Giganci: dogrywka. Największe siatkarskie zespoły XXI wieku

Siatkówka
Giganci: dogrywka. Największe siatkarskie zespoły XXI wieku
fot. CyfraSport
Kto zostanie najlepszą drużyną XXI wieku?

Po wyborze największego siatkarza w XXI wieku, czyli ostatnich lat, postanowiliśmy pójść za ciosem i zaproponować Wam wybór największej drużyny 20-lecia. Minione dwie dekady obfitowały w sukcesy męskiej siatkówki – czy wyżej cenicie krajowe rozgrywki i regularność najbardziej utytułowanych ekip, czy jednak na pierwszym miejscu musi być reprezentacja? Pierwsze głosowanie już w poniedziałek 11 maja.

Wybór wydaje się być prosty – dwa mistrzostwa świata dają wystarczające argumenty, a jednak nawet w wewnętrznym głosowaniu, przygotowując kandydatów dla Waszego wyboru, mieliśmy rozterki. Wszak w naszej ocenie liczą się nie tylko suche wyniki, ale styl gry, dobór indywidualności, a także pewne sentymentalne przywiązanie. Wielu z nas ma bowiem słabość do ekipy Raula Lozano, od której zaczęły się międzynarodowe seniorskie sukcesy biało-czerwonych.

 

Bez Euro mistrzów

 

Także drużyny klubowe mają jednak mocen atuty. Z czasem do Polski zaczęli przyjeżdżać coraz ciekawsi obcokrajowcy i dzięki temu kolejni mistrzowie mogliby przeciwstawić się niejednej drużynie narodowej. Dodatkowo często w ekipach Mostostalu, Skry, Resovii, czy ZAKSY powtarzają się te same nazwiska reprezentantów, medalistów najważniejszych imprez.

 

Ostatecznie postanowiliśmy więc wybrać osiem zespołów, cztery klubowe i cztery reprezentacyjne. W tym drugim zestawieniu głosami ekspertów odpadła drużyna mistrzów Europy z 2009 roku. Być może zaważył na tym fakt, że już rok później Daniel Castellani został zwolniony ze stanowiska, po tym jak biało-czerwoni zawalili mistrzostwa świata 2010.

 

Do wyboru pozostają więc medaliści światowego czempionatu oraz zwycięzcy Ligi Światowej 2012. Niestety wspólnym mianownikiem wszystkich drużyn jest brak medalu olimpijskiego, ale na szczęście ekipa Vitala Heynena wciąż czeka na swoją szansę. Zresztą słabszy występ w 2012 roku spowodował, że niektórzy z naszych ekspertów głosowali za skreśleniem właśnie drużyny Andrei Anastasiego.

 

Tylko klubowe sympatie?

 

W zestawieniu klubowym największym problemem było postawienie jasnej granicy, kończącej dany zespół. O ile w przypadku PGE Skry Bełchatów uznaliśmy, że będą to zmiany poszczególnych trenerów, o tyle w przypadku Asseco Resovii Rzeszów roszady między poszczególnymi zespołami mistrzowskimi były spore, ale trenerem cały czas pozostawał Andrzej Kowal.

 

Jeszcze inaczej wyglądała z sytuacja ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która w niemal niezmienionym składzie wywalczyła trzy mistrzostwa w cztery lata, ale z dwoma różnymi włoskimi trenerami. Najbardziej klarowny był za to wybór pierwszej drużyny-kandydata, bowiem Mostostal z początku wieku to ekipa jednego trenera, grająca w niemal identycznym składzie i której czas największych sukcesów zamknął się w 2003 roku. Mamy nadzieję, że o Waszych głosach nie będą decydowały tylko sympatie klubowe.

 

Przypomnijmy zasady - w danym dniu głosujemy na jedną drużynę. Przegrywający odpada. W kolejnej fazie zwycięzcy spotkają się w półfinałach, a w niedzielę czeka nas wielki finał zabawy.

 

Oto więc nasi kandydaci do miana największej drużyny XXI wieku i ich rozstawienie:

 

1/4 finału

Drużyna Antigi – Asseco Resovia Rzeszów Kowala 2012-15

Drużyna Heynena – ZAKSA K-K De Giorgiego i Gardiniego 2015-19

Drużyna Lozano – Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle Wspaniałego 2000-03

Drużyna Anastasiego – PGE Skra Bełchatów Nawrockiego 2009-12

 

Mostostal Azoty Kędzierzyn-Koźle trenera Wspaniałego 2000-2003

 

Ekipa Waldemara Wspaniałego to twór końca jeszcze poprzedniego dziesięciolecia. Już w 1997 roku Mostostal wywalczył wicemistrzostwo Polski, a rok później triumfował w rodzimych rozgrywkach. Niemniej to z początkiem Polskiej Ligi Siatkówki zaczęliśmy odliczać czas nowej ery polskiego volleyballa klubowego, ery dążenia do pełnego profesjonalizmu i podnoszenia jakości krajowych rozgrywek. Znakiem tamtych czasów był właśnie Mostostal, który wywalczył pierwsze cztery mistrzostwa w nowej rzeczywistości.

 

Do złotych medali ligowych siatkarze z Kędzierzyna-Koźla dorzucili trzy Puchary Polski, trzecie miejsce w Pucharze CEV oraz trzecie miejsce w Lidze Mistrzów. Na tamte czasy był to kosmiczny dorobek. Podobnie jak konstelacja gwiazd zebrana przez Wspaniałego: Marcin Prus, Michał Chadała, Piotr Lipiński, Robert Szczerbaniuk, Jarosław Stancelewski, Sławomir Gerymski, Sebastian Świderski, Paweł Papke – wszyscy oni przez lata stanowili o sile polskiej siatkówki klubowej i reprezentacyjnej.

 

W kraju być może największą gwiazdą był wówczas Papke, ale ostatecznie to Świderski zrobił karierę międzynarodową, zostając wicemistrzem świata i przez lata z powodzeniem występując we włoskiej lidze. Po latach Świderski wrócił do Kędzierzyna-Koźla najpierw jako zawodnik, następnie trener i w końcu aktualny prezes klubu.

 

PGE Skra Bełchatów trenera Nawrockiego 2009-12

 

Ekipa Jacka Nawrockiego poniekąd wygrała w wewnętrznej rywalizacji bełchatowskich zespołów mistrzowskich. W latach 2005-2011 Skra zdominowała rywalizację w PlusLidze seryjnie zdobywając mistrzostwo kraju. Zmieniali się rywale, ale mistrz pozostawał w Bełchatowie. A jednak to zespół z końcówki tego okresu pozostawił w tyle drużyny trenerów Ireneusza Mazura i Daniela Castellaniego.

 

Kompania Nawrockiego we wspomnianym okresie wywalczyła trzy tytuły mistrzowskie, trzy Puchary Polski, dwa medale Klubowych Mistrzostw Świata oraz dwa medale Ligi Mistrzów. I właśnie srebro Champions League w 2012 roku, kiedy Skra przegrała w niesamowicie dramatycznych okolicznościach po tie-breaku z Zenitem Kazań, spowodowało, że wydłużyliśmy erę tej drużyny o jeden sezon, bowiem Skra w 2012 roku została już zdetronizowana na krajowym podwórku i przegrała w finale PlusLigi z Asseco Resovią Rzeszów.

 

W dodatku co to był za skład! W PGE Skrze w tym czasie występowali: Michał Bąkiewicz, Jakub Jarosz, Dawid Murek, Daniel Pliński, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek, Paweł Woicki, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski, Karol Kłos, Michał Winiarski i oczywiście Mariusz Wlazły. A do tego zagraniczny zaciąg: Stephane Antiga, Miguel Angel Falasca i zaczynający karierę Aleksandar Atanasijević.

 

Asseco Resovia Rzeszów trenera Kowala 2012-15

 

Zespół Andrzeja Kowala przez lata skradał się za plecami PGE Skry. Jeszcze z Ljubomirem Travicą na ławce Resovia awansowała do finału rozgrywek ligowych, ale przegrała z bełchatowianami. W 2011 nastąpiła zmiana szkoleniowca i Kowal przejął stery drużyny, a po roku w Rzeszowie świętowano mistrzostwo Polski i finał Pucharu CEV. W kolejnym roku Resovia dołożyła ponowne mistrzostwo oraz finał Pucharu Polski. W 2014 roku nastąpił rewanż i rzeszowski zespół przegrał w finale PlusLigi ze Skrą, ale z kolei 2015 rok okazał się najbogatszy w sukcesy.

 

Resovia wywalczyła siódme mistrzostwo w historii klubu, trzecie z ciągu czterech lat. W sezonie regularnym przegrała tylko cztery mecze, a do tego awansowała do finału Pucharu Polski i Ligi Mistrzów. W Berlinie podopieczni Kowala pokonali Skrę i przegrali tylko z Zenitem Kazań, najlepszym klubem ostatnich lat na świecie.

 

Co ciekawe, mimo sukcesów, skład Resovii zmieniał się w ciągu tych czterech lat znacząco. W pierwszym sezonie mistrzowskim podstawą drużyny byli: Lukas Tichacek, Georg Grozer, Piotr Nowakowski, Wojciech Grzyb, Grzegorz Kosok, Paul Lotman, Oleg Achrem i Krzysztof Ignaczak, a w składzie byli także Maciej Dobrowolski i Mateusz Mika. W kolejnym sezonie doszli Rafał Buszek, Zbigniew Bartman, Jochen Schops i Nikola Kovacević. W następnych rozgrywkach pojawili się zaś Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Peter Veres, Nikołaj Penczew i młodziutcy Michał Kędzierski oraz Mateusz Masłowski. Wreszcie w ostatnim sezonie z rozpatrywanego okresu odeszli Grzyb, Kosok, Masłowski i Veres, a przyszli Dawid Dryja, Marko Ivović, Michał Żurek i Russell Holmes.

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle trenerów De Giorgiego i Gardiniego 2015-19

 

Ostatnia z drużyn klubowych to hegemonii najświeższych rozgrywek – mistrzostwo do Kędzierzyna-Koźla wróciło po 13 latach w 2016 roku i zostało w tej metropolii na kolejne lata. Trzy mistrzostwa w cztery sezony, do tego dwa Puchary i jeden Superpuchar Polski, wicemistrzostwo kraju i finał Pucharu Polski oraz czwarte miejsce w Lidze Mistrzów robią wrażenie. A przecież także w niedokończonych ostatnich rozgrywkach ZAKSA prowadziła w tabeli z szansami na kolejny medal PlusLigi.

 

W Kędzierzynie-Koźlu skład bazował na rozgrywającym Benjaminie Toniuttim, atakującym Dawidzie Konarskim, przyjmujących Kevinie Tillie, Samie Deroo i Rafale Buszku, środkowych Juriju Gładyrze i Łukaszu Wiśniewskim oraz libero Pawle Zatorskim. W kolejnych latach błyszczeli także Mateusz Bieniek, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, David Smith i Kamil Semeniuk.

 

Drużyna Lozano

 

Raul Lozano przybył do Polski w 2005 roku. Już w debiutanckim sezonie od razu wprowadził nas na czwarte miejsce w Lidze Światowej i piąte w mistrzostwach Europy, choć mogło być jeszcze lepiej, bowiem w tych pierwszych rozgrywkach Polacy wygrali 9 meczów, w tym dwa razy pokonali Serbię i Czarnogórę i awansowali do finałów rozgrywanych w Belgradzie. Tam pokonali Kubę 3:2 i po dramatycznym boju ulegli gospodarzom w półfinale 2:3, a następnie w meczu o brąz ponownie 2:3 i 13:15 w tie braku Kubie. W mistrzostwach Europy zaś biało-czerwoni musieli zagrać bez kontuzjowanego Pawła Zagumnego i przegrali w grupie z Rosją oraz Włochami.


Już rok później jednak ekipa Lozano sięgnęła po wicemistrzostwo świata, przegrywając w finale z Brazylią. Biało-czerwoni zagrali kapitalny turniej, który, jak się później okazało, odmienił polską siatkówkę. To był największy sukces reprezentacji Lozano, który na koncie ma także czwarte i piąte miejsce w Lidze Światowej oraz ćwierćfinał igrzysk olimpijskich w Pekinie.


To właśnie pod skrzydłami Lozano gwiazdami światowego formatu stali się Michał Winiarski, Piotr Gruszka, Daniel Pliński, Paweł Zagumny, Wojciech Grzyb, Łukasz Żygadło, Mariusz Wlazły, Łukasz Kadziewicz, Grzegorz Szymański, Sebastian Świderski, Piotr Gacek i Michał Bąkiewicz, a więc srebrni chłopcy z Japonii.


Drużyna Anastasiego


Andrea Anastasi przychodził do Polski jako mistrz świata i mistrz Europy z czasów kariery zawodniczej oraz już utytułowany trener, dwukrotny mistrz Europy, dwukrotny zwycięzca Ligi Światowej i brązowy medalista igrzysk olimpijskich. W Polsce miał odbudować drużynę po nieudanych mistrzostwach świata z 2010 roku i przygotować zespół na igrzyska olimpijskie w Londynie. Zanim do nich doszło wywalczył brąz Ligi Światowej i brąz mistrzostw Europy 2011, a następnie złoto Ligi Światowej 2012.


To był najlepszy turniej tamtej ekipy, a forma Polaków w Sofii nastraszyła najlepszych. Wówczas w biało-czerwonych barwach błyszczeli srebrni chłopcy Lozano – Winiarski, Zagumny i Żygadło, a do nich dołączyło już nowe pokolenie – Piotr Nowakowski, Grzegorz Kosok, Bartosz Kurek, Jakub Jarosz, Zbigniew Bartman, Łukasz Wiśniewski, Michał Kubiak, Michał Ruciak, Krzysztof Ignaczak, Paweł Zatorski i Marcin Możdżonek.


Niestety w stolicy Wielkiej Brytanii ekipa Anastasiego zawiodła i znów nie przebrnęła ćwierćfinału igrzysk. Włoch utrzymał się na stanowisku, ale zajęciu 9. miejsca w mistrzostwach Europy został zwolniony rok po igrzyskach.


Drużyna Antigi


Po odejściu Anastasiego trwały przygotowania do mundialu, który miał się odbyć w Polsce. Rozważano wiele kandydatur, ale ostatecznie postawiono na wciąż aktywnego siatkarza, Stephane'a Antigę. Francuz miał za zadanie zebrać dwa pokolenia zawodników z poprzednich udanych turniejów, stąd w jego ekipie na mistrzostwa świata znaleźli się: Nowakowski, Winiarski, Zagumny, Wlazły, Kubiak, Ignaczak, Zatorski i Możdżonek, ale także nowe twarze: Dawid Konarski, Karol Kłos, Andrzej Wrona, Fabian Drzyzga, Mateusz Mika i Rafał Buszek.


Tak zmontowana drużyna przegrała tylko jeden mecz, z Amerykanami, a w finale rozbiła ówczesnych mistrzów świata, Brazylijczyków. Polacy po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, a w kraju zapanowała siatkarska euforia.

 

W kolejnym sezonie drużyna zajęła czwarte miejsce w Lidze Światowej oraz odpadła w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Celem były jednak igrzyska, na których Polacy znowu zatrzymali się na ćwierćfinale. I to był koniec ery Antigi.

 

Drużyna Heynena

 

Ostatnia nasza ekipa to wciąż aktualni mistrzowie świata i kandydaci do olimpijskiego medalu. Tym razem do igrzysk przygotowują się pod okiem Vitala Heynena, który odziedziczył drużynę po Antidze i epizodzie Ferdinando De Giorgiego.

 

Już w pierwszym roku Belg postawił na kilku nowych siatkarzy i do utytułowanych Nowakowskiego, Konarskiego, Kurka, Drzyzgi, Kubiaka i Zatorskiego powołał Artura Szalpuka, Damiana Schulza, Damiana Wojtaszka, Grzegorza Łomacza, Aleksandra Śliwkę, Jakuba Kochanowskiego, Bartosza Kwolka oraz Mateusza Bieńka i pojechał z nimi na mundial do Bułgarii. W Sofii, a następnie po przenosinach w Turynie, Polacy ponownie okazali się najlepsi na świecie i wywalczyli drugie z rzędu mistrzostwo świata.

 

W kolejnym sezonie biało-czerwoni dołożyli do tego brąz mistrzostw Europy i drugie miejsce w Pucharze Świata, a w międzyczasie zajęli trzecie miejsce w Lidze Narodów. Teraz przed nimi igrzyska w Tokio, ale już w 2021 roku.

 

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze