Ojrzyński: Stawiam na Podbeskidzie i Stal

Piłka nożna
Ojrzyński: Stawiam na Podbeskidzie i Stal
fot. Cyfrasport
Leszek Ojrzyński, były trener Arki Gdynia czy Wisły Płock.

Leszek Ojrzyński – były trener m.in. Arki Gdynia, z którą zdobył Puchar Polski, Wisły Płock i Podbeskidzia Bielsko Biała od kilku miesięcy przebywa w Anglii, gdzie opiekuje się 17-letnim synem Jakubem, który podpisał kontrakt z Liverpoolem. Gdy zadzwoniliśmy pogadać o polskiej piłce widzianej z Anglii, okazało się, że trener jest w kraju. Czy to oznacza, że wraca do pracy w polskiej lidze?

Robert Małolepszy: Ostatnie miesiące spędziłeś w Liverpoolu z synem, 17-letnim Kubą, który ma kontrakt z Liverpoolem. Z Wisły Płock odszedłeś na własną prośbę z powodu choroby żony (niestety zmarła w lutym). Mimo koronawirusa, zamkniętych granic, wróciłeś jednak do Polski. Czy to oznacza, że wracasz do pracy na trenerskiej ławce?


Leszek Ojrzyński: Do Polski przyjechałem na kilka dni. 19-letnia córka mieszka w Warszawie, szykuje się do matury, chciałem ją zobaczyć, a przy okazji załatwić parę spraw. Za kilka dni wracam do Liverpoolu.


Czyli na ławkę trenerską nie wracasz. Nie chcesz, nie jesteś jeszcze gotów, czy nie ma propozycji?


Chcę, jestem już gotów, to dla mnie najlepsza terapia. Była już nawet pierwsza propozycja. Rozmawiałem z Arką Gdynia.


Którą prowadzi Ireneusz Mamrot. Nie dogadałeś się z nowymi właścicielami klubu?


Wybrali Irka. Ja miałbym kłopot z trenowaniem drużyny, bo dopiero od niedawna można w szczególnych przypadkach wrócić z zagranicy do Polski i nie przechodzić kwarantanny. Gdy rozmawialiśmy o mojej ewentualnej pracy w Gdyni, wyglądało to tak, że do pracy z zawodnikami mógłbym wrócić kilka dni przed startem sezonu, czyli przed derbami z Lechią. Wcześniej musiałbym odbyć kwarantannę, a drużyna już by trenowała. To była istotna sprawa. Czy decydująca? Tego nie wiem. Na pewno jednak będę chciał wrócić do pracy.


Jak wygląda sytuacja syna w Liverpoolu?


Drużyny młodzieżowe jeszcze nie wznowiły treningów. Na razie ćwiczy tylko pierwszy zespół. Anglicy wracają do gry 17 czerwca. Kuba (jest bramkarzem – przyp. red) miał nawet jeden test na koronawirusa - był negatywny. Teraz czeka na wznowienie zajęć drużyny U-23, w której miał szansę zadebiutować w meczu z PSG, ale był po kontuzji. Potem starcie z Wolfsburgiem nie doszło do skutku, bo Niemcy już nie przyjechali z powodu rozlewającej się pandemii.


Powiedziałeś, że Kuba przeszedł test. A jak przetrwaliście pandemię?


Test był w ramach badań klubowych. Wcześniej, jak wszyscy siedzieliśmy w domu. W najgorszym okresie mieliśmy prawo do jednego wyjścia dziennie na zewnątrz. Wykorzystywaliśmy oczywiście ten czas na trening.


Boiska były otwarte?


Nie, ale każdy jakoś sobie radził. Mieszkamy naprzeciwko parku, w którym widziałem wielu zawodników pierwszej drużyny. My znaleźliśmy stare, trochę dzikie boisko. Teoretycznie też było zamknięte, ale dało się na nie wejść i bezpiecznie potrenować. Resztę zajęć odbywaliśmy w domu. Klub zadbał o wszystko – dostaliśmy sprzęt, gumy, program treningowy. Kuba dwa razy dziennie łączył się ze szkoleniowcami i odbywał zajęcia. Teraz czekamy na odmrożenie drużyn młodzieżowych.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Looking forward to be back here again 🤗

Post udostępniony przez Jakub Ojrzyński (@kubaojrzynski)


Jak z waszego punktu widzenia wygląda obecnie sytuacja na Wyspach?


Powoli wraca normalność. Jak tylko pozwolono na wyjścia z domów, ludzie wylegli na ulice. Mnóstwo osób biega, jeździ na rowerach. Puby jeszcze są zamknięte, ale pozwolono na otwarcie kawiarni. Na razie sprzedają na wynos. Od razu zaczęły się tworzyć kolejki. Ludzie tu w Anglii bardzo lubią przebywać razem.


Śledzisz sytuacje w polskiej piłce?


Oczywiście. Zarówno w Ekstraklasie, jak i Fortuna 1 Lidze. Jeśli chodzi o drugi poziom rozgrywek, to przypomnę, że Podbeskidzie to zespół, który prowadziłem w Ekstraklasie. W Warcie Poznań pierwszym szkoleniowcem jest mój były asystent Piotr Tworek, którego ściągałem do Podbeskidzia. A Ekstraklasę śledzę od deski do deski, bo to obowiązek każdego trenera w Polsce. Tym bardziej, jeśli wciąż ma się ambicję pracy z zespołami z tej półki. A ja takie ambicje mam.


Legia mistrzem Polski? Czy może jednak Piast znów sprawi sensację?


Stawiam na Legię. Piast zagrał dobry mecz z Wisłą, ale zobaczymy, jak poradzi sobie w meczach z trudniejszymi rywalami. Legia gra dojrzale. Widać, że zawodnicy rozumieją się doskonale na boisku. Moim zdaniem w tym sezonie nikt już Legii nie zdoła odebrać mistrzostwa.


W Anglii zauważono, że startuje Ekstraklasa?


Trudno mi powiedzieć, bo akurat ostatnie dni spędziłem w Polsce.


Jak oceniasz poziom po restarcie?


Średnio. Każdy mecz był inny. Najlepiej wypadło Zagłębie Lubin. W kilku drużynach widać jeszcze spore braki. Trenerzy będą mieli sporo roboty. Nie ma automatyzmu. Legia osiągnęła fantastyczny wynik, dużo słabiej wyglądała jej gra, ale jak powiedziałem, to bardzo dojrzała drużyna. Zaskoczyło mnie, że Lech wystawił w pierwszym składzie tylko dwóch Polaków. A przecież w Poznaniu jest naprawdę grupa młodych, zdolnych, polskich piłkarzy. Dopiero w drugiej części meczu zaczęły się zmiany. Zawiodły na pewno obydwie Wisły .


Kto mistrzem już wiemy, a kto w pucharach?


Stawiam na Cracovię i Piasta.


„Pańska” Arka się utrzyma?


Będzie ciężko. Kluczowy będzie mecz z Wisłą. ŁKS jest w beznadziejnej sytuacji. Arka, podobnie jak Korona, w bardzo złej. Szkoda mi trochę gdynian, bo w derbach z Lechią wcale nie grali źle. Jak było 3:2 dla Arki, to myślałem, że dowiozą ten wynik do końca.


Kto awansuje do Ekstraklasy?


Przed meczem Miedzi ze Stalą stawiałem, że to legniczanie oraz Podbeskidzie awansują bezpośrednio. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak postawić na klub z Bielska-Białej i Mielca. Walka o trzecie premiowane awansem miejsce zapowiada się pasjonująco.


Nie ma Pan wrażenia, że Fortuna I Liga jest ciekawsza od PKO BP Ekstraklasy?


Aż tak daleko bym się nie posunął, ale rzeczywiście na drugim froncie jest bardzo ciekawie. Niemal każdy może wygrać z każdym. Są drużyny z naprawdę mocnymi składami – jak Miedź, Podbeskidzie czy Nieciecza. Jest kilka naprawdę pięknych stadionów. A jak jeszcze awansują Widzew i GKS, spadnie pewnie ŁKS, Arka i Korona – to będzie naprawdę mega ciekawa liga. Oby tylko trenerzy nie bali się stawiać na młodzież.


Sporo ostatni się mówi o młodych polskich piłkarzach. Pan na kogo najbardziej zwraca uwagę?


Numer jeden to oczywiście Karbownik z Legii. Bardzo podobają mi się Buksa, Turski, Kozłowski – to wielkie talenty. Mogą zajść naprawdę daleko.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

4:0 win vs Sunderland 🔴 Great team performance 💪🏻 Clean sheet 🧤

Post udostępniony przez Jakub Ojrzyński (@kubaojrzynski)


Od prawie roku mieszka pan z synem w Anglii. Jak z tej wyspiarskiej perspektywy wygląda polska piłka?


Nie ma co nawet porównywać Ekstraklasy z Premier League, bo to bez sensu. By gonić świat musimy postawić na szkolenie młodzieży.


Hasło wytrych…

 

Ale to jedyna droga.


Co to oznacza?


Z młodzieżą muszą pracować najlepsi trenerzy. U nas wciąż cieszymy się, jak zespół juniorski ma jednego przyzwoitego trenera. Dwóch to już rarytas. Porządne akademie przy dużych klubach wciąż można policzyć na palcach jednej ręki. Zresztą o czym tu gadać - Legia wciąż ma jedno, na dodatek sztuczne boisko. Jak wchodzi na nie pierwszy zespół, to nie ma już miejsca dla młodzieży.


Legia lada dzień odda do użytku swój piękny, naprawdę nowoczesny ośrodek treningowy, w którym zmieszczą się zarówno piłkarze pierwszej drużyny, jak i akademia.


I to jest właściwy kierunek. Wszystkie kluby Ekstraklasy powinny takie mieć. Z drużynami młodzieżowymi musi pracować po kilku trenerów, którzy będą się znali na wszystkich aspektach szkolenia – od techniki, przez wydolność, po trening mentalny. Przyglądam się, jak to wygląda w Anglii i jest przepaść.


Czyli?


O trenerach mówiłem, do tego kilka boisk. Na treningach pełne zaangażowanie. Zajęcia mają taką intensywność, że wielu naszych ligowców by nie wytrzymało. Wiem co mówię, mam porównanie. Do tego trening mentalny – wpajanie chęci zwycięstwa. Zresztą ten aspekt widać tutaj na każdym kroku, nie tylko w piłce. Czasami obserwuję, jak normalni ludzie tutaj ćwiczą. Biegnie sobie pan z brzuszkiem, na oko ze 45 lat. I on biegnie tak, jakby to był bieg po olimpijski medal. Takich wzorów musimy uczyć. Legia idzie w dobrym kierunku, Jagiellonia, Pogoń też mają świetne ośrodki treningowe. Ale długa droga jeszcze przed nami.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze