Iwanow: Dlaczego to Podbeskidzie i Miedź powinny wrócić do Ekstraklasy?

Piłka nożna
Iwanow: Dlaczego to Podbeskidzie i Miedź powinny wrócić do Ekstraklasy?
fot. Cyfrasport
Czy to właśnie Podbeskidzie i Miedź powinny wrócić do Ekstraklasy?

Miarą siły rozgrywek zaplecza Ekstraklasy ma być fakt, jak awansujące kluby radzą sobie zaraz po wejściu do elity. A z tym bywa ostatnio … różnie. Popatrzmy chociażby na ten sezon: zachwycający swoja grą w Fortuna 1. lidze ŁKS stopień wyżej od dawna ma za sobą tylko autobus z napisem „Koniec wyścigu”. Co prawda więcej niż dobrze radzi sobie Raków Częstochowa, którego aspiracje jak najbardziej słusznie sięgają górnej ósemki.

Ale już w poprzednim sezonie beniaminkowie spędzili na najwyższym szczeblu zaledwie rok – zarówno Zagłębie Sosnowiec jak i Miedź Legnica. Wcześniej ta sama sytuacja dotyczyła Sandecji Nowy Sącz. Czy ta tendencja może ulec zmianie?

 

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Budżety klubów 1. ligi po awansie, nawet w nowych realiach, nie są tak wysokie jak firm, które w Ekstraklasie są od lat i „napychają” się telewizyjnym tortem mając możliwość pozyskiwania lepszych piłkarzy. Jeszcze nie dożyliśmy czasów, gdzie najwyższa klasa wspiera dół piramidy dzieląc się z nią częścią pieniędzy, więc ta różnica może być odczuwalna także w następnych latach. Wyjątkami są finansowane przez KGHM Zagłębie Lubin, które przecież też niedawno przeżyło gorycz spadku by chwilę po powrocie zagrać nawet w europejskich pucharach, czy Wisła Płock, mocno wspierana przez miejski samorząd i paliwowego giganta Orlen.

 

Fortuna 1 Liga: Plan transmisji pięciu pierwszych kolejek po restarcie

 

By dla któregoś z pierwszoligowców nadchodzący sezon nie miałby być drogą przez mękę, awansować powinien ktoś z grupy Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Miedź Legnica, GKS Tychy i… Bruk-Bet Termalica. Ciekawy projekt tworzy się w Olsztynie, ale Stomil na atak na Ekstraklasę – na razie ma na to szansę jedynie przez baraże – powinien jednak jeszcze poczekać.


Komu życzę bezpośredniej kwalifikacji? Na pewno ekipie „Górali”, która po pamiętnym zaskakującym spadku, błędnym zarządzaniu, otaczaniem się niewłaściwymi doradcami, dyrektorem sportowym, złym doborem trenerów i piłkarzy, wreszcie zaczęła mądrze funkcjonować. Jeden z głównych sponsorów Edward Łukosz, który prężnie prowadzi swoją firmę branży wędliniarskiej oddał swą prezesurę w ręce kolejnego biznesmena, który nie tylko świetnie zna się na sporcie, ale i jest ceniony w tym regionie, co nie pozostaje przecież bez znaczenia, szczególnie ze względu na współpracę z miejskim ratuszem.

 

A Bogdan Kłys to postać inteligentna, więc wie, jak zarządzać ludźmi i kim się wspierać. Otoczył się właściwymi współpracownikami ściągając z powrotem do klubu jedną z legend TSP Grzegorza Więzika, który wsparł swoją wiedzą, doświadczeniem i „okiem” do piłkarzy Sławomira Cieńciałę. Zaufał Krzysztofowi Brede i daje mu spokojnie pracować mimo, że pierwszy rok jego pracy przy Rychlińskiego awansu przecież nie dał. Nikt jednak w Bielsku-Białej żadnych nerwowych ruchów nie wykonywał. I brawo. Za chwilę cierpliwość i słuszne decyzje mogą zaprocentować.


Podobną strategię prowadzą w Legnicy. Właściciel Miedzi Andrzej Dadełło przez kilka lat tasował trenerami, ale awans dało mu dopiero zatrudnienie Dominika Nowaka. Ekstraklasą cieszono się krótko, szkoleniowiec roboty jednak nie stracił, walczy o „come back” i jeżeli stanie się on faktem, na pewno doświadczenia poprzednich rozgrywek będą mu pomagać, by historia się nie powtórzyła.

 

Nikt nie ma tak szerokiej kadry dobrych piłkarzy z najlepszym zawodnikiem ligi w postaci Marquitosa. Największym i może jedynym problemem jest pozycja napastnika. Jeżeli jednak pomysł z wypożyczeniem z Legii Warszawa Kacpra Kostorza wypali, drużyna będzie kompletna i będzie się bić o bezpośredni awans.

 

Kowalski: Miedź - Stal, w pogoni z awansem, czyli w I lidze tego jeszcze nie grali

 

W Pucharze Polski przed tygodniem „Miedzianka” może nie zachwyciła, ale to samo można powiedzieć o Stali Mielec, która tylko przez moment postraszyła Lecha. I żeby było ciekawiej, jedyne dwa kluby Fortuna 1. ligi, które mają meczowe przetarcie po wznowieniu rozgrywek, staną naprzeciwko siebie już tego wieczoru. Kto wygra, ten stanie się drugim kandydatem do awansu. Na remis liczy Warta Poznań i cała reszta tych, których apetyt wzmaga ta zawsze nieprzewidywalna liga.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze