Hajto: Lewy się jeszcze rozkręci, bo rozkręca się też Bayern

Piłka nożna
Hajto: Lewy się jeszcze rozkręci, bo rozkręca się też Bayern
fot. PAP
Czy Robert Lewandowski pobije rekord Gerda Muellera?

Bundesliga bez kibiców to jednak nie to samo – mówi po dwóch kolejkach od restartu niemieckich rozgrywek mający 201 występów w tej lidze Tomasz Hajto. Niespodzianka? Świetna fizyczna forma piłkarzy. Zawód. Postawa Schalke 04. Kto mistrzem? – faworytem jest Bayern, ale wciąż liczy się BVB i RB Lipsk. Co z rekordem Lewandowskiego i grą Piątka w Hercie?

Robert Małolepszy: We wtorek na Signal Iduna Park - 102. Der Klassiker, jak nazywa się mecz między Borussią Dortmund i Bayernem Monachium. To spotkanie zdecyduje o mistrzostwie Niemiec?


Tomasz Hajto: Jeśli Bayern wygra, to być może tak, ale wciąż tego bym nie przesądzał. Moim zdaniem w grze o tytuł nadal liczy się też RB Lipsk. Wprawdzie źle zaczęli po restarcie ligi – remis 1:1 z Freiburgiem to dla nich porażka, ale już w tę niedzielę rozjechali 5:0 Mainz. Mają 54 punkty, Borussia 57, a Bayern 61. Jeśli Lewandowski i spółka polegną w Dortmundzie, Lipsk wciąż będzie miał szansę.


A Bayern może polec w Dortmundzie?


Na pewno będzie faworytem, jak w każdym innym meczu Bundesligi. Bawarczycy mają serię 13 meczów bez porażki. Od 14 grudnia nie wygrali tylko raz - w meczu z Lipskiem – zremisowali 0:0 w lutym na własnym stadionie. Potem wygrali 6 spotkań z rzędu. W 27 meczach strzelili aż 80 goli, stracili tylko 28. To niesamowite statystyki.


Robert Lewandowski wrócił już do pełni formy? W wygranym przez Bayern 5:2 meczu z Enitrachtem strzelił gola na 3:0. Z gry, już nie z karnego, jak to miało miejsce w starciu z Unionem.


Na pewno Robert rozkręca się razem z Bayernem, ale to wciąż nie jest jeszcze jego najwyższa dyspozycja. Podobnie, jak całej drużyny. Ten rekord, o którym wszyscy mówią (40 goli Gerda Mullera w jednym sezonie – przyp. red), na pewno trochę mu ciąży.


Czasu na pobicie lub wyrównanie już coraz mniej. Zostało siedem kolejek i co najmniej 13 goli do zdobycia, jeśli „Lewy” marzy o wyrównaniu rekordu. Możliwe?


Możliwe, ale coraz trudniejsze. Żeby rekord pobić, Robert musi strzelić po dwa gole w każdym meczu. Wprawdzie kiedyś zdobył pięć bramek w dziewięć minut, ale jak to się mówi - nic dwa razy się nie zdarza. No i jeszcze ten Werner, który ma już tylko trzy gole mniej od Roberta w klasyfikacji najlepszych strzelców tego sezonu (w niedzielę zdobył dla RB Lipsk trzy bramki w meczu z Mainz – przyp.red). Będzie ciekawie. Może ta rywalizacja z Wernerem pobudzi Lewego.

 

Lewandowski jak Ronaldo i Messi. Kolejny wyczyn Polaka


A co może pobudzić Krzysztofa Piątka?

 

Tu nikt łatwej odpowiedzi nie da.


Artur Wichniarek w Cafe Futbol powiedział, że nie chodzi tylko o to, że Piątek nie strzela goli, a jego rywal do wyjściowej 11-tki – Bośniak Ibisević gra jak natchniony, strzela w drugim meczu z rzędu, ale także o to, że kapitan Herthy dużo lepiej radzi sobie w grze tyłem do bramki. To ponoć ważne w taktyce trenera Labbadii.


Moim zdaniem gdyby Piątek strzelał gola za golem, tak jak Ibisević, to by grał. Mnie się też wydaje, że niektórzy u nas w Polsce nie doceniają tego, jakim piłkarzem jest ten Bośniak.


Wszyscy podkreślają przede wszystkim jego wiek. Niedługo skończy 36 lat…


No właśnie, a nie patrzą, jak jest doświadczonym piłkarzem jeśli chodzi o grę w Bundeslidze. Ma na koncie 333 mecze, 125 bramek i 52 asysty, co oznacza, że brał udział w niemal 180 akcjach, po których padły gole. Z Labbadią zna się świetnie. Razem pracowali już w Stuttgarcie.


Słowem Piątek ma problem.


Nic tu mądrego się nie wymyśli, musi ciężko harować, wykorzystywać każdą okazję, a jak wchodzi na boisko gryźć trawę.


Hertha wygrała dwa mecze – najpierw na wyjeździe 3:0 z Hoffenheim, teraz 4:0 u siebie z Unionem Berlin. To największe zaskoczenie „nowej” Bundesligi?


Ja byłem pewien, że z Labbadią będą grać o niebo lepiej. To jest naprawdę świetny trener. Znam go jeszcze z czasów piłkarskich, był niesamowicie trudnym do zatrzymania napastnikiem. Teraz jest skuteczny, ułożony i bardzo konsekwentny, jako trener.


Hertha wreszcie wchodzi na ścieżkę budowy „Big City Club”, jak chce to widzieć niezwykle bogaty właściciel Lars Windhorst?


Na to jeszcze za wcześnie. Tak jak Hertha ma za dobry skład, by bać się o utrzymanie w lidze, ba teraz jest już tylko pięć punktów od miejsca dającego grę w pucharach, tak na pewno nie ma jeszcze też drużyny, którą można by równać z prawdziwymi tuzami. Na pewno silniejsze składy mają nie tylko Bayern, BVG, czy RB Lipsk, ale chociażby Moenchengladbach czy Leverkusen. Już w środę Hertha jedzie do Lipska. Potem będzie miała mecze w Leverkusen i M. Gladbach. Zobaczymy, jak się spisze.


Jeśli nie Hertha, to co, kto lub który klub jest objawieniem Bundesligi po restarcie?


Dla mnie tym objawieniem jest fizyczna forma piłkarzy. Wszyscy bez wyjątku pokazali profesjonalizm. Mimo takiej przerwy, przymusowego zamknięcia w domach, widać, że trzymali formę, ciężko pracowali.


A największe rozczarowanie po restarcie?


Na pewno Schalke, które bardzo potrzebuje gry w europejskich pucharach, a na razie straciło siedem goli w dwóch meczach.

 

Bez Lewandowskiego w jedenastce „Kickera”. Aż siedmiu piłkarzy Borussii

 

Przyzwyczaił się Pan już do meczów bez publiczności?


Nie i na pewno nigdy się nie przyzwyczaję. Teraz najlepiej widać, jak ważną częścią piłkarskiego widowiska są kibice.


Ale da się oglądać, czy nie, bo zdania są podzielone?


Bundesliga bez kibiców na pewno to nie to samo, ale piłka nożna zawsze jest ciekawa, nawet w takim wydaniu, jakie mamy teraz.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze