Zmiany na skoczni, dwuboiści w rozsypce

Inne
Zmiany na skoczni, dwuboiści w rozsypce
fot. Polsat Sport
Czy to ostateczny koniec polskiej kombinacji norweskiej?

Kadra dwuboistów właśnie przestała istnieć, ale prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner wierzy, że ten problem da się rozwiązać. Na szczęście w innych konkurencjach optymizmu jest znacznie więcej. O przyszłość polskiego dwuboju, a także o przyszłość naszych skoków, szefa PZN zapytał Janusz Pindera.

Czy polski dwubój to już tylko historia? Paweł Twardosz, Adam Cieślar i Wojciech Marusarz zakończyli kariery. Tomaszowi Pochwale, trenerowi kadry seniorów tylko teoretycznie został Szczepan Kupczak, bo on teraz będzie się przygotowywał z reprezentacją Czech, a inny z dwuboistów, Piotr Kudzia, chce skoncentrować się tylko na skokach.

 

Janusz Pindera: Mówiąc krótko Panie Prezesie, kadra dwuboistów się rozpadła…

 

Apoloniusz Tajner: Powiedziałbym, że na razie mocno kuleje. Mam nadzieję, że Szczepan Kupczak dobrze przygotuje się do nadchodzącego sezonu i będzie coraz bliżej światowej czołówki, a Kudzia jednak pozostanie przy kombinacji. Liczę też, że już wkrótce do seniorskiej kadry powoli znaczną pukać najzdolniejsi juniorzy. Oczywiście to kwestia czasu, na przyszłoroczne MŚ w Oberstdorfie dobrej drużyny raczej nie złożymy, ale na igrzyska w Pekinie (2022) już tak. Jestem optymistą, mamy zdolną młodzież.

 

Jeszcze nie ta dawno wydawało się, że ci którzy teraz kończą kariery osiągną znacznie więcej. W ubiegłym roku Polacy zajęli przecież ósme miejsce w sztafecie podczas MŚ w Seefeld, zapracowali więc na ministerialne stypendia. A mimo to rezygnują.

 

Stypendia są tylko na rok, więc już się skończyły, a z czegoś trzeba żyć. Tym bardziej, że sponsorów dla dwuboju trzeba ze świecą szukać. Do tego ci, którzy odchodzą chyba zrozumieli, że o sukcesy będzie im coraz trudniej, więc rozumiem ich decyzje.

 

Polski olimpijczyk zakończył karierę

 

A co w tej sytuacji z trenerem Pochwałą?

 

To już postanowione, rozstajemy się.

 

Dlaczego kombinacja klasyczna ma tak pod górkę, czy dlatego że wszystkie oczy (w tym sponsorów) zwrócone są na skoczków?

 

Nie w tym rzecz. Winny jest system finansowania trenerów, a właściwie jego brak. Trening dwuboisty jest ciężki, osobno skoki, osobno biegi, a to wymaga czasu. A kluby są biedne, nie stać ich by płacić trenerom tyle, by w pełni mogli poświęcić się tylko tej pracy. Trenerów tak naprawdę trzyma przy tej pracy jedynie pasja, a tej na talerz nie nalejesz, rodziny nie utrzymasz. Mówiąc krótko brakuje fachowców, a tym samym nie można liczyć na kluby, że będą dostarczać dobrze wyszkolonych zawodników do centralnego szkolenia. I koło się zamyka. Pamiętajmy też, że sport dzieci i młodzieży w naszym kraju spoczywa na barkach samorządów. A te w czasach koronawirusa będą miały inne priorytety, więc trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że będzie jeszcze gorzej niż było.

 

Jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

 

Trenerzy muszą jeździć na konkursy młodych skoczków i tam szukać kandydatów na mistrzów dwuboju. A jak znajdą namawiać, rozmawiać z rodzicami.

 

Trenerski nos chyba nie wystarczy?

 

 Adam Małysz, dyrektor do spraw skoków i kombinacji klasycznej w PZN wpadł na pomysł, by uczestnicy konkursów Lotos Cup, minimum dwa razy w sezonie brali udział w rywalizacji dwuboistów. To chyba najlepsza i najskuteczniejsza formuła szukania przyszłych mistrzów tej dyscypliny. Nie każdy musi być skoczkiem.

 

Spora zmiana! Poznaliśmy kadrę skoczków na sezon 2020/21

 

A propos skoczków, nie ma już kadry B?

 

Jest połączona kadra A i B pod wodzą Pawła Dolezala. Jestem przekonany, że nikt na tym nie straci. Mamy też nowego trenera juniorów, został nim Zbyszek Klimowski, od 12 lat związany z kadrą A. Nie ukrywam, że w związku z tym liczę na lepsze wyniki juniorów niż ostatnio.

 

Tegoroczna Letnia Grand Prix się odbędzie?

 

Tego nikt nie wie, jest w planach, ale to się dopiero okaże. Planujemy zacząć w Wiśle 20 sierpnia, choć osobiście wolałbym ten pierwszy konkurs rozegrać we wrześniu.

 

Kadra Polski po pierwszych skokach w Szczyrku

 

A nasze młode panie już rozpoczynają skakanie w Szczyrku…

 

Jak mamy obiekty otwarte, to można trenować. Tym bardziej, że nasze kadrowiczki muszą się jeszcze dużo uczyć, by robić systematyczne postępy, na co Łukasz Kruczek, trener żeńskiej kadry bardzo liczy. Ale skoczkowie mają jeszcze czas, za wcześnie na skakanie, nawet to treningowe, choć Stefan Horngacher zaczynał już w kwietniu.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze