Był ikoną Nowego Jorku, przegrał z koronawirusem

Sporty walki
Był ikoną Nowego Jorku, przegrał z koronawirusem
fot. PAP
Był ikoną Nowego Jorku, przegrał z koronawirusem

W jego barze bywali wybitni aktorzy i najwybitniejsi bokserzy, bo Jimmy’s Corner to miejsce wyjątkowe na mapie Nowego Jorku. W czwartek Jimmy Glenn, były pięściarz i znany trener przegrał długą walkę z koronawirusem. W sierpniu skończyłby 90 lat.

Nowojorczyk Lou DiBella, bokserski promotor, przyjaźnił się z Glennem ponad 30 lat. Jego zdaniem Glenn był legendą i ikoną NYC. Nie dlatego jednak, że był wielkim bokserem (bo nie był), że miał niesamowity pub, jakiego ze świecą szukać (co akurat jest prawdą), ale dlatego, że to był prostu wyjątkowo uczciwym i dobrym człowiekiem. Miał złote serce na dłoni i wszyscy, którzy go poznali mogą to potwierdzić.

 

Jimmy Glenna i jego „Jimmy’s Corner” poznałem 16 lat temu. W maju 2004 Andrzej Gołota walczył z Chrisem Byrdem w nowojorskiej Madison Square Garden, byłem wysłannikiem „Rz” na ten pojedynek. Pub ten odkryli wcześniej i zaprowadzili mnie tam  ówcześni dziennikarze „Przeglądu Sportowego” , Sebastian Szczęsny i Tomek Kiryluk. Wrażenie było niesamowite, całe ściany pokryte plakatami z najsłynniejszych walk w historii zawodowego boksu i wycinkami z gazet sprzed kilkudziesięciu lat. Były rękawice, którymi nokautowali rywali herosi ringów, był nawet stary gong z dawnej Madison Square Garden.

Zobacz także: Polska odpowiedź na Mayweather - McGregor. Bokser zmierzy się w ringu z zawodnikiem MMA

 

Jak ktoś mądrze napisał: ten pub jest hołdem dla boksu i miłym miejscem dla szukających w tej okolicy (Time Square) whiskey i piwa w rozsądnych cenach.

 

A Jimmy Glenn od blisko pół wieku był tam człowiekiem instytucją, nie tylko właścicielem, ale też partnerem do niekończących się rozmów o boksie.

 

Tam też poznał swoją polską żonę, która zmarła kilka lat temu. Owocem tego związku jest Adam Glenn, absolwent Harvardu, prawnik z wykształcenia, który wtedy, 16 lat temu, powitał nas czystą polszczyzną. – Chłopaki , czego się napijecie ? zagadnął z uśmiechem na ustach.

 

Dwa lata po mojej pierwszej wizycie w Jimmy’s Corner, Jimmy Glenn stał w Siedlcach w narożniku Imamu Mayfielda, który po wyrównanej walce przegrał nieznacznie z Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem. Był nie tylko znanym trenerem, który fachu uczył się od najlepszych, ale też cenionym cutmanem. Pracował między innymi z Nazimem Richardsonem. Ale jego prawdziwą miłością był chyba „Jimmy’s Corner”.

 

W styczniu 2016 roku, gdy byłem tam po raz ostatni ( przy okazji walki Artura Szpilki z Deontay’em Wilderem) przyszedł późnym wieczorem o laseczce. Jak zawsze elegancki, uśmiechnięty, wszystkim życzliwy. Był już wtedy po udarze. Pamiętam, że odwiedził go wtedy Egis Klimas, znany menedżer rosyjskojęzycznych pięściarzy (między innymi Wasyla Łomaczenki i Ołeksandra Usyka) i długo czymś  rozmawiali.

 

Jimmy Glenn urodził się w Południowej Karolinie, ale od 1944 roku mieszkał już w Nowym Jorku. Tu boksował (przegrał m. innymi z Floydem Pattersonem, późniejszym zawodowym mistrzem świata wagi ciężkiej), pracował jako trener, na 42 ulicy otworzył pod koniec 1970 roku Times Square Boxing Club, gdzie okazjonalnie trenował nawet Muhammada Alego, swojego dobrego kumpla. Tu wreszcie, dwie ulice obok, na West 44th Street znalazł w 1971 roku bar w którym królował przez blisko pół wieku.  

 

- Ojciec miał niesamowite życie. Był częścią historii Nowego Jorku. Choć sam nie był przecież gwiazdą przyjaźnił się z wielkimi gwiazdami, to oni bywali u niego. W Jimmy’s Corner bywał Frank Sinatra, Muhammad Ali, Michael Jordan, Sammy Davis Jr, Robert De Niro. Długo byłoby wymieniać. Przecież to tu kręcono część scen do „Wściekłego Byka”. Dorastałem w tym barze, pracowałem tam od chwili kiedy byłem wystarczająco dorosły, by temu podołać. To zawsze był mój dom, tak jak dom moich rodziców – mówi po śmierci ojca 39 letni Adam Glenn. I jak twierdzi jest oczywiste, że dalej będzie tam pracował.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze