Odmrażanie sportu. Z wielkiej chmury mały deszcz?

Inne
Odmrażanie sportu. Z wielkiej chmury mały deszcz?
fot. PAP
Odmrażanie sportu. Z wielkiej chmury mały deszcz?

Ministerstwo Sportu dopina szczegóły planu otwarcia Centralnych Ośrodków Sportu na potrzeby zawodników kadr narodowych. Wygląda jednak na to, że przynajmniej na początku chętnych do trenowania w zamknięciu będzie bardzo mało. Pierwsi chętni mogą pojawić się w COS-ach ok. 10 maja, po przejściu kwarantanny i poddaniu się testom na obecność koronawirusa.

Minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk plan odmrożenia COS-ów ogłosiła tydzień temu. Presja środowiska była dość duża. W mediach można było znaleźć sporo wypowiedzi aktualnych lub byłych gwiazd sportu, mówiących o tym, że nasze COS-y to niemal idealne miejsca, gdzie można by skoszarować sportowców i pozwolić im na w miarę bezpieczne treningi. Zwłaszcza Spała i Wałcz to ośrodki naprawdę niemal odcięte od świata. Wokół lasy i niewiele „atrakcji”.

 

Wstępne plany mówiły, że do COS-ów (są jeszcze w Szczyrku, Cetniewie, Zakopanem i Giżycku) mogłoby trafić około 500 sportowców, którzy są zaliczeni do grupy zawodników z największymi szansami na medale, zwłaszcza podczas przyszłorocznych igrzysk olimpijskich.

 

Wszystkie pokoje w hotelach COS miały zostać zamienione na „jedynki”, jedzenie miało trafiać do zawodników w formie gotowych, zamkniętych w pojemnikach porcji. Poza treningami nikt nie miałby prawa wychodzić z pokojów.

 

W środę minister spotkała się na telekonferencji z prezesami kilku związków, które jako pierwsze miały skorzystać z „odmrożenia”. Po tym spotkaniu wygląda na to, że proces ruszy, ale na razie z wielkiej chmury spadnie raczej mały deszcz. Czy jak kto woli góra polskiego sportowego lodu wciąż pozostanie górą, a rozmrożeniu ulegnie mała wierzchnia warstewka.

 

Prezesi związków lekkoatletyki, siatkówki, wioślarstwa i kajakarstwa zgłosili póki co garstkę zawodników, którzy są gotowi do wzięcia udziału w programie.

 

Lekkoatleci podali kilkanaście nazwisk. To samo dotyczy sportów uprawianych na wodzie – wioślarzy i kajakarzy. O pływakach, czy przedstawicielach innych dyscyplin na razie nie ma mowy, bo pomysł jest taki, że COS-y otworzą się na początek dla sportów najmniej kontaktowych, a do dyspozycji będą ośrodki w Spale i Wałczu. Tam mają zostać przećwiczone wszelkie procedury.

 

Jak miałaby wyglądać? Najpierw lista nazwisk ze związku, następnie wytypowani zawodnicy poddają się 14-dniowej domowej kwarantannie, która ma przebiegać pod nadzorem przypominającej trochę, nadzór policji nad osobami wracającymi z zagranicy. Dla części sportowców oznaczałoby to drugą w ciągu niedługiego czasu kwarantannę, bo wielu z nich wróciło do Polski zza granicy  – np. wioślarze przed wybuchem epidemii byli na zgrupowaniu w Portugalii.

 

Po przyjeździe do ośrodka od razu wszyscy są poddawani testom. Oczywiście każdy mieszka w oddzielnym pokoju. Sam go sprząta. Nie ma możliwości wychodzenia poza ośrodek, a także przemieszczania się po nim poza wyjściem na trening lub po jedzenie, które będzie podawane w zamkniętych pojemnikach.

 

Kontakt sportowców z pracownikami ośrodków ma być minimalny, albo zerowy. Rozważane są różne opcje w zależności od tego, jak wielu zawodników pojawi się w ośrodkach. Dyrektorzy myślą o ubraniu swoich pracowników nawet w pełen rynsztunek ochronny – maski, rękawiczki, kombinezony. Ponoć wszystkie procedury są już przygotowane, a ich wdrożenie uzależnione od skali programu. W czwartek zainteresowane związki mają przesłać ostateczne listy pierwszych grup zawodników, którzy pojadą do Spały i Wałcza. Jeśli mieliby w piątek rozpocząć kwarantannę domową, to w COS-ach pojawiliby się ok. 10 maja.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze