Hurkacza poniosło, a Roddick kpi. Może zazdrości?

Tenis
Hurkacza poniosło, a Roddick kpi. Może zazdrości?
fot. CyfraSport
Hubert Hurkacz walczy o triumf na Florydzie

W pierwszym meczu UTR Pro Challenge Florida Hubert Hurkacz pokonał Amerykanina Tommy'ego Paula. Po ostatniej piłce polskiego tenisistę nieco poniosło, zaczął bowiem pozdrawiać publiczność, tak, jak zazwyczaj robią to zwycięzcy spotkań na turniejach ATP. Zachowanie wrocławianina było zwykłym odruchem, szybko zorientował się, że nie bardzo jest do kogo machać rakietą, bo kort w West Palm Beach rozłożony jest w szczerym polu i trybun nie ma. Hurkacz stał się jednak obiektem kpin Andy'ego Roddicka.

Turniej w West Palm Beach jest jednym z pierwszych po wybuchu pandemii koronawirusa, która sparaliżowała nie tylko tenisowy kalendarz na 2020 rok. Czterej zaproszeni tenisiści grają na prywatnym korcie. Nie ma sędziów liniowych, nie ma dzieci podających piłki. Przy serwisie każdy zawodnik może dotykać tylko tych piłek, które są przygotowane dla niego i specjalnie oznakowane. Mecz toczy się do dwóch wygranych setów, rozgrywanych do czterech gemów. Impreza jest transmitowana, m.in. przez Polsat Sport, ale odbywa się bez udziału publiczności.

 

Hurkacz na moment o tym zapomniał, lub po prostu, jego zachowanie było oznaką tęsknoty za wielkimi kortami, trybunami i... kibicami. Roddick tego nie rozumie? A może trochę zazdrości tenisistom, którzy nareszcie mogli sobie trochę pograć. Na Twitterze Amerykanin zamieścił film pokazujący zachowanie Hurkacza i porównał Polaka do słynnych komików.

 

- To była komedia, jak z udziałem Chrisa Rocka, Dave'a Chapelle'a i Robina Williamsa. Komiczny gest. To machanie w stronę trybun było czymś niesamowitym - napisał słynny tenisista.

 

 

W drugim piątkowym spotkaniu Hurkacz uległ Serbowi Miomirowi Kecmanowiciowi, więc powodów do "pozdrawiania publiczności" nie miał. W sobotę Polak zagra z Amerykaninem Reillym Opelką, być może nawet dwa razy, bo obaj mają szansę na awans do finału pokazowej imprezy na Florydzie. Jeżeli go wywalczą, to będą rywalizować dwukrotnie w ciągu kilkudziesięciu minut. Jeśli wrocławianinowi nie uda się grać o zwycięstwo w całym turnieju, będzie walczyć o trzecie miejsce. A my, kibice oglądający te pojedynki w Polsacie Sport, tak czy inaczej będziemy czekać na pozdrowienia od najlepszego obecnie polskiego tenisisty. A z reguły pozdrawia tylko zwycięzca.

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze