Iwanow: Wielki Ajax był bezradny, czyli jak Twente sensacyjnie zostało mistrzem Holandii

Piłka nożna
Iwanow: Wielki Ajax był bezradny, czyli jak Twente sensacyjnie zostało mistrzem Holandii
fot. PAP
Wielki Ajax był bezradny, czyli jak Twente sensacyjnie zostało mistrzem Holandii

W czasie chaosu i protestów po zakończeniu sezonu w Eredivisie, zbliżających się procesów sądowych po niesprawiedliwych dla wielu klubów rozstrzygnięciach, media w Holandii starają się też poświęcać czas przyjemniejszym tematom. Tworzą podsumowania i wspominają. Tym razem sezon, który zakończył się 10 lat temu, 2 maja 2010 roku.

Jeżeli ten, właśnie przerwany, uznamy za najbardziej kontrowersyjny w historii klubowego futbolu w Holandii, tak i rozgrywki  2009/2010, które relacjonowaliśmy na sportowych antenach Polsatu, były dość osobliwe. Wygrało je bowiem Twente Enschede. Po raz pierwszy i jedyny w historii.

 

To był wspaniały czas „The Tukkers”. Dziś klub, który przecież nie tak dawno grał jeszcze w Lidze Mistrzów, po krachu finansowym dwa lata temu, opuścił elitę. I choć szybko do niej wrócił, w zakończonym sezonie był zespołem walczącym jedynie o utrzymanie.

 

Ale cofamy kalendarz o blisko dekadę. Wiosną 2010 roku faworyzowani piłkarze Ajaksu zrobili wiele, by dopaść Twente, lidera po rundzie jesiennej. Wygrali 12 spotkań z rzędu – w tym ósmego lutego z ekipą z Enschede, w 22. kolejce aż 3:0 – ale mimo to nie byli w stanie jej dogonić. 

 

Zakończyli rozgrywki na drugim miejscu – o punkt mniej niż sensacyjny mistrz z zamieszkanego przez ponad 160 tysięcy ludzi miasta w pobliżu granicy z Niemcami. Trenerem zespołu był – uwaga - były selekcjoner reprezentacji Anglii Steve McClaren, który wsławił tym, że nie awansował do EURO 2008, mimo że miał w swoich szeregach Beckhama, Rooneya, Lamparda, Gerrarda, Owena czy Ferdinanda. Potem długo nazywano „McClownem”.

 

W holenderskim klubie radził sobie jednak fantastycznie, choć jak za chwilę się przekonacie, na gwiazdy pokroju tych, z którymi pracował w Anglii, nie miał oczywiście co liczyć.

Zobacz także: Ziyech oburzony decyzją KNVB. „Ajax powinien wygrać ligę”

 

Podstawowa jedenastka wyglądała bowiem następująco: Sander Boschker – Ronnie Stam, Peter Wisgergof, Douglas, Dwight Tiendalli – Wout Brama, Theo Janssen, Kenneth Perez – Bryan Ruiz, Blaise N’Kufo, Miroslav Stoch. Z ławki wchodził młodziutki Luuk De Jong, który dziś grywa w reprezentacji Oranje i jest „dziewiątką” Sevilli.

 

Pozostali twórcy tego sukcesu dla przeciętnego kibica europejskiej piłki pozostają graczami dość anonimowymi. Pamiętacie z pewnością Kostarykańczyka Ruiza, uczestnika finałów mistrzostw świata, który w kadrze rozegrał ponad 120 spotkań i dobrze radził sobie w Premier League w barwach Fulham czy w Sportingu z Lizbony. W sezonie 2009/2010 strzelił aż 24 gole.

 

Wypożyczonego wówczas z Chelsea dwudziestoletniego reprezentanta Słowacji Stocha albo masywnie zbudowanego pochodzącego z Demokratycznej Republiki Kongo Szwajcara Blaise’a N’Kufo. Może też kreującego wiele akcji zespołu Duńczyka Pereza…

 

Ale Ajax miał wtedy w składzie króla strzelców Luisa Suareza (35 goli w Eredivisie, a we wszystkich rozgrywkach 49!), reprezentantów kraju Maartena Stekelenburga, Demy’ego De Zeuwa czy Urby’ego Emanuelsona, przyszłe belgijskie gwiazdy Tottenhamu Jana Vertonghena i Toby’ego Alderweirelda, Duńczyków Dennisa Rommedahla i 18-letniego wtedy Christiana Eriksena. Różnicę w jakości widać gołym okiem…

 

Trenerem był Martin Jol, który do Amsterdamu trafił po pracy w Anglii (Tottenham) i Bundeslidze (HSV). Posady jednak nie utrzymał. Puchar Holandii to było za mało. Do nowego sezonu Ajax przygotowywał już Frank De Boer.

 

A skoro pojawia się znów wątek trenerski, to wracamy do McClarena. Piłkarze Twente nazywali go „people menager”, ze względu na podejście do piłkarzy. Za sprawy taktyczne odpowiadali stawiający wówczas pierwsze trenerskie kroki byli zawodnicy: Afred Schreuder i Kees Van Wonderen. Ten pierwszy pracował później jako „jedynka” z zespołem mistrza Holandii 2010, ale najbardziej pamiętamy go jako asystenta Juliana Nagelsmanna w Hoffenheim i Erika Ten Haga w Ajaksie.

 

Zresztą, gdy opuścił to drugie miejsce, by objąć już samodzielnie Hoffenheim, od razu wpłynęło to na postawę zespołu z Amsterdamu, która odpadła z Champions League już w fazie grupowej. Van Wonderen jest dziś prawą ręką Ronalda Koemana w reprezentacji Holandii. To także ich nazwiska odegrały olbrzymią rolę w tym pięknym czasie klubu z Enschede.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze