Celt: Widzę ten sezon w czarnych kolorach. Jest mnóstwo problemów

Tenis
Celt: Widzę ten sezon w czarnych kolorach. Jest mnóstwo problemów
fot. PAP
Zdaniem Dawida Celta dokończenie tegorocznego sezonu w światowym tenisie będzie bardzo trudne.

- Nie wyobrażam sobie np. organizacji turnieju Roland Garros w Paryżu, ale bez udziału zawodników z Argentyny czy ze Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia tych największych, granie bez publiczności byłoby nieco na siłę. To ludzie, którzy osiągnęli wiele i zarobili mnóstwo pieniędzy. Nie potrzebują grania wyłącznie dla zarobków - przyznał kapitan kobiecej reprezentacji Polski, Dawid Celt.

Krystian Natoński: Jak tenisiści mogą poradzić sobie w dobie pandemii? Jest to globalny sport, który wiąże się z podróżowaniem, a jak wiadomo - podróżować nie można.
 
Dawid Celt: Każdy w tym trudnym czasie musi radzić sobie na własny sposób. Podróżowanie, rozgrywanie turniejów, rywalizacja, czyli to, do czego zawodnicy są przyzwyczajeni, w tej chwili odpada. Wszyscy czekamy, nikt tak naprawdę nie wie, ile to jeszcze potrwa. Wszystko wiąże się z możliwością swobodnego poruszania się. Jeżeli takowa możliwość wróci, myślę, że turnieje szybko wrócą do kalendarza rozgrywek. Na razie nie zanosi się na to. Władze tenisa ogłosiły, że do końca lipca sezon jest wstrzymany. Docierają do mnie informacje, że w wakacje włodarze światowego tenisa podejmą decyzję, czy grać w tym sezonie, czy nie. Wiele podmiotów jest przeciwko temu, aby grać bez kibiców. Jest dużo znaków zapytania.
 
 
Nie ulega wątpliwości, że tenis lubi ciszę, więc chyba ten brak publiczności będzie najmniej przeszkadzał zawodnikom.
 
Ja myślę, że to jest doraźne rozwiązanie - kilka miesięcy, kilka turniejów możemy w ten sposób rozegrać. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że tenis to ogromne pieniądze. Organizatorzy tych największych imprez opierają sporą część dochodów na kibicach. Na Wimbledonie dziennie przez korty przetacza się około 40-45 tysięcy ludzi. Wciągu dwóch tygodni daje to liczbę pół miliona. Sprzedaż biletów, sprzedaż pamiątek, gastronomia - to jest mnóstwo pieniędzy, więc to nie jest tak, że tenis lubi ciszę. Nie spotkałem się z tenisistką lub tenisistą, który powiedziałby, że lubi grać przy pustych trybunach. Na pewnym poziomie jest to sytuacja trudna do zaakceptowania.
 
Sport na tym poziomie to biznes. Wiele takich turniejów bez kibiców oznacza wielomilionowe straty organizatorów.
 
Ja myślę, że tenis sobie poradzi. Najgorzej będą miały te małe turnieje, które tak naprawdę funkcjonują z roku na rok i ich przychody nie są tak duże, aby zabezpieczyć się na dłuższy okres. Jestem absolutnie spokojny o te największe imprezy i tutaj nie widzę żadnego zagrożenia.
 
Rafael Nadal przyznał, że on nie wyobraża sobie rywalizacji w tym sezonie...
 
Nie wyobrażam sobie np. organizacji turnieju Roland Garros w Paryżu, ale bez udziału zawodników z Argentyny czy ze Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia tych największych, granie bez publiczności byłoby nieco na siłę. To ludzie, którzy osiągnęli wiele i zarobili mnóstwo pieniędzy. Nie potrzebują grania wyłącznie dla zarobków. Ja to też widzę w czarnych kolorach i ciężko mi wyobrazić sobie, aby ten sezon dokończyć. Problemów jest mnóstwo.
 
Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze