Watten: Chcę wrócić do Katowic!

Siatkówka
Watten: Chcę wrócić do Katowic!
fot. Cyfrasport
Dustin Watten chce wrócić do Katowic, mimo tego jak został potraktowany przez władze klubu.

Dustin Watten stanął w niezwykle trudnej sytuacji. GKS Katowice postawił go przed faktem dokonanym wysyłając drogą mailową pismo, informujące o rozstaniu klubu z zawodnikiem, mimo ważnego kontraktu. Siatkarz mimo wszystko chce nadal reprezentować barwy GieKSy. - Jestem bardzo wdzięczny za minione trzy lata w Polsce. Moim celem jest spędzić kolejny, czwarty rok w waszym kraju, wrócić do Katowic - powiedział.

Bożena Pieczko: Dustin Watten słynie z niezwykłego opanowania. Ciekawe, czy zdołał je utrzymać w czwartek, kiedy dowiedział się, że GKS Katowice rozwiązał z nim kontrakt?

 

Dustin Watten: To bardzo trudna sytuacja. Jest wiele czynników wpływających na nią. W minionym sezonie wszyscy w Katowicach ciężko pracowaliśmy, nawiązaliśmy ze sobą też świetny kontakt. Tworzyliśmy niezwykłą grupę i historię, a kibice okazywali nam ogromne wsparcie. Pokochałem to miejsce. Zostawiłem w tym mieście nie tylko moje rzeczy, ale jest też tam moja dziewczyna. Katowice stały się dla mnie nie tylko miejscem pracy, ale i domem. Kiedy dostałem wiadomość z klubu poczułem się tak, jakby odebrano mi część mojego życia. Starałem się wziąć głęboki oddech i zastanowić się nad możliwym rozwiązaniem, nad tym co się w ogóle dzieje. Nie znam dokładnych szczegółów. Na szczęście mam świetnego agenta, najlepszego w Polsce, więc czuję się nieco spokojniejszy. Nie zmienia to faktu, że to dla mnie bardzo trudne. Jest też wiele osób, które wpływają na tę sytuację. Może nie jestem ekspertem, ale myślę, że nie jest to do końca zgodne z prawem. Jeśli chodzi o mój kontakt z trenerem jest nieco ograniczony do żartów. A co do moich kolegów z drużyny, część z nich powiedziała co nieco w mediach społecznościowych, ale większość z nich obawia się wypowiadać publicznie ze względu na możliwe konsekwencje. Starali się mnie przeprosić za milczenie. Są zaniepokojeni, że jeśli powiedzą coś, być może zostanie to źle odebrane, obawiają się nawet zwolnienia. Mają wiele obaw w tej chwili.

 

W mediach społecznościowych napisał pan, że szantaż pana nie powstrzyma. Co miał pan na myśli?

 

Czuję pewną odpowiedzialność, żeby walczyć również o wizerunek ligi. Amerykanie nie wiedzą za wiele o Polsce. Paul Lotman, który grał
w Resovii, dzielił się z nami wrażeniami. Opisywał PlusLigę jako najlepszą ligę na świecie z najlepszymi kibicami. Uważa, że nie ma lepszego miejsca na świecie do gry w siatkówkę. Przez trzy lata, które spędziłem w waszym kraju, miałem takie same odczucia. Decyzja jaka została podjęta, uderza nie tylko w PlusLigę, ale i w Polaków. Jest wiele niejasności, ale zależy mi na tym jak jest postrzegana liga. Wszyscy, z którymi miałem okazję pracować tak na boisku, jak i poza nim w GKSie, byli zawsze bardzo pomocni, pozytywnie nastawieni, godni zaufania… Chcę więc zrobić coś, żeby taka sytuacja nie miała już nigdy miejsca.

 

Od wiadomości, dotyczącej zerwania kontraktu, minęły dwa dni. Czy sytuacja jakoś się zmieniła? Klub kontaktował się z panem?

 

Jedyny kontakt jaki został nawiązany po moim wyjeździe ograniczył się do wiadomości, którą dostałem około 2 nad ranem czasu w Kalifornii
z zaproszeniem na spotkanie w Katowicach. Po tym, jak się obudziłem, mój agent poinformował mnie, że dostał pismo, które zostało wysłane pod koniec kwietnia, ale z datą z początku marca. Pozostaje więc wiele rzeczy, których nie rozumiem. W ostatnich dniach konsultowałem się nie tylko z polskim, ale też amerykańskim prawnikiem. Według nich mój kontrakt jest ciągle ważny, więc jeśli chodzi o mój plan na przyszły sezon chce wrócić do Katowic. Cały czas staramy się rozwiązać jakoś tę sytuację z moim agentem. Naprawdę nie wiem, co powiedzieć, ponieważ zaproponowaliśmy wiele rozwiązań. Jako zespół podjęliśmy decyzję o obniżeniu naszych kontraktów. Utożsamiamy się z miastem, więc decyzja była dla nas prosta. Usiedliśmy do rozmów i jasno zakomunikowaliśmy zgodę na te cięcia. Były one bardzo duże, o ile nie największe w lidze.

 

ZOBACZ: Upadłe potęgi światowej siatkówki

 

Czy pojawiały się wcześniej niepokojące sygnały, że kontrakt może nie zostać dotrzymany?

 

Byliśmy może zbyt bierni w tych negocjacjach. Staraliśmy się zaproponować inne rozwiązania. Kontakt z klubem jest bardzo trudny. Myślę, że mijają już dwa tygodnie od przedstawienia naszej ostatniej oferty. Na naszym grupowym czacie okazało się, że większość otrzymała swoje pieniądze. Ci, którzy nie przystali na propozycję, czyli ja, trener, Adrian Buchowski i Emanuel Kohut, nie dostaliśmy większości pieniędzy. Zamiast nich otrzymaliśmy pismo, o którym rozmawiamy. Ja dostałem do tej pory pięć z dziesięciu wypłat.

 

Powtarza pan, że chce powrócić do Katowic i reprezentować barwy tego klubu, ale co z zaufaniem po takiej sytuacji?

 

Gram dla moich kolegów z drużyny, dla trenera, dla kibiców GKS, ale też dla polskich kibiców. Polska jest jedynym krajem, w którym nieważne w jakim klubie grasz, kibice wspierają siatkówkę bez podziałów. W naszym klubie pracuje wielu niezwykłych ludzi. Zależy mi tylko na tym, aby wrócić do Katowic, do mojego domu, do moich przyjaciół, oczywiście do dziewczyny. Chce kontynuować grę w najlepszym siatkarskim kraju na świecie. Mam tylko nadzieję, że będę mógł to zrobić. Tak jak już mówiłem, moi prawnicy są przekonani o ważności kontraktu. Chce wrócić i kontynuować pracę, którą wykonaliśmy w minionym sezonie.

 

Podkreśla pan, że pokochał nie tylko Katowice, ale cały kraj. Po czwartkowym wpisie przekonał się pan, że kibice i całe środowisko odwzajemniają to uczucie. Może pan liczyć na wsparcie także innych zawodników i kolegów z drużyny narodowej.

 

To trudne, ale zarazem ciekawe doświadczenie dla mnie. To co szczególnie mi pomaga, to wsparcie kibiców nie tylko z Katowic, ale i Skry, Rzeszowa, Warszawy. Również wielu zawodników okazują mi ogromne wsparcie. Znowu się powtórzę, ale Polacy są kochający, godni zaufania, a jeśli muszą, to walczą. Mam takie samo podejście. Jestem bardzo wdzięczny za minione trzy lata w Polsce. A moim celem jest spędzić kolejny, czwarty rok w waszym kraju, wrócić do Katowic.

 

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

Bożena Pieczko, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze