"Rotmistrz" i "Wicher": GROM zapoczątkował nową jakość w polskim wojsku

Inne
"Rotmistrz" i "Wicher": GROM zapoczątkował nową jakość w polskim wojsku
fot. Polsat Sport
W sobotę i niedzielę w Polsacie Sport Fight swoją premierę będzie miał program poświęcony 30. rocznicy powstania JW GROM.

- Powstanie GROM, spowodowało diametralną różnicę. Odmienne środki i metody oraz najnowszy sprzęt. Wraz z najlepszymi instruktorami na świecie przechodziliśmy pierwszy kurs, który był świetnie zorganizowany. Jako pierwsi osiągnęliśmy zdolność bojową – opowiedzieli byli operatorzy GROM "Rotmistrz" i "Wicher".

Aleksandra Szutenberg: Skąd biorą się Pańskie ksywy? Czy każdy z Panów wymyśla ją sam dla siebie? Czy rodzą się w trakcie służby?

Wicher: Ksywkę się dostaje. Przeważnie to koledzy nadają. Moja „Wicher” ciągnie się za mną od małego. Po drodze były jakieś drobne, ale umarły śmiercią naturalną. Obecną mam od przedszkola, może jest powiązana z tym, że jako dziecko byłem bardzo szybki.

Szczegółowe historie żołnierzy będziemy omawiać podczas 30-lecia. Jak byśmy mieli krótko zapowiedzieć, to czego możemy się spodziewać? Czy zdradzą Panowie jakieś tajemnice i ciekawostki?

Rotmistrz: Tajemnic raczej nie wyjawimy, możemy poopowiadać rzeczy śmieszne i wesołe. Chcemy coś przekazać dla potomnych, żeby ludzie pamiętali o jednostce nie tylko wykonującej zadania, ale też miała jakieś życie nieoficjalne. Myślę, że to ciekawa rzecz.


Ile lat służyli panowie w GROM?

Rotmistrz: Miałem przyjemność służyć przez 13 lat. Od 1991 do 2003 roku.


Wicher: Ja również dołączyłem w 1991 roku i zakończyłem służbę w 2003 roku. Warto zaznaczyć, że dołączyłem rok później od kolegi, więc uznaję to jako 12 lat pracy dla jednostki.


Panowie byli szkoleni przez najlepszych na świecie, m.in. od Amerykanów. Jak bardzo to się różniło od tego, co w tamtych czasach obowiązywało w polskim wojsku?

Rotmistrz: Przyszedłem do jednostki w 1991 roku i zobaczyłem, że trochę inaczej to wygląda. Różniło się to od klasycznego wojska polskiego. Amerykanie przyjechali w maju i wybrali przerwą ekipę, z którą wrócili do kraju. Później od września trwało z nimi pierwsze szkolenie oddziału bojowego. To była diametralna różnica. Odmienne środki i metody oraz najnowszy sprzęt. Wraz z najlepszymi instruktorami na świecie przechodziliśmy pierwszy kurs, który był świetnie zorganizowany. Jako pierwsi osiągnęliśmy zdolność bojową.

Czym to się różniło i czy był to dla Panów inny, lepszy świat?

Wicher: Całkowicie inny. Po tych szkoleniach miałem wrażenie, że poprzednie sześć lat w polskim wojsku dosłownie zmarnowałem. Podtrzymuje to zdanie do dziś. Uczyliśmy się taktyki i strzelań czysto bojowych, a nie udawania ze strzelaniem do tarcz. To było coś niespotykanego, bo wcześniej zabraniały na to przepisy. O tym opowiemy wkrótce.

Jak zachęcić widzów do obejrzenia naszego programu o 30-leciu istnienia jednostki GROM?

Rotmistrz: Sądzę, że warto zobaczyć, jak powstawała i rozwijała się jednostka.

Wicher: Będzie można obejrzeć cały przekrój żołnierzy GROM od tych najstarszych, co zaczynali 30 lat temu, do tych, co niedawno zakończyli służbę. Uważam, że warto.

W sobotę i niedzielę w Polsacie Sport Fight swoją premierę będzie miał program poświęcony 30. rocznicy powstania JW GROM.


Aleksandra Szutenberg, MM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze