Prezes Arged Malesa TŻ Ostrovii: Rok bez żużla będzie skazą dla tego sportu

Inne
Prezes Arged Malesa TŻ Ostrovii: Rok bez żużla będzie skazą dla tego sportu
fot. Cyfrasport
Żużlowe środowisko żyje nadzieją, że uda się w tym roku wyjechać na tor i przeżywać sportowe emocje.

- Mamy naszkicowane plany i mam nadzieję, że w tym roku usłyszymy jeszcze ryk motocykli. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza, ponieważ rok bez żużla będzie skazą dla tego sportu - przyznał Radosław Strzelczyk, prezes pierwszoligowego klubu Arged Malesa TŻ Ostrovii Ostrów Wielkopolski.

Krystian Natoński: Ostrovia to ośrodek pierwszoligowy, który na pewno ma bardzo duże aspiracje i w tym sezonie celuje w fazę play-off. Jak bardzo pandemia sprawia, że w Ostrowie mogą pojawić się problemy natury finansowej?
 
Radosław Strzelczyk: Staramy się w Ostrowie nie panikować. Ta sytuacja jest trudna nie tylko w naszym przypadku, ale dla całego kraju i świata. Robimy wszystko, aby ten koronawirus przyniósł jak najmniejsze skutki, ale wiemy doskonale, że cierpi też gospodarka. Mam nadzieję, że celem nie tylko naszego klubu, ale również pozostałych oraz Głównej Komisji Sportu Żużlowego będzie, aby w tym roku wyjechać na tor. Kiedy to się uda, zobaczymy. Na razie jesteśmy na wstępnej fazie, rozpoczęlibyśmy niedawno sezon, jesteśmy na początku tej drogi. Niektóre dyscypliny musiały przerwać swoje rozgrywki. Z niecierpliwością spoglądamy na to wszystko, kiedy to się zakończy. Chcielibyśmy, żeby żużel dostał jedynie rykoszetem i ci sponsorzy, którzy są - bo w Ostrowie mamy ich wielu i ogólnie bazujemy na mniejszych firmach, które nas wspierają, przetrwali. Aczkolwiek jeszcze nie otrzymujemy słuchów, że coś złego może się wydarzyć. Wiemy jednak, że sytuacja jest dynamiczna i to czasami przychodzi z dnia na dzień. Mam nadzieję, że gospodarka niedługo ruszy i firmy, sam jestem przedsiębiorcą, zaczną prosperować. Wówczas powrócimy też do żużla.
 
Dochodzą do was jakiekolwiek głosy ze związku dotyczące potencjalnego startu rozgrywek? Kibice, dziennikarze bazują na rożnych informacjach, ale wy jako kluby żużlowe jesteście na tej pierwszej linii frontu i z pewnością jako pierwsi dowiadujecie się o takich sprawach. Kiedy możemy wystartować?
 
Jesteśmy cały czas w stałym kontakcie z Główną Komisją Sportu Żużlowego. Co dwa tygodnie mamy telekonferencje, rozmawiamy i ustalamy pewne plany - kiedy możemy wystartować. Taką datą graniczną ustaliliśmy, że jest sierpień. Wówczas udałoby się odjechać sezon, może już bez fazy play-off. Najważniejsze jest, aby ruszyć w tym roku, ponieważ kibice są naprawdę spragnieni żużla i chcieliby go już bez względu na to, co się dzieje za oknami. To cieszy, że społeczeństwo nie jest wystraszone, tylko jest cały czas z nami. Mamy naszkicowane plany i mam nadzieję, że w tym roku usłyszymy jeszcze ryk motocykli. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza, ponieważ rok bez żużla będzie skazą dla tego sportu. Niestety, jesteśmy uzależnieni od siły wyższej, od czegoś, co nie wiemy kiedy się zakończy. Bazujemy na dużych niewiadomych. Czekamy i jak to wszystko ruszy to będziemy wszyscy przeszczęśliwi.
 
 
Wspomniał pan o sierpniu. To jest pana zdaniem deadline? Jeżeli pandemia potrwa dłużej, to nie ma szans na rozpoczęcie sezonu?
 
Zawsze jestem zdania, że należy wszystkiego próbować. Jeżeli w sierpniu będziemy wiedzieli, że we wrześniu jest już wszystko w porządku, to dlaczego nie spróbować? Można jechać do momentu aż pozwoli nam na to pogoda, a resztę meczów odjechać w kolejnym sezonie, dzieląc go na dwa lata. Na pewno takie rozmowy będą i propozycje z naszej strony i z GKSŻ też padną. Wiemy doskonale, że dla klubów i dla władz związku najważniejsze jest, aby ten sezon odjechać i nie pozostawiać kibiców w tym głodzie. Jestem cały czas w dobrej myśli, jestem optymistą i czekam z utęsknieniem na hasło kiedy możemy rozpocząć.
 
Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze