Hajto: Rozmawianie o przyszłości Brzęczka jest błędem

Piłka nożna
Hajto: Rozmawianie o przyszłości Brzęczka jest błędem
fot. Cyfrasport
Zdaniem Tomasza Hajty, kwestia zwolnienia selekcjonera nie powinna być w ogóle brana pod uwagę.

- Piłka i życie jest nieprzewidywalne, więc trzeba czekać spokojnie co się wydarzy do przyszłego roku. Ja tutaj nie podejmuję żadnej polemiki w kwestii Jurka, bo wygrał te eliminacje. Może nie wszystkie mecze graliśmy ładnie, ale nikt nie powiedział, że w piłce żeby coś wygrać, trzeba wszystkie mecze grać ładnie - tak w ostatnim Cafe Futbol ocenił selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka, były reprezentant Polski i ekspert Polsatu Sport, Tomasz Hajto.

Bożydar Iwanow: Jak zaczynała się kariera selekcjonerska Jerzego Brzęczka pojawiło się słowo „elastyczność”, że tych zmian jeżeli chodzi o ustawienie i personalia było bardzo dużo. Czy to dobrze świadczy o trenerze że jest elastyczny, bo stawiano też taką tezę, że to nie jest kwestia elastyczności, ale braku jakiegoś konkretnego pomysłu i konsekwencji.

 

Tomasz Hajto: Wydaje mi się, że przede wszystkim błędne jest mówienie czy Jurek miał pomysł, czy go nie miał. Wiadomo jest, że każdy trener ma jakiś pomysł. Ja miałem przyjemność z Jurkiem grać w Zabrzu, przed jego i moim wyjazdem za granicę. Kiedy Jurek odchodził do Austrii i niewiele zabrakło, abym miał też możliwość zagrania z nim wspólnie w Tirolu Innsbruck. Miałem z nim również przyjemność występów w reprezentacji czy ponownie w Zabrzu kiedy obaj wracaliśmy z zagranicy. Jurek miał zawsze fajną wizję piłki, zawsze próbował grać w piłkę. Z jednym się na pewno zgodzę - nie miał łatwo, bo jednak przychodził po takich nazwiskach jak Beenhakker, Smuda czy Fornalik.

 

"Tomek" zwalnia Brzęczka, dla czego szklanka znów nie jest do połowy pełna?

 

To są trenerzy, którzy już byli już trochę bardziej znani w naszym kraju. Nie miał łatwo. Do tego trzeba powiedzieć, że te pierwsze spotkania były z ciężkimi rywalami. Przeszedł przez to i uważam, ze błędem jest w ogóle podejmowanie dyskusji dzisiaj czy powinien zostać selekcjonerem czy nie, bo skoro wywalczył awans, to jest chyba naturalne, że pokazał, że dał sobie radę w ciężkim momencie, że przeszedł przez ten ciężki etap i na pewno powinien tę drużynę prowadzić w mistrzostwach Europy, które jak wiemy odbędą się w przyszłym roku.

 

Jeśli chodzi o personalia, to tak jak z Romkiem (Kołtoniem przyp. red.) i z Tobą rozmawialiśmy w tamtym roku przed mistrzostwami Europy kiedy nikt nie wiedział że pojawi się koronawirus i wszystko będzie można włożyć między książki i planować wszystko od nowa. Piłka i życie jest nieprzewidywalne, więc trzeba czekać spokojnie co się wydarzy do przyszłego roku. Ja tutaj nie podejmuję żadnej polemiki w kwestii Jurka, bo wygrał te eliminacje. Może nie wszystkie mecze graliśmy ładnie, ale nikt nie powiedział, że w piłce żeby coś wygrać, trzeba wszystkie mecze grać ładnie.

 

Nie poddajemy pod dyskusję czy selekcjoner powinien zostać, bo jesteśmy zdania, że tak. Pojawiła się taka wypowiedź w „Super Expresie” prezesa (Zbigniewa Bońka przyp. red.). Poza tym musimy mieć świadomość, że przed Euro czeka nas jeszcze bardzo trudna grupa Ligi Narodów i potem część meczów eliminacji do Mistrzostw Świata, nie wiadomo jeszcze z jakimi rywalami. Zatem ta nasza optyka będzie inna już za kilka miesięcy. Masz wrażenie, że tutaj jest faktycznie trochę taki syndrom „oblężonej twierdzy”, o której mówił Roman Kołtoń i czy to faktycznie może działać jakoś też mobilizująco na zespół? Przez wiele lat grałeś w reprezentacji, mieliście również różne relacje z mediami. Czy to jest taki wróg wewnętrzny, nie ten boiskowy, może on wpłynąć na jedność piłkarskiej grupy w danym momencie. Czy tak tego nie odbierasz?

 

Nie. My mamy dzisiaj za dobrych piłkarzy w reprezentacji. Nie jednego, czy dwóch, a przynajmniej kilku na wysokim europejskim poziomie. To była kwestia czasu czy zrozumieją jak chce grać Jurek. Przede wszystkim jak szybko się pozbierają po tych nieudanych mistrzostwach świata. Troszeczkę to trwało, ale drużyna pokazała charakter. Wywalczyła awans do finałów mistrzostw Europy. Na bieżąco analizowaliśmy poszczególne mecze, mówiliśmy co mogli zrobić lepiej, a co źle. To jest drużyna, która ma sześciu, siedmiu, a nawet bym powiedział że ośmiu mocnych liderów. Ten zespół naprawdę może wygrywać z najlepszymi.

 

Dlaczego Jerzy Brzęczek ma od początku nie za dobrą prasę i ta ocena mediów jest w zasadzie od początku jego pracy jest dosyć krytyczna. Czy wpływ na to ma też ta cała sytuacja z powoływaniem Jakuba Błaszczykowskiego do reprezentacji Polski? Czy ta cała otoczka która pojawiła się też z Arkadiuszem Recą i jego obecnością w kadrze, w momencie kiedy on nie występował w swoim klubie, to są też takie dwa elementy, które maja na to wpływ?

 

Na pewno jakiś tam wpływ miały. My troszeczkę za bardzo wszystko widzimy też negatywnie. Wiadomo, każdy ma prawo czy to były piłkarz czy dziennikarz wyrazić swoja ocenę, ale to jest tylko nasza opinia, z punktu jakiego patrzymy na tą reprezentację. Tak naprawdę Jurek pokazał, że miał jakiś kierunek, miał cel i go osiągnął. Zagraliśmy dwa, trzy naprawdę fajne spotkania, coraz więcej dobrej gry i schematów się pojawiało. Uważam, że to jest normalne, gdy jest się selekcjonerem kraju w którym mieszka prawie czterdzieści milionów ludzi, to będziesz miał tych, którzy Ciebie chwalą, ale będziesz miał również tych, którzy krytykują. Każdy będzie mówił, że ktoś inny zrobiłby to lepiej. Na dziś zrobił awans do finałów mistrzostw Europy, tego wymagaliśmy od niego. Dla mnie to w ogóle nie podlega dyskusji - robisz awans, pracujesz z tą reprezentacją dalej.

 

Wydaje mi się, że dzisiaj większym problemem od tego co będzie w przyszłym roku, jest problem koronawirusa. Tego jak wszyscy piłkarze dojdą do dyspozycji, kiedy ruszą wszystkie rozgrywki, bo to jest dzisiaj taki bieżący problem. A to, co będzie się działo w przyszłym roku, to wydaje mi się czas pokaże. Widzimy, co się dzieje w Europie, wszyscy czekamy jak na zbawienie, kiedy ruszy liga niemiecka. Z tego co czytam na bieżąco, to prawdopodobny pierwszy termin to 9 maja. Prawdopodobnie w tym terminie jednak nie uda się dojść do porozumienia, żeby wystartowali, więc będzie to termin na pewno środek maja. Trzeba też pamiętać, że tam zgodę musi wyrazić nie tylko Ministerstwo Zdrowia, ale tutaj wypowiadał się premier Bawarii Markus Soeder, który mówi że oddzielnie musi porozmawiać z kanclerz Angelą Merkel. On musi się dowiedzieć jak wygląda sytuacja, wiele nowych informacji dostały kluby o higienie i przede wszystkim o zachowywaniu się podczas rozgrywania tych spotkań w czasie koronawirusa.

 

Kołtoń: Przedłużenie kontraktu Brzęczka do końca roku to tylko zabieg techniczny

 

Podniesiono również liczbę osób, które w czasie meczu mają się znajdować koło stadionu, szatni, plus fotoreporterzy. To będzie około trzysta osób, więc to jest dzisiejszym problemem. Jurek pokazał, że w ciężkich chwilach da sobie radę. Tak jak niektórzy zauważają, że wszyscy piłkarze którzy przyjeżdżali na reprezentację byli w rytmie meczowym. Większość z tych piłkarzy grała w swoim klubie. Dzisiaj trzeba zobaczyć, bo to będzie pierwszy raz w historii piłki taka sytuacja, że ten okres przygotowawczy będzie bardzo krótki. Jeżeli zgody będą wydane na to, żeby wyjść i trenować na stadionach w większych grupach, żeby spróbować pojedynków jeden na jeden, gry pięciu na pięciu, żeby gdzieś w tym mikrocyklu tygodniowym zrobić wytrzymałość specjalną w formie małych gier.

 

Jeżeli będą mogli to robić i „stykać się” w tych pojedynkach jeden na jeden, to tak naprawdę jak policzymy gdyby ruszali 9 maja, to będzie zaledwie osiem, dziewięć, może dziesięć dni na to, żeby tak trenowali. Wtedy zobaczymy, jak poszczególne drużyny dadzą sobie radę, pytań jest dużo. Tak jak się wypowiada szef DFL, czyli niemieckiej Bundesligi, Christian Seibert, który mówi: "No tak, ale jeśli my zaczniemy ligę, a cos się wydarzy, czego nie zaplanujemy, to prawdopodobnie niektóre firmy zgłoszą się po zwrot pieniędzy. Myślę tutaj o prawach telewizyjnych. Prawie 26 klubów będzie miało ogromne problemy finansowe jeżeli ta liga by nie ruszyła. Przekaz jest taki, że raczej wystartuje. Czas pokaże, presję tam ogromną robią Watzke, Rummenigge, którzy podkreślają że to jest praca jak każda inna. Oni chcą wyjść i pracować, ale ta sytuacja nie jest łatwa, a tak jak widzimy jest to pierwsza liga, liga która ruszy i jeden z trzech krajów, gdzie zarażonych koronawirusem jest najwięcej.

 

 

Raport dotyczący koronawirusa TUTAJ

 

Raport dotyczący koronawirusa w sporcie TUTAJ

GM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze