Wraca boks w USA! Bob Arum: Najtrudniejsze zadanie w mojej karierze

Sporty walki
Wraca boks w USA! Bob Arum: Najtrudniejsze zadanie w mojej karierze
fot. PAP

Firma promotorska "Top Rank" i jej szef, Bob Arum istnieją w biznesie pod nazwą boks od ponad pół dekady. Robili gale wszędzie - od mieszczącego 100 tysięcy widzów stadionu Dallas Cowboys w Arlington, poprzez Madison Square Garden w Nowym Jorku, stadion w australijskim Brisbane czy kasyna w Chinach.

Reprezentowali największych pięściarzy świata jak Muhammad Ali, George Foreman, Sugar Ray Leonard, Floyd Mayweather czy Manny Pacquiao, ale nigdy nie stanęli przed tak trudnym zadaniem, jak zrobienie skromnej gali w sali konferencyjnej MGM Grand w Las Vegas...

 

- Jestem dumny z powrotu boksu, po trzymiesięcznej przerwie. I oczywiście dumny z tego, że Top Rank jest pierwszą firmą , która wraca. Mamy znakomity show już dzisiaj, 9 czerwca, ale musimy przyzwyczaić fanów, że przez następne 2-3 miesiące będą oglądali 2-3 walki... tygodniowo. Boks wraca, ciągle jest ważny, może nawet ważniejszy niż kiedykolwiek. Przypominam też kibicom w USA, że w czerwcu i w lipcu nie będzie meczów baseballa, nie będzie koszykówki NBA - oczy kibiców będą zwrócone na to, co robię, że kibice docenią pokazywanie im interesujących, wyrównanych walk. Powrót nie był łatwy i tani. Teraz może to tak dla niektórych wygląda, ale moja ekipa Brad Jacobs (dyrektor wykonawczy Top Rank) i Todd duBoef (dyrektor Top Rank) pracowali nad powrotem wiele miesięcy. Pracowali z przedstawicielami służby zdrowia, ludźmi ze Sportowej Komisji Stanowej Newady, wszystko od zera bo przecież nikt z nas nie przeżył niczego takiego, nie organizował gal w czasach pandemii.

 

Zabezpieczenia zaczynają się już od momentu przylotu do Las Vegas - zawodnicy są odbierani z lotniska, natychmiast testowani i eskortowani do miejsca, gdzie mogą trenować, spać i spożywać posiłki. To wszystko jest bez precedensu. I sporo kosztuje - same testy, na każdą galę, kosztują nas ponad 25,000 dolarów. To tylko koszt testów, bez specjalnej ochrony dla pięściarzy, wydzielonych miejsc na posiłki i wielu innych spraw - tłumaczy 88-letni Bob Arum.

 

Garczarczyk: Bardziej liczę na powrót zespołu ABBA niż Tysona

 

Legendarny promotor nie ukrywa, że specjalnie na początku nie organizuje od razu walk mistrzowskich. - Nie zaczynamy od walk od pasy, ale w przeciągu najbliższych 3-4 tygodni takie pojedynki kibice zobaczą. Chodzi nie tylko o nas, ale także organizacje sankcjonujące, wyjaśnienie wszystkich protokołów związanych z udziałem pięściarzy zagranicznych na naszych galach. Wszyscy promotorzy na całym świecie mają do nich dostęp, nikogo nie faworyzujemy. Każdy z nich jest mile widziany! To wielka praca, ale wiadomo, że trzeba było to zrobić. Może ten format 2-3 walk w tygodniu (wtorek-czwartek) przeciągniemy nie tylko do końca lipca, ale może nawet do sierpnia - mówi Arum. A kiedy szansa na walki z udziałem kibiców? - Około września, jak wszystko będzie się układało według planu, jest szansa na pierwsze gale z limitowaną liczbą kibiców - to druga faza boksu w USA. Trzecia faza, pod koniec roku, to walki z udziałem kibiców bez limitów. Na to czekam tak samo mocno, jak wszyscy - powiedział legendarny promotor.

 

Jak będzie wyglądała wtorkowa gala w USA od strony komentatorskiej? Też zupełnie inaczej niż zwykle - tylko jeden dziennikarz (Bernard Osuna) przeprowadzający wywiady, a reszta ekipy, jak choćby kiedyś mistrzowie świata a dziś komentatorzy Andre Ward i Tim Bradley, będą relacjonowali walki... z domowych studio. Szefowie "Top Rank" potwierdzają, że zamierzają się wywiązać z kontraktu z ESPN obejmującego organizację 54 walk w roku w Stanach Zjednoczonych - pandemia czy nie pandemia.

 

- Nie chodzi tylko o pieniądze, które oczywiście też są ważne, ale możliwość pokazania, że możemy wrócić, zrobić imprezę i pokazać naszych pięściarzy - mówi Jacobs. - Taki mamy wobec nich obowiązek.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze