Akademia Łukasza Piszczka wyprzedziła Bundesligę

Piłka nożna
Akademia Łukasza Piszczka wyprzedziła Bundesligę
fot. Cyfrasport
W Akademii BVB Łukasza Piszczka ( w środku) Michał Zioło jest trenerem i koordynatorem młodzieży.

Akademia BVB im. Łukasza Piszczka z Goczałkowic Zdrój stała się... kierunkowskazem dla Akademii Borussii w Niemczech w aspekcie powrotu najmłodszych piłkarzy do treningów. Michał Zioło opowiedział dla Wirtualnej Akademii Piłkarskiej w jaki sposób funkcjonuje szkółka w czasach pandemii.

Michał Zioło i Łukasz Piszczek znają się od 15 roku życia. Z Gwarkiem Zabrze zdobywali Mistrzostwa Polski do lat 17 i do lat 19. Od 2013 roku jest trenerem i koordynatorem młodzieży w BVB Fussballschule.

Tomasz Krochmal: Jako akademia funkcjonujecie na warunkach fundacji?

Michał Zioło: Tak, my jesteśmy częścią Fundacji Akademia Łukasza Piszczka. Oficjalnie jesteśmy zarejestrowani jako fundacja. Jednak nie dość, że jesteśmy jedyną akademią BVB poza Niemcami, to nie działamy na zasadach franczyzy tak, jak to w wielu przypadkach bywa. Jesteśmy oddziałem Borussii, otrzymujemy od nich wsparcie finansowe, sprzęt, a ja jestem zatrudniony od kilku lat w klubie. Tak, więc jesteśmy prawdziwą Akademią klubu z Dortmundu, dzięki inicjatywie Łukasza Piszczka.

Zatem jak działacie w obecnym czasie?

Jeśli chodzi o strukturę sportową i merytoryczną, działamy zgodnie z etapami odmrożenia sportu. Zgodnie z rozporządzeniem zaczęliśmy trenować od 4 maja w małych, 6-osobowych grupach, a po dwóch tygodniach już większe grupy, zgodnie z wytycznymi co do ilości osób przebywających na boisku. Dojeżdżają do nas chłopcy z całego regionu, choć jesteśmy objęci „geotargetowaniem”. Najmłodsza kategoria wiekowa to chłopcy z okolicy do 50 km od Akademii, a potem im starsza kategoria wiekowa, tym delikatnie zwiększony obszar. Zasadniczo pracujemy z dziećmi z całego województwa.

Reżim sanitarny taki jak u seniorów? Brak szatni?

Dokładnie tak, brak szatni. Mamy nowy budynek, z którego nie możemy korzystać. Natomiast dla nas to nie jest nowość, bo cały czas trwała budowa, dzieci już przyjeżdżały przebrane na trening i odjeżdżały zaraz po. Teraz mamy tak samo. Toalety są na zewnątrz.

Pełna dezynfekcja, zachowanie odległości, a trening skrócony z 90 do 60 minut ze względu na ilość osób i intensywność...

Witamy się i żegnamy „nogami”, chociaż sam złapałem się na tym, że chciałem „zbić piątkę” z jednym z naszych podopiecznych, ale szybko mi przypomniał, jakie panują obecnie reguły.

Najmłodsza wasza kategoria to U-8 ? Ile jest grup i łącznie zawodników?

Są 4 kategorie wiekowe. Łącznie 58 dzieci. Najmłodsza to U-8. W tym pierwszym etapie odmrażania podzieliliśmy te 4 kategorie na 24 godziny jednostek treningowych, tak aby każda grupa (5-6 osobowa) miała 2 jednostki treningowe w tygodniu.

Dla porównania w Dortmundzie jest niecałe 300 osób we wszystkich kategoriach wiekowych, ale wiadomo, że nie chodzi o ilość, chodzi o jakość. U nas też wraz z napływem tego najmłodszego rocznika, naturalnie będzie zwiększała się liczba trenujących chłopców.

Wszyscy chcieli od razu uczestniczyć, czy jednak część pozostała w domach?

Jak skierowaliśmy pytanie do rodziców, co do wznowienia treningów, otrzymaliśmy od razu 58 odpowiedzi na „tak”. Szczerze mówiąc byliśmy pozytywnie zaskoczeni takim feedbackiem, ale to pokazuje, jaki głód piłki był już u dzieci.

A jak obecnie wyglądają finanse Akademii? Wsparcie miasta, sponsorzy, czy coś się zmieniło?

Na razie nasza w tym rola, osób zarządzających, aby nie miało to wpływu na działanie Akademii.

Składki członkowskie zostały zawieszone na czas pandemii. A za marzec i maj, gdzie treningi mają mniejszy wymiar, więc te kwoty zostały też odpowiednio zmniejszone. Można powiedzieć, że mamy stabilne fundamenty i specjalnie nie odczuliśmy na razie obecnej sytuacji w kontekście finansowym. Wszyscy nasi partnerzy, sponsorzy podeszli wyrozumiale do sytuacji i to dzięki takim fundamentom mogliśmy zrobić ukłon w stronę dzieci i ich rodziców - zawieszając lub zmniejszając opłaty za uczestnictwo.

Czy łatwo jest po takim 2-miesięcznym siedzeniu w domu zapanować, szczególnie nad tymi najmłodszymi? Przypilnować, aby jednak zachowały dystans, procedury? Jest to w ogóle możliwe?

Jest to prawie niemożliwością. Dla nich ruch, zabawa jest naturalnością i chodzi o świadomość i wychowanie. Trzeba poświęcić im dużo czasu, aby przekazywać takie wartości i edukować dzieci. Z treningu na trening wygląda to lepiej. Świadomy proces przekazywania wiedzy i systematyczne przekazywanie takich informacji pomaga. Chociaż dzieci faktycznie potrzebują i szukają kontaktu.

Praca domowa dla waszych trenerów została odrobiona? Treningi zostały zmienione?

Bardzo. Trening nabrał indywidualnych cech. Z 14-16 osobowych grup przeszliśmy na 4-6 osobowe. Chcieliśmy zachować balans pomiędzy radością z gry, bo to jest dla nich największa zabawa, w połączeniu z rozruchem po miesięcznym siedzeniu w domu. A do tego dorzucić aspekt treningu piłkarskiego. Najważniejsze, aby od razu nie popadać w skrajności, czyli z tego nic nierobienia od razu wchodzić w reżim treningowy. Nie tędy droga. Dzieci spokojnie, z tygodnia na tydzień muszą być zainspirowane do powrotu do normalnego treningu.

Na razie dzieci i rodzice są zadowoleni z godzinnych treningów, które chcemy, aby były przeplatanymi zajęciami treningowymi z elementami gry, rywalizacji.

A w Dortmundzie również Akademia pracuje normalnie? Jakieś wytyczne płynęły z Niemiec?

Obecnie te najmłodsze grupy nie wróciły do treningów. Byliśmy pierwsi. Można powiedzieć, że w obszarach podstawowych, czyli do U-14 to my jesteśmy pionierami powrotu. Cały czas jestem na łączach z Dortmundem, mamy telekonferencje i to oni od nas zaczerpują informacji jak wdrażać treningi wśród tych najmłodszych grup, jak to u nas wygląda. Dodatkowo to my byliśmy inicjatorami treningów „on-line” od razu, kiedy zawieszone były normalne zajęcia, dlatego BVB czerpało od nas. Dzielimy się wiedzą na bieżąco, wymiana opinii funkcjonuje na zdrowych zasadach.

Prowadzicie równolegle nabór do akademii..

Tak, jest to dla nas duże wyzwanie, bo zgłosiło się ponad 200 dzieci. W dzisiejszych czasach jest to bardzo ciężkie do wykonania, ale idziemy też w stronę digitalizacji i chcemy, aby rekrutacja odbyła się w pełni. Jak? Traktujemy to jako pozytywne doświadczenie, aby z tej sytuacji wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przez cały tydzień, kiedy będzie odbywała się rekrutacja, na boisku może przebywać 2 trenerów. Pozostała dziewiątka trenerów, będzie w budynku i poprzez kamerę będziemy mieli podgląd na rzutnik, na sytuację na boisku i w ten sposób będziemy oceniali chłopaków w jak najlepszy sposób. Grupa na boisku będzie liczyła 12 osób.


Tomasz Krochmal, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze