Koźmiński: Milik w Juventusie będzie siadał na ławce, ale i tak powinien tam iść

Piłka nożna
Koźmiński: Milik w Juventusie będzie siadał na ławce, ale i tak powinien tam iść
fot. PAP
Arkadiusz Milik przeniesie się do Turynu?

- W takim klubie wchodzenie z ławki rezerwowych i niewystępowanie we wszystkich meczach nie jest żadną ujmą - stwierdził wiceprezes PZPN Marek Koźmiński, komentując w rozmowie z Cezarym Kowalskim doniesienia na temat możliwego transferu Arkadiusza Milika z Napoli do Juventusu.

Cezary Kowalski: Gdyby nie brać pod uwagę ogólnoświatowych problemów związanych z pandemią, którymi wszyscy żyjemy od wielu tygodni, informacje płynące z Włoch, że Arkadiusz Milik dogadał się już z Juventusem i od przyszłego sezonu może reprezentować barwy „Starej Damy”, byłyby prawdziwym hitem…

 

Marek Koźmiński: Słyszałem o tym i nawet komentowałem dla włoskich mediów, ale mimo wszystko to są cały czas jedynie spekulacje.

CZYTAJ TEŻ: Milik dogadał się z gigantem! Napoli nie jest zadowolone

 

Nie ma gry w piłkę, nie ma oficjalnych komunikatów transferowych. Spekulujemy.

 

Pan spekuluje, ja się do te tego odnoszę (śmiech).

 

Sądzi pan, że w związku z pandemią, nic nie dzieje się w klubach nawet podskórnie? Ja słyszałem od kilku menedżerów, że są nie mniej zapracowani niż wcześniej. Wbrew pozorom ruch w interesie jest duży. Pojawią się nowe możliwości, zmieniają się stawki...

 

Zgadza się. Rynek transferowy nie jest zamrożony, na pewno sporo się dzieje. Ale też często - jeśli chodzi o te medialne doniesienia - mamy do czynienia z myśleniem życzeniowym.

 

Juventus to dobry kierunek dla naszego reprezentanta? Mówiło się także o propozycjach z Atletico Madryt, Tottenhamu czy Schalke.

 

Moim zdaniem najlepszy. W Bundeslidze tylko Bayern mógłby się równać z Juventusem. A Schalke to przecież nawet półka niżej niż Napoli, w którym obecnie jest Arek. Pozostanie we Włoszech byłoby dla niego korzystne, bo nie zmieniając otocznia, pozostając w lidze którą zna i rozumie, wskoczyłby do klubu, który należy do ścisłej europejskiej czołówki.

 

To oczywiste, że ciągnie go za sobą Maurizio Sarri, który wcześniej prowadził Napoli. Ale czy to jest gwarancja gry w pierwszym składzie?

 

To jest pomysł Sarriego. Bez wątpienia. Arek dostałby gwarancje, że będzie walczył o pozycję wśród napastników Juve między numerami dwa a pięć. Jedno miejsce jest zarezerwowane dla Cristiano Ronaldo. A reszta kandydatów to Paulo Dybala, Gonzalo Higuain i Federico Bernardeschi. Od każdego z nich Polak ma inną charakterystykę. Z pewnością to byłaby ciekawe rywalizacja.

 

CZYTAJ TEŻ: Milik za drogi dla Schalke. "Ten klub to szara myszka Bundesligi"

 

Mówi się, że Higuain odejdzie…

 

No właśnie, mówi się. Wróżenie z fusów. Ja zakładam, że taki klub jak Juve, zamierzający wygrywać na wszystkich frontach, potrzebuje pięciu atakujących takiej klasy. W takim klubie wchodzenie z ławki rezerwowych i niewystępowanie we wszystkich meczach nie jest żadną ujmą. Proszę zwrócić uwagę, że w Napoli - patrząc na ostatnie sezony - Arek też nie gra wszystkiego.

 

Gra drużyny nie będzie raczej ustawiona pod niego, jak w Bayernie Monachium pod Roberta Lewandowskiego. Może jednak powinien wybrać klub, w którym będzie numerem jeden w ataku?

 

Jeśli rzeczywiście jest szansa iść do Juve, to powinien iść. Jest oczywiste, że nie będzie tam grał wszystkiego od początku do końca, ale to wcale nie jest nic złego. Tych meczów w lidze, pucharach czy Lidze Mistrzów jest tak wiele, że zdąży się nagrać. Jeśli rozegra w sezonie 20-30 meczów plus spotkania w kadrze, to będzie bardzo dobry rezultat.

 

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze