazać się druzgocący zwłaszcza dla tych ośrodków, które nie mają zbyt wielu kibiców. Mówiłem do wielu prezesów w prywatnych rozmowach, że w razie przeciągania się tej pandemii, nie możemy teraz mówić o problemach. Możemy to zrobić w połowie maja albo w połowie czerwca i wtedy będziemy wiedzieć jakie mamy straty. Dużo zależy od zawodników i ich podejścia do tego problemu. Z ośrodkami jest tak jak z żużlowcami - jeden jest bardziej zamożny, drugi mniej w danym momencie czasu. Podobnie jest z klubami i trzeba się pochylić, rozpatrzeć wzajemne pomoce, świadczenia, żeby żużel w tym kraju mógł dalej funkcjonować. Być może jakiś klub drugoligowy nie dogada się ze swoimi droższymi zawodnikami, wówczas my jako Włókniarz mając szeroką kadrę juniorów, możemy przekazać takiemu klubowi część żużlowców. Rzucam takimi pomysłami, bo nigdy nie patrzyłem tylko na żużel przez pryzmat klubu z Częstochowy. Dla mnie ważny jest każdy klub, nie tylko polski. Istotne jest aby to wszystko funkcjonowało dobrze przez kilka lat a nie dwie, trzy kolejki.

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze